poniedziałek, 20 kwietnia 2026r.

Z Podhala do Świdnika

Autor: |

Wczoraj dla dorosłych, dziś dla uczniów klas 8c i 8 f ze Szkoły Podstawowej nr 5 oraz przedstawicieli Szkoły Podstawowej nr 4. W Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej odbyły się dwa spotkania z Marcinem Żarneckim, muzykiem, plastykiem i miłośnikiem rowerowych wypraw, który przybył do nas z Nowego Targu.

– Spotkaliśmy się z inicjatywy Małgorzaty Jańczuk, nauczycielki języka polskiego z „Piątki”. Dziękujemy za podpowiedź, kogo warto zaprosić. Pan Marcin ma artystyczną duszę – gra, śpiewa i maluje, ale równie chętnie jeździ rowerem. Cieszymy się, że możemy go u nas gościć – mówił Piotr Jankowski, dyrektor MPBP.

Artysta dysponuje mocnym głosem, gra na fortepianie (szkołę muzyczną ukończył w Krakowie), szczególnie upodobał sobie instrumenty ludowe z obszaru Karpat i Bałkanów. Koncertował razem z podhalańską grupą Siklawa, z którą nagrał 3 płyty. O fletach, fujarkach, dudach, cymbałach huculskich potrafi zajmująco opowiadać, czemu dał wyraz w filmie „Karpacko-bałkańskie wędrówki”. Niektóre z tych instrumentów zaprezentował podczas świdnickich spotkań, nie tylko przybliżając ich charakterystyczne cechy, ale także grając na nich.

– Na Podhalu i w Beskidach występują gajdy. Można zagrać na nich całą muzykę Karpat, Podhala, Spisza, Orawy.  Podróżując po różnych zakątkach Europy, poszukuję muzyki regionalnej, odwiedzam sklepy muzyczne.  Wiele rzeczy znajduję w Internecie. To wszystko jest dla mnie inspiracją do tworzenia własnych utworów – opowiadał niezwykły gość.

Poważna i pogłębiająca się od lat wada wzroku (retinopatia) coraz bardziej utrudnia panu Marcinowi codzienne funkcjonowanie, jak i uprawianie kolejnej wielkiej pasji – rysunku. Jego umiejętności mogli podziwiać również świdniczanie. W bibliotece znalazło się kilka prac artysty, który pokazał też, w jaki sposób posługuje się ołówkiem. Natomiast na Facebooku pana Marcina możemy obejrzeć szopki, które przygotowuje na konkursy szopek krakowskich.

– Praca nad jednym obrazem zajmuje mi dwa, trzy tygodnie. Mam -27,5 dioptrii, więc rysuję prawie leżąc nad kartką. W głowie mam całość tego, co chcę stworzyć, i tak jakbym układał puzzle, zaczynam rysowanie od prawego górnego rogu. A potem kawałek po kawałeczku powstaje obraz. W sezonie letnim można mnie spotkać przy zamku w Niedzicy, gdzie sprzedaję swoje prace – wyjaśniał artysta, który zamierza narysować bitwę pod Grunwaldem.

Mimo postępującej chory, Marcin Żarnecki nie traci ducha, bo jak mówi „do odważnych świat należy”. Już planuje kolejną wycieczkę i to zdecydowanie dłuższą niż dotychczasowe, o których świdniczanie również mieli okazję posłuchać.

– Wyprawy rowerowe to niesamowite przeżycie – podkreślał nowotarżanin. – Trzeba zaplanować trasę, walczyć ze swoimi słabościami. Znaki czytam z pomocą lornetki. Mapę muszę mieć kilka centymetrów przed oczami. Każda podróż uczy bycia z samym sobą, bo jeżdżę tylko w towarzystwie owadów, ale też wytrwałości. Odwiedziłem Rumunię – 2 780 km w miesiąc, Chorwację – ponad 700 km w 13 dni. Byłem też na Węgrzech, na Słowacji. W przyszłym roku planuje wyprawę dookoła Europy: Nowy Targ – Bratysława – Wiedeń – Linz – Salzburg – Wenecja – Mediolan – Genua – Marsylia – Barcelona – Madryt – Santiago de Compostela – Paryż, no i do domu. Mam już zrobiony specjalny wózek na sprzęt plastyczny, bo chciałbym też w drodze rysować i sprzedawać swoje prace.

aw

« z 2 »

Artykuł przeczytano 2360 razy

Last modified: 14 września, 2022

Zmień język »
Przejdź do treści