Szpital w Świdniku dołączył do „Czarnego Tygodnia”, protestu, organizowanego przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych. Ma on zwrócić uwagę na pogarszającą się sytuację finansową placówek oraz, w konsekwencji, zagrożenie dla funkcjonowania systemu ochrony zdrowia.
Związek Powiatów Polskich przygotował raport, który ma zostać omówiony w środę, podczas wspólnej konferencji OZPSP, ZPP i organizacji pacjenckich. Jak powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową Waldemar Malinowski, prezes zarządu OZPSP powiedział: – Finanse szpitali powiatowych są w coraz gorszym stanie. Z dokumentu wynika, że kilkadziesiąt placówek może upaść.
Według szefa OZPSP konieczne jest uproszczenie systemu ochrony zdrowia: – Jest przeregulowany, już teraz organizacyjnie nie do przejścia, za chwilę otoczenie prawne spowoduje, że prowadzenie działalności będzie niemożliwe – podkreśla.
Decyzja o udziale w ogólnopolskim proteście zapadła również w szpitalu w Świdniku.
– Zdecydowaliśmy się przyłączyć do protestu. Wszystkie podejmowane przez nas działania będą realizowane z poszanowaniem praw pacjenta. Nasi pacjenci są informowani o „Czarnym Tygodniu” oraz o tym, dlaczego do niego dołączyliśmy – wyjaśnia Sylwia Domagała, dyrektor SP ZOZ w Świdniku.
Dodaje, że placówka pracuje normalnie, a pacjenci nie muszą obawiać się utrudnień w dostępie do świadczeń.
– Biorę odpowiedzialność za pacjentów całego szpitala i nie mogę pozwolić sobie zakłócenie realizacji ich potrzeb. „Czarny Tydzień” ma charakter przede wszystkim informacyjny. Pokazuje, że problem nie dotyczy jednego podmiotu, lecz całego systemu – podkreśla S. Domagała.
Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych informuje, że 40-50 placówek może mieć ogromne problemy finansowe, co może przełożyć się na ograniczenie ich działalności.
– Pomyślmy, ilu ludzi straci pracę, ale przede wszystkim ilu pacjentów straci możliwość diagnozowania i leczenia się w miejscu zamieszkania – zwraca uwagę dyrektor szpitala w Świdniku.
Jak dodaje, sytuacja finansowa świdnickiej placówki pozostaje trudna. Szpital zmaga się z narastającym zadłużeniem i opóźnieniami w rozliczeniach z płatnikiem.
– Sytuacja jest bardzo trudna, bo cały czas borykamy się ze zobowiązaniami wymagalnymi. Wprowadzamy jednak liczne zmiany naprawcze i z zaplanowanej na ubiegły rok straty na poziomie 31 mln zł, wygenerowaliśmy stratę 17 mln 700 tys. zł. Dodatkowo mamy jeszcze ponad 5 mln zł niewypłaconych, nierozliczonych wartościowo świadczeń za czwarty kwartał 2025 roku. Kiedy to rozliczenie nastąpi, nie wiemy. Na dzień dzisiejszy nie mamy aneksów, co oznacza ryzyko, że nie będziemy mogli zaksięgować przychodów w 2025 roku, tylko będą musiały zostać przeniesione na kolejny rok. To rodzi skutki długofalowe – podkreśla Sylwia Domagała. – Niestety my finansujemy Narodowy Fundusz Zdrowia, a nas finansują wykonawcy, którym po prostu nie płacimy w terminach z dostawy, usługi, lekarze, którzy są zatrudnieni na kontraktach cały czas otrzymują wynagrodzenie z opóźnieniem. Ono się zmniejsza, ale jednak jeszcze jest, więc sytuacja jest mocno niepokojąca.
Na pytanie o to, co może zdarzyć się w najgorszym przypadku Sylwia Domagała odpowiada: – Nie wyobrażam sobie sytuacji, żebym miała w jakikolwiek sposób ograniczyć działalność szpitala. Nie ma takiej możliwości.
Jak dodaje, w przypadku pogorszenia sytuacji możliwe będą rozmowy z samorządem i innymi podmiotami leczniczymi, w celu wypracowania rozwiązań.
– Walczymy każdego dnia, żeby ten szpital funkcjonował w dotychczasowym zakresie. Dzięki zatrudnieniu nowych lekarze w oddziale chirurgii planujemy uruchomić nowe zakresy zabiegów operacyjnych. Tak czy inaczej, sytuacja wymaga systemowych zmian. Nie możemy jako kierownicy jednostek podmiotów leczniczych ponosić konsekwencji za decyzje, które nie były z nami konsultowane. Trudno wprowadzać zmiany systemowe bez uwzględnienia aspektu społecznego, a inne potrzeby będą w powiecie świdnickim, a inne przykładowo w południowo-zachodniej Polsce – podsumowuje S. Domagała.
Artykuł przeczytano 54 razy
Last modified: 20 kwietnia, 2026



