środa, 22 kwietnia 2026r.

Wspomnienie o Jadwidze Pietrzak

Autor: |

Była najstarszą chórzystką Tercji, śpiewała od początku jej istnienia i stała się jej najlepszym rzecznikiem oraz ambasadorem. Dbała o to, by świdniczanie wiedzieli o zaplanowanych występach, wyjazdach czy sukcesach zespołu. – Chcemy podtrzymać chóralne tradycje Świdnika. Jest to pasja, która naprawdę popłaca. Śpiewanie daje ogromną satysfakcję, dostarcza wielu wspaniałych wzruszeń – podkreślała zawsze Jadwiga Pietrzak, kiedy dzwoniła do mnie, by zaprosić na koncert lub poinformować o ważnym wydarzeniu z życia Tercji. Odeszła 29 kwietnia, w wieku 89 lat. Teraz, gdzieś tam na niebieskich łąkach, śpiewa w anielskim chórze.

Urodziła się  30 września 1930 roku we Lwowie, ale mieszkała z rodzicami w Kowlu. Jak opowiadała, do wybuchu II wojny światowej było to szczęśliwe dzieciństwo. Rodzice byli bardzo muzykalni. Mama śpiewała, tata grał na skrzypcach i należał do chóru Lutnia. Jedynaczka Jadzia chodziła do polskiej szkoły, ale poznała również języki rosyjski i ukraiński. W trakcie działań wojennych rodzina przeprowadziła się do Równego, gdzie  nastoletnia Jadzia uczyła dzieci muzyki, a w 1945 roku wyjechała do Polski. Z kartą repatriacyjną trafiła do Lublina. Jadwiga ukończyła Liceum im. Unii Lubelskiej. Śpiewu uczył ją tam Tadeusz Chyła, który wiele lat później prowadził świdnicki chór męski Arion. Rozpoczęła też studia na wydziale rolnym, których jednak nie ukończyła. Wyszła za mąż i młodzi małżonkowie przeprowadzili się do Świdnika. Oboje pracowali w WSK, pani Jadwiga najpierw jako tłumacz języków rosyjskiego i ukraińskiego w ekspedycji, a później w ośrodku badawczo-rozwojowym jako specjalista do spraw informacji patentowych. Wychowali trójkę dzieci.

Do Tercji trafiła dzięki sąsiadce, w roku 1980, czyli na początku działalności chóru. Śpiewała, ale była też skarbnikiem, pisała artykuły, zbierała materiały do kroniki. Uważała, i podkreślała to w każdej naszej rozmowie, że dobrym duchem zespołu, działającego przy Spółdzielczym Domu Kultury, jest dyrygent Bogdan Lipiński, który funkcję tę objął w 1988 roku.

– Jestem mu niezwykle wdzięczna, bo to dzięki niemu chór zyskał styl, bogaty repertuar i odniósł wiele sukcesów. Wyjeżdżaliśmy nie tylko na koncerty w Polsce, ale też na Ukrainę, Węgry, Słowację, Litwę, Białoruś, do Austrii. Takie wyjazdy tworzą pomost między krajami, a kontakty zawierane na bazie wspólnych pasji i celów, przynoszą wspaniałe efekty. Poznajmy swoje kraje, kulturę, obyczaje. Bardzo ważne jest dla nas również wspólne spędzanie wolnego czasu, rozmowy, przyjaźnie, które się nawiązują podczas prób i wyjazdów. Cieszy nas, że to, co robimy, przynosi radość innym ludziom – opowiadała mi w 2015 roku, na spotkaniu z okazji 35-lecia Tercji.

Pani Jadzia, mimo wieku i pewnych problemów ze zdrowiem, ciągle była aktywną osobą i nie wyobrażała sobie życia bez śpiewu.

– Cieszę się, że nadal jestem potrzebna – mówiła jeszcze we wrześniu ubiegłego roku, kiedy spotkałyśmy się w muszli koncertowej Miejskiego Centrum Usług Socjalnych, podczas Przeglądu Twórczości Artystycznej Seniorów. – Z utęsknieniem czekam na środy, które są dniami naszych prób w SDK. Pozwalają mi się jakoś trzymać, wiem, że muszę być wtedy w formie. Pomaga mi wiele osób, choćby w dotarciu na próby czy na koncerty. Dziękuję im za to.

Będzie – dopóki w pamięci pozostanie

– Zacna Chórzystka, sopran, jakże dobrze znana w środowisku. Dzień Jej odejścia zakończył kilkadziesiąt lat naszej efektywnej współpracy, wspólnych koncertów, spotkań, rozmów… Miała sprecyzowane zdanie na temat pracy chóru, z właściwą sobie elegancją propagowała jego działalność. Żyła w troskliwym zabieganiu o Tercję, nie szczędząc osobistego czasu i sił. Wiele Jej zawdzięczam. Do końca interesowała się sprawami naszego chóru. Chciała widzieć dobrą przyszłość zespołu. Gdy sytuacja w kraju wróci do normy, zaprosimy świdniczan na Requiem w intencji Pani Jadwigi. Zorganizujemy też koncert poświęcony Jej pamięci – mówi dyrygent Bogdan Lipiński.

Panią Jadzię znałam od wielu lat. Była pełna muzycznej pasji, ciepła i wrażliwości. Zawsze kiedy już porozmawiałyśmy o Tercji, opowiadała o swoich przeżyciach, wspominała najbliższych. Pytała o moją pracę, ale też prywatne sprawy, zdrowie rodziców, męża. Powtarzała „Agnieszko, najważniejsza jest miłość. Dbajcie o nią, a wszystko inne samo się ułoży”. Pani Jadziu, będziemy o tym pamiętać. O Pani również.

Agnieszka Wójcik-Skiba

 

PODZIĘKOWANIA

Składam serdeczne i szczere podziękowania

Kierowniczce Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Pani dr n. med. Ewie Wiater – Kozioł oraz personelowi medycznemu tego oddziału,

Ordynatorowi II Oddziału Chorób Wewnętrznych Panu lek. med. Zdzisławowi Walkowskiemu  i  personelowi medycznemu tego oddziału

za podjęte działania na rzecz ratowania życia mojej mamy, Jadwigi Pietrzak.

Byłem świadkiem  fachowej, przemyślanej i zdecydowanej opieki medycznej,

ale przede wszystkim pełnego  empatii i życzliwego podejścia całego personelu medycznego ze szpitala w Świdniku do pacjentki.

Pozostaję z wyrazami szacunku,

Jerzy Pietrzak  z rodziną.

 

PODZIĘKOWANIA

Składam serdeczne podziękowania

Panu Bogdanowi Lipińskiemu, dyrygentowi chóru TERCJA, Jego córce Annie oraz członkom  chóru TERCJA,

za piękną oprawę muzyczną Mszy Św. i ceremonii pogrzebowej, w ostatniej drodze mojej mamy

śp. Jadwigi Pietrzak

oraz Wszystkim, którzy w tak bolesnych dla nas chwilach okazali nam wiele serca, życzliwości i wsparcia.

Serdeczne „Bóg zapłać”

Jerzy Pietrzak z rodziną.

Artykuł przeczytano 4068 razy

Last modified: 7 maja, 2020

Zmień język »
Przejdź do treści