niedziela, 19 kwietnia 2026r.

Rozgrzali serca, wzburzyli krew

Autor: |

Pierwsza edycja „Folkloriady” za nami. Była wydarzeniem niezwykłym na tegorocznej mapie kulturalnej Świdnika. Podczas wczorajszego koncertu w muszli Centrum Usług Społecznych pożegnaliśmy gości z Meksyku, Węgier i Lipnicy Wielkiej na Orawie, którzy w ciągu dwóch dni rozgrzali serca i wzburzyli krew świdniczan swoim temperamentem, strojami i muzyką regionów, które reprezentują. Świetnym pomysłem były potańcówki integrujące wykonawców i publiczność. Nagle okazało się, że mimo różnic kulturowych można znakomicie bawić się wspólnie przy muzyce meksykańskiej, węgierskiej, albo góralskiej. Nikt nie ma kłopotu z opanowaniem rytmu i kroków, choć patrząc na scenę i występy artystów, mogłoby się to wydawać trudne.

– Mam nadzieję, że ten wspaniały projekt będzie realizowany również w przyszłorocznym Budżecie Obywatelskim, dlatego zachęcam do głosowania na „Folkloriadę” 2025. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania tego wydarzenia. Szczególnie Państwu Beacie i Lechowi Leszczyńskim, Pani Monice Wójcik, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury i Panu Andrzejowi Mańce, dyrektorowi Centrum Usług Społecznych, które gościnnie przyjęło nas w muszli koncertowej – mówił na zakończenie festiwalu burmistrz Marcin Dmowski.

– Jesteśmy zachwyceni festiwalem, jak i samym miastem, które jest czyściutkie i spokojne. Ale jak porządny gospodarz, to tak musi być – mówił, Eugeniusz Karkoszka, kierownik zespołu z Lipnicy Wielkiej.

– Nie możemy wyjechać bez szczerego wyznania, że zostaliśmy tu przyjęci z miłością, gościnnością i uprzejmością, jak księżniczki i królowie – dodał Josue Nieto, kierownik Ballet Aztlan Mexico & Mariachi International Aztlan.

– Czy jestem z festiwalu zadowolony? Najważniejsze, żeby zadowoleni byli świdniczanie. Sądząc po atmosferze na widowni, która udzieliła się również wykonawcom, tak było. Wszyscy goście podkreślali i doceniali kameralną, rodzinną atmosferę spotkań ze świdniczanami i brak „spinki”, jaka towarzyszy dużym, oficjalnym festiwalom. Z perspektywy czasu myślę, że ta kameralność, która wynikła po części z braku środków na zaproszenie większej liczby zespołów, wyszła festiwalowi na dobre, ponieważ ułatwiła wszystkim bezpośredni kontakt i integrację. Nie da się porównać grup, które wystąpiły na „Folkloriadzie”. Każda ma inne doświadczenie, różne są stopnie profesjonalizmu. Ale oczywiście nie chodziło o porównania i oceny. Wszyscy wykonawcy zaskarbili sobie sympatię widowni, wszyscy byli nagradzani jednakowo rzęsistym aplauzem i, jak potem bez kurtuazji przyznali, wszyscy świetnie się bawili. Chciałbym przy okazji zwrócić uwagę na z pozoru nieistotny, ekonomiczny aspekt wydarzenia. Zostało sfinansowane ze Świdnickiego Budżetu Obywatelskiego, ale nie były to pieniądze w całości bezpowrotnie wydane. Część z nich wróciła w postaci opłat za hotele, wyżywienie, zakupy. „Folkloriadę” możemy więc potraktować jako swego rodzaju inwestycję w miasto. Pod głosowanie świdniczan poddany zostanie projekt drugiej edycji „Folkloriady”. Mam nadzieję, że spotka się z ich przychylną oceną – podsumowuje Lech Leszczyński, założyciel, dyrektor artystyczny i choreograf ZTL „Leszczyniacy”.

„Folkloriada” została zorganizowana przy okazji jubileuszu 40-lecia Zespołu Tańca Ludowego „Leszczyniacy”. Finanse pochodziły ze Świdnickiego Budżetu Obywatelskiego. Patronat honorowy sprawował nad nią burmistrz Marcin Dmowski, a jej partnerem było Centrum Usług Społecznych. Wydarzenie sponsorowało LOTTO.

« z 6 »

 

Artykuł przeczytano 1082 razy

Last modified: 8 sierpnia, 2024

Zmień język »
Przejdź do treści