sobota, 24 lutego 2024r.

Pytania o świat i człowieka

Autor: |

Jak wojna wpływa na poezję? Po co polscy poeci o niej piszą, a bardowie śpiewają, skoro toczy się poza naszymi granicami? Na te pytania próbowali wczoraj odpowiedzieć poetka Beata Golacik i Jan Kondrak, lider Lubelskiej Federacji Bardów, podczas drugiego dnia Świdnickiej Sceny Poetyckiej.

Był to jeden z najciekawszych punktów programu wydarzenia, które zgromadziło w Zaułku Poetów przy Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej twórców i miłośników poezji. Dramatyczne wydarzenia dziejące się za wschodnią granicą stały się również tematem twórczości poetyckiej. Jest on bardzo trudny, ale nie do uniknięcia dla ludzi starających się zrozumieć świat.

– Mam problem z tematyką wojenną. Zarówno tą związaną z toczącą się wojną rosyjsko-ukraińską, ale też generalnie. Z jednej strony to temat samograj, ponieważ przeważnie, w każdym z nas, wzbudza podobne emocje. Są one rzeczywiste i zrozumiałe. Pisząc o wojnie na pewno zdobędziemy wielu czytelników. Z drugiej strony bardzo trudno uniknąć przy tym patosu. Tymczasem, kiedy mamy do czynienia z rzeczywistą wojną i zagrożeniem, patos jest śmieszny, nieadekwatny do sytuacji kiedy umierają ludzie, umierają dzieci. Okazuje się, że słowa, to jednak za mało. Zastanawiam się, po co w takim razie my tym piszemy? – pytała Beata Golacik.

– Rzeczywiście, Ukraińcy potrzebują do zwycięstwa broni i środków do przeżycia, nie naszych słów. My je piszemy dla siebie i dla nikogo więcej. Po to, żeby mieć w miarę czyste sumienie, żeby zmniejszyć poczucie winy, że nie zrobiło się wszystkiego, żeby tej tragedii uniknąć. Patos jest śmieszny, ale tylko dla ludzi, którzy go nie potrzebują. A większość potrzebuje patosu. Poezja współczesna jest rodzajem wiwisekcji. Również polscy poeci są przyzwyczajeni do penetracji własnego wnętrza. Wojna zmusiła ich do wyjścia z siebie, rozejrzenia się po świecie, zaprzestania wymądrzania się i do dania świadectwa. Poezja nie dająca świadectwa nie jest poezją.

„Głębia egzystencji. Uczeń i mistrz”, takie z kolei było motto prezentacji poezji twórców skupionych wokół Laboratorium Sztuki – Marcina Szostka, Hanny Ławniczak i Joanny Piaseckiej.  Refleksją na ten temat podzielił się Janusz Adamczyk, prowadzący warsztaty Laboratorium: – Misją sztuki nie jest łaskotanie tłumu, a miejsce poety nie jest w ogonie społeczeństwa, ale na jego szpicy. Ma wyprzedzać  epokę, szukać i odkrywać. Dlatego najwartościowsza sztuka jest rozumiana i doceniana dopiero po latach. Sztuka prawdziwa jest kreacją i ujawnianiem głębi, która buzuje w człowieku.

Bardzo ciekawym, właśnie pełnym głębi wydarzeniem był „Pojedynek na wiersze” grupy poetyckiej prowadzonej przez Edytę Smus, z zawodu pielęgniarkę i pedagoga specjalnego, z pasji poetkę i kompozytorkę piosenek. Członkami grupy są uczniowie szkół średnich, bądź niedawni ich absolwenci. Na Świdnickiej Scenie Poetyckiej reprezentowały ją Klaudia Skoczylas i Anna Welman. Wiersze Angeliny Panasenko czytał Maciej Kaczan. Poezja tworzona przez młodzież może wstrząsnąć ludźmi nie mającymi bliskiego kontaktu z tym pokoleniem. Jest przepełniona poczuciem samotności, cierpieniem, myślami i zamiarami najgorszymi z możliwych. Wysłuchanie ujawnionej przez młodych poetów prawdy powinno być  w mniejszym stopniu doznaniem estetycznym, bardziej ostrzeżeniem, że dzieje się coś bardzo niedobrego. Że istnieje pilna potrzeba przywrócenia im świata, w którym chce się żyć.

W spotkaniu uczestniczył również Dariusz Parczewski, poeta, nauczyciel i dziennikarz, który specjalnie przybył na spotkanie z Wielkiej Brytanii, gdzie od dłuższego czasu mieszka. Zaprezentował on utwory ze swojego tomiku poetyckiego zatytułowanego „Ślady”.

Świdnicka Scena Poetycka została sfinansowana ze środków Budżetu Obywatelskiego. Honorowy patronat nad nią sprawował burmistrz Waldemar Jakson.

Artykuł przeczytano 1031 razy

Last modified: 1 czerwca, 2023

Registration

Zapomniałeś hasło?

Zmień język »