Popyt na ogródki działkowe sięgnął zenitu. Trzeba mieć mnóstwo szczęścia, by kupić własną enklawę zieleni. Wszystko przez efekt kilkumiesięcznej pandemii, którą wywołał koronawirus. Nakazy i zakazy, zwłaszcza wielotygodniowe przebywanie w czterech ścianach zrobiły swoje. Teraz prawie każdy chce mieć kawałek ziemi, tym bardziej, że działkowcy wyjątkowo nie zostali objęci twardym reżimem domowej izolacji.
W Rodzinnym Ogrodzie Działkowym „Ikar”, pod koniec ubiegłego roku do sprzedaży wystawiono 6 działek. Kolejne 6 pojawiło się na początku roku. Chociaż nie były wyjątkowo zadbane, rozeszły się na pniu. Wystawili je głównie seniorzy, którzy już nie dawali rady dbać o swoje ogródki. Obecnie na tablicy informacyjnej próżno szukać nowych ogłoszeń o sprzedaży.
– Od czasu pandemii nie nadążamy z odbieraniem telefonów – mówi Zbigniew Kursa, prezes „Ikara”. – Trudno się dziwić. Działka to świetny sposób na wyrwanie się z domu, choćby na parę godzin, a działkowcy nie narzekają na brak zajęć. Niektórzy otwarcie przyznają, że wcześniej nigdy nie pomyśleliby o jej zakupie. Na razie wolnych działek nie ma, ale trzeba stale pytać, bo oferty sprzedaży pojawiają się czasem nagle.
Obecnie za zakup działki w „Ikarze” trzeba wyłożyć od 8 do ponad 20 tys. zł. Te najtańsze wymagają zwykle odchwaszczenia, czasem gruntownego remontu altany. Najdroższe oferty dotyczą praktycznie komfortowych domków mieszkalnych, wyposażonych w sypialnię i łazienkę, przystosowanych do nocowania. Niedawno taki domek kupiło młode małżeństwo z dziećmi mieszkające w Lublinie. Co ciekawe, o działki w „Ikarze” coraz częściej pytają lublinianie, zwłaszcza mieszkańcy pobliskiej dzielnicy Felin.
Jak zostać działkowcem? Gdy już znajdziemy wymarzony wolny obiekt, trzeba zgłosić się do zarządu ogrodu, który w imieniu zarządu głównego PZD spisze umowę dzierżawy. Zbywający składa wniosek o przeniesienie praw do działki na nabywcę. Oczywiście sprzedaży podlegają tylko nasadzenia i obiekty budowlane. Grunt jest tylko dzierżawiony. – Aby zostać działkowcem trzeba złożyć do zarządu ogrodu wniosek o ustalenie własności do działki. My później wypisujemy umowę dzierżawy działki, pobieramy opłatę w wysokości 550 zł i wypisujemy deklarację przynależności do Polskiego Związku Działkowców, po czym dokumenty trafiają do Okręgowego Zarządu PZD w Lublinie. Po ich zatwierdzeniu nabywca zostaje formalnie przyjęty w nasze szeregi – dodaje Z. Kursa.
Zakup działki to jedno. Trzeba jednak pamiętać, że na nabywcy ciążą od tego momentu obowiązki. Przede wszystkim musi przestrzegać regulaminu zawierającego obowiązki i prawa działkowca. Trzeba też raz w roku uiścić opłatę ogrodową, m.in. za wodę, w poszczególnych przypadkach za energię elektryczną, wywóz śmieci, inwestycje, konserwacje, naprawy. W sumie roczna opłata za trzyarową działkę na terenie „Ikara” wynosi 303 zł.
W największym, ośmiosektorowym zespole ogrodów ROD im. Obrońców Westerplatte, o powierzchni 42 hektarów, również brakuje wolnych działek. – Nie przypominam sobie tak dużego zainteresowania – mówi Stanisław Pszeniczka, prezes ogrodów. – Ludzie mieli chyba dość siedzenia w domach przez ostatnie miesiące. Obecnie mamy na zbyciu jedną, może dwie działki. Kiedyś tych ofert było bez porównania więcej. Już odnotowaliśmy kilkadziesiąt transakcji. U nas, nabycie działki wraz z członkostwem PZD, to koszt rzędu 700 zł. Wysokość odstępnego nas nie interesuje. To zależy od ilości nasadzeń, dostępu do elektryczności, wody, stanu altany. Z tego co wiem, kwoty wahają się od kilku do kilkunastu tysięcy zł. Opłaty inwestycyjne za użytkowanie działki też są różne, w zależności od sektora. Decyduje wiele czynników, m.in. wielkość działki, ilość zużytej wody, prądu, kosztów koszenia alejek. Zwykle wynoszą od ponad 100 zł do 300 zł rocznie.
Jak przyznał St. Pszeniczka, na zakup działki najczęściej decydują się młode małżeństwa z małymi dziećmi. Nabywcy z góry zakładają, że zrezygnują z upraw na rzecz rekreacyjno-ogrodowych walorów miejsca. – Jednak działka to nie tylko grill i spotkania rodzinne, to także obowiązki i przestrzeganie regulaminu. Zdarzało się nam upominać działkowców lub nawet wykluczyć tych najbardziej niezdyscyplinowanych z naszego grona, za wyjątkowe zaniedbanie działki czy niepłacanie składek za jej użytkowanie. To były jednak sporadyczne przypadki – dodaje prezes Pszeniczka.
Warto dodać, że ceny działek w Świdniku są dużo niższe, od tych, które trzeba zapłacić za ROD-y położone na obrzeżach wielkich aglomeracji. Aby zyskać prawo do działki w Warszawie, trzeba wyłożyć co najmniej 20 tys. zł. Trzyarowa działka z drewnianą, ocieploną altaną, z oddzielną toaletą i kuchnią to już koszt rzędu nawet 60-70 tys. zł.
słs
Artykuł przeczytano 3845 razy
Last modified: 26 czerwca, 2020



