Jakiej piosenki słuchała pisząc „Króla”? Jakie słowo sprawiło, że książka ta nie znalazła się na liście polecanych dla młodzieży? Dlaczego utwór „Ach, strach!” prawdopodobnie nigdy nie zostanie przetłumaczony na język obcy? To tylko niektóre pytania, na które odpowiedziała w czwartek Katarzyna Ryrych. Autorka gościła w Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej.
„Kogo mamy zaprosić?” – tak brzmiało pytanie, które Dorota Cioczek, kierownik oddziału dla dzieci i młodzieży zadała podczas Dyskusyjnego Klubu Książki. Odpowiedź padła natychmiastowo – „Katarzynę Ryrych!” – uznali zgodnie młodzi czytelnicy. I nic w tym dziwnego, bo autorka ma na koncie kilkadziesiąt książek, które poruszają tematy bliskie młodzieży, ale potrafi ich także rozśmieszyć.
Zaczynając spotkanie bohaterka opowiedziała o sobie w kilku słowach: – Przez całe życie pracowałam z ludźmi. Trochę w szkole, potem na innym poziomie. W wojsku uczyłam języka angielskiego militarnego, a kiedy przyszła pandemia i zaczęliśmy wszyscy siedzieć w domu, wróciłam na uniwersytet. Nadal uczę swoich studentów angielskiego. To fajna rzecz. Zawsze mówię, że uczenie kogoś to tak, jakbyśmy mieli pudełko i rozdawali dookoła rzeczy, które się w nim znajdują, a ich w ogóle nie ubywa. Mało tego, sama uczę się przy okazji. To ciekawy zawód. Pod warunkiem, że się go lubi.
Po krótkim wstępie przyszedł czas na opowieści o twórczości. Na pierwszy ogień pisarka wybrała książkę „Król”, bardzo dobrze znaną zebranej w sali młodzieży i dorosłym. Jak się okazało, dzieło powstało w kilkanaście dni, a pisząc go autorka słuchała piosenki „Jak zapomnieć” grupy Jeden Osiem L. Miała zresztą okazję poznać ją podczas jednego ze swoich spotkań autorskich.
– Widzę trzech facetów niewyglądających na grzecznych chłopców. Podeszli do mnie i powiedzieli „to my jesteśmy tymi ludźmi, którzy zrobili tę piosenkę.” Dla mnie było to nieprawdopodobne wydarzenie. To było coś, co sprawiło, że ta książka i ten klimat wróciły do mnie z innego świata – zdradziła Katarzyna Ryrych.
Pisarka opowiedziała też o tym, jak jej książki odbierają czytelnicy. Jak przyznała, ich odbiór nie zawsze jest taki, jakiego mogłaby się spodziewać: – Może właśnie na tym polega rola czytelników, że każdy znajduje w książce to, co chce.
Podczas spotkania Katarzyna Ryrych skupiła się również na książce „Bachor”, opierającej się na historii, która faktycznie się wydarzyła. Opowiedziała o mężczyźnie, który po przeczytaniu tej książki zrozumiał, jak źle zachowywał się w młodości.
Nie brakowało też rozmów o książkach zaczepiających o świat wampirów, strzyg i duchów, takich jak „Ach, strach”. Pisarka miała również okazję przekonać jedną z uczestniczek spotkania do tego, by przeczytała utwory „Tylko dla twoich oczu” oraz „Maki na śniegu”. Katarzyna Ryrych stanęła przed prawdziwym wyzwaniem wyjaśnić dlaczego warto po nie sięgnąć, jednak poradziła sobie doskonale.
– „Maki na śniegu” to historia dwóch chłopaków i dziewczyny, którzy zmieniają swoje poglądy pod wpływem wydarzeń. Jeden, który jest zdeklarowanym pacyfistą i wierzy, że pewne rzeczy można osiągnąć tylko poprzez pracę, wysiłek, zamienia się w krwiożerczego, zionącego pragnieniem zemsty osobnika. A chłopak, który od początku wyśmiewał pacyfistów nagle dochodzi do wniosku, że konflikty zbrojne, przelewanie krwi, wojny, walki nie mają sensu, bo pomiędzy słowami wojna i śmierć należy postawić znak równości. To historie ludzi, które dzieją się na tle pewnych wydarzeń. Chciałam je trochę odbrązowić i pokazać, że to, co działo się nawet na tle wielkich rzeczy, było tak bardzo zwyczajne, normalne, ludzkie – odpowiedziała na prośbę Katarzyna Ryrych.
Spotkanie w bibliotecznych murach było również okazją do dyskusji o książkach i ich wartości. Młodzież, ale także dorośli mieli okazję powiedzieć, jakich książek nie chcą czytać i dlaczego. Które ich nudzą i po które po prostu nie warto sięgać. Ostatecznie jednak wszyscy zgodnie przyznali, że czytanie jest fajne, jeśli wybierze się dobrą książkę.
af
Artykuł przeczytano 2542 razy
Last modified: 3 czerwca, 2022



