Epidemia zamknęła szkoły i zmusiła uczniów i nauczycieli do przejścia w wirtualną rzeczywistość. Dla jednych i drugich to spore wyzwanie. Choć jak wynika z danych miejskich szkół, sytuacja wygląda coraz lepiej i większość uczniów regularnie korzysta ze zdalnej nauki.
Placówki edukacyjne są zamknięte od ponad dwóch tygodni i jeszcze przynajmniej do świąt uczniowie nie wrócą do szkolnych ław. W takiej sytuacji nauka musiała przenieść się do sieci. Początkowo i nauczyciele i uczniowie mieli sporo problemów z przystosowaniem się do nowej rzeczywistości.
– Mieliśmy już wcześniej doświadczenia w prowadzeniu videokonferencji, choćby przy realizowanych w szkole projektach. Natomiast nie wszyscy nauczyciele byli przygotowani do korzystania z platform internetowych. Dlatego przeprowadziliśmy dla nich szkolenia – mówi Tomasz Szydło, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 5. – Regularnie w formie telekonferencji spotykałem się również z rodzicami, żeby zebrać ich uwagi dotyczące zdalnej nauki.
We wtorek szefowie szkół przekazali władzom miasta dane, m.in. o liczbie dzieci i młodzieży, którzy korzystają z nowej formy edukacji.
– Około 95 proc. uczniów wszystkich naszych placówek korzysta ze zdalnej nauki. Część z nich za pośrednictwem dziennika elektronicznego, inni przy pomocy platform do zdalnego nauczania. Sytuacja wygląda dobrze i dziękujemy nauczycielom, ale również rodzicom i uczniom za zaangażowanie i szybkie przystosowanie się do nowych warunków – mówi Ewa Jankowska, sekretarz miasta.
W większości placówek zajęcia odbywają się zgodnie z ustalonym planem lekcji. W największej, Szkole Podstawowej nr 5, na 1200 uczniów z nauki w formie videokonferencji korzysta około 900 osób. Pozostali kontaktują się z nauczycielami, m.in. mailowo.
– Mamy jednostkowe przypadki, w których uczniowie nie zalogowali się do naszego systemu i nie korzystają z nauki – tłumaczy T. Szydło.
Pomagają sprzętowo
Jednym z problemów, który pojawił się zaraz po przejściu na zdalne nauczanie, była niewystarczająca ilość domowych komputerów i laptopów. – Okazało się, że średnio po 5 uczniów w każdej szkole nie ma w ogóle takiego sprzętu w domu. Podobna sytuacja dotyczyła nauczycieli – mówi E. Jankowska.
Dlatego szkoły wypożyczyły dzieciom i pedagogom własny sprzęt. Na tym jednak nie koniec.
– Ministerstwo Cyfryzacji właśnie ogłosiło program dofinansowania zakupu laptopów, które będą wykorzystywane podczas nauki zdalnej. Z tego źródła możemy uzyskać 100 tys. zł, przygotowujemy już odpowiedni wniosek – tłumaczy sekretarz miasta. – W tej chwili sytuację mamy opanowaną, wszystkie osoby, które zgłosiły problem w dostępie do sprzętu, uzyskały pomoc. Natomiast często zdarza się tak, że w rodzinie potrzeba więcej niż jednego komputera, bo jest kilkoro dzieci w wieku szkolnym.
Artykuł przeczytano 2925 razy
Last modified: 1 kwietnia, 2020



