niedziela, 19 kwietnia 2026r.

Nie zapominają o tradycji

Autor: |

Jeden z grudniowych poranków w siedzibie świdnickiego oddziału Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Czas upływa na przygotowywaniu świątecznych ozdób. Panie robią bombki z pianki brokatowej, którymi udekorują związkową choinkę. Część zawiśnie na zielonych drzewkach w ich domach. Spotkanie jest też okazją do rozmów o bożonarodzeniowych tradycjach i wymiany przepisów na wigilijne potrawy.

Ulubiona choinka

Przedświąteczny czas mija na różnego rodzaju przygotowaniach. Sprzątanie, gotowanie, planowanie lub robienie zakupów… Bywa to męczące, więc nie wszyscy oddają się tym czynnościom z jednakową pasją. Jest jednak coś, co chyba każdy robi z wielką przyjemnością.

– Ze świątecznych prac najbardziej lubię dekorować choinkę – śmieje się Anna Stachyra, przewodnicząca związku. – Staram się, by za każdym razem była inna. W tym roku będzie żywa, z ogromnymi, kolorowymi bombkami. Większość jest kupiona, ale niektóre zrobiłam sama.

Inny sposób na świąteczne drzewko ma Danuta Kobylańska: – Przez wiele lat nasza choinka była bardzo kolorowa. Ponieważ jednak trzeba spróbować wszystkiego, od niedawna używam bombek w dwóch kolorach. W tym roku będą fioletowo-różowe. Kupiłam piękne ozdoby w kształcie róż, obsypane brokatem, a mocuje się je jak kiedyś lichtarzyki na świeczki. Choinka będzie sztuczna, żebyśmy mogli się nią dłużej cieszyć.

– A ja lubię zawiesić bombki, łańcuchy, światełka i obserwować wieczorem tak pięknie przystrojone drzewko. Ustawiam też świąteczne dekoracje na szafkach czy stole. Aż mi się nie chce kłaść spać, mogę patrzeć i patrzeć. Jednak zaraz po świętach wszystko sprzątam, bo już nie ma tego uroku – mówi Wiesława Waniowska.

– Pamiętam, jak dawno, dawno temu kolega mojego taty zrobił dla nas świetlny łańcuch. Składał się ze 150 maleńkich żaróweczek, połączonych szeregowo. Rozwiesiliśmy go na choince. Blask był niesamowity. Niestety, jedna żarówka się przepaliła i tata musiał bardzo długo szukać, żeby ją wymienić. A kiedyś przecież na choince umieszczało się zwykłe świeczki – opowiada Zofia Makuch.

Na wigilijnym stole

Zwyczaj świąteczny mówi, że na wigilijnym stole powinno się pojawić 12 potraw, symbolizujących płody ziemi. Zmieniają się one w zależności od regionu i rytuałów rodzinnych. Wszędzie jednak są to dania postne.
Krystyna Andrejas przygotowuje tradycyjną wieczerzę:

– Gotuję czerwony barszczyk z własnoręcznie lepionymi uszkami z grzybami. Wiem, że w niektórych domach zamiast niego podaje się zupę grzybową. Na naszym stole zawsze jest też kapusta z grzybami, pierogi z kapustą i grzybami, karp, dwa rodzaje śledzi – w pomidorach i w oleju, kompot z suszu. Smażę też drożdżowe racuchy. Nie robię już kutii, bo nikt nie chciał jej jeść.

– Mnie w Wigilię najbardziej smakują kotlety ziemniaczane z sosem grzybowym. Ugotowane ziemniaki przeciskam przez praskę, dodaję cebulkę, sól i pieprz. Smażę w jajku i bułce tartej. Podaję z sosem z suszonych prawdziwków. Pozostałe potrawy są tradycyjne – mówi Lucyna Portka.

Niektórzy nie wyobrażają sobie 24 grudnia bez karpia. Przepis na jego przyrządzenie zdradza Władysław Stachyra: – 4-5 dni wcześniej przekładam rybę dużą ilością cebuli i cytryny, zielem angielskim, liśćmi laurowymi. Zalewam to olejem wymieszanym z przyprawą do ryb. Można jeszcze dodać pora i trochę musztardy. Trzeba pamiętać, by tak zamarynowany karp nie stał w cieple. W Wigilię smażę go w płatkach kukurydzianych.

Zanosiłem tę potrawę na każde spotkanie opłatkowe w pracy. Koledzy brali po kawałeczku do domów, żeby żony mogły spróbować.
Halina Wnuk ma inny pomysł na tę rybę: – Robię karpia nadziewanego grzybami, najczęściej podgrzybkami i prawdziwkami z Sobiboru. Piekę go w blaszce lub naczyniu żaroodpornym. Na sam koniec wrzucam piórka z cebuli i pilnuję, by się nie przypaliła. Potem polewam odrobiną dobrej śmietany, wymieszanej z niewielką ilością mąki. Z cebuli i śmietany tworzy się pyszny sos.

– Ja robię karpia najzwyczajniej w świecie. Dzień wcześniej smaruję go ziołami i solą, wkładam do lodówki. Przed wieczerzą wigilijną smażę go w cieście naleśnikowym, wtedy się nie przypala. A smak jest fantastyczny – poleca Z. Makuch i dodaje: – W moim rodzinnym domu najbardziej popularne były kapusta z grochem oraz kasza jaglana, również z grochem. Do dziś lubię je jeść. Kaszę jaglaną trzeba ugotować na wodzie. Dodajemy do niej gotowany, utłuczony groch i polewamy olejem konopnym. To naprawdę pyszne. Często odgrzewam sobie tę potrawę jeszcze na drugi dzień.

– U mojej teściowej też robiło się groch, ale z sokiem, na przykład malinowym. Była i kasza jaglana z masłem – mówi A. Stachyra.

Pani Wiesława podaje natomiast przepis na słodkie rożki: – Drożdże rozmieszać ze śmietaną i mlekiem, na zimno. Dodać trochę cukru i soli. Zagnieść z mąką i wstawić na kilka godzin do lodówki. Potem formować rogaliki, wypełnione makiem. Piec w piekarniku. Na inne okazje można przygotować nadzienie, na przykład wiśniowe.

Co dom, to zwyczaj

Boże Narodzenie to nie tylko choinka i świąteczne potrawy. To także ciekawe zwyczaje, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Podczas spotkania płyną opowieści o niektórych z nich.

– W moim rodzinnym domu, w wigilijny poranek tata przynosił tzw. króla, czyli wiązkę słomy i stawiał w rogu pomieszczenia. Między źdźbła włożony był opłatek – wspomina D. Kobylańska.

– U nas tata przynosił siano pod obrus i zboże w garnku. 26 grudnia dawało się go zwierzętom. Dla zwierząt były też opłatki w kolorze różowym – dodaje pani Zofia. Wspomina też o kolędowaniu: – Kiedy byłam uczennicą średniej szkoły, chodziliśmy ze skrzypcami i akordeonem po całej wsi, śpiewając kolędy. Nie przebieraliśmy się w żadne stroje. Pamiętam, że kiedyś jakiemuś panu tak się to spodobało, że wyszedł z domu w samej marynarce i szedł z nami przez pół wsi. Na drugi dzień zabrało go pogotowie, bo dostał zapalenia płuc. Po wieczerzy wigilijnej były też wróżby. Któregoś razu koledzy zawołali mnie i moje siostry na dwór i kazali krzyczeć „hop, hop, z której strony chłop”. Krzyczałyśmy, ale odezwał się tylko pies. Chłopcy długo się z nas śmiali. Potem wszyscy szliśmy na pasterkę.

Pani Wiesława również opowiada o kolędowaniu: – Chodziliśmy z tzw. krakowskim weselem. Była gwiazda, Herod, panna młoda. Śpiewaliśmy kolędy, a ludzie dawali nam pieniądze i cukierki.

– U teściowej zawsze przynosili do kuchni słomę. Dzieci miały dużo zabawy i radości z tego powodu. U nas w domu zawsze jest sianko pod obrusem, kładę go też pod choinką. Przed kolacją wigilijną czytamy Pismo Święte. Jest też obowiązkowe śpiewanie kolęd – mówi pani Lucyna.

– Opłatek podawał zawsze senior rodu. Tę tradycje pielęgnuję do dziś. Opłatkiem zawsze dzieli najstarsza osoba w rodzinie – dodaje Z. Makuch.
– Dziś święta nie mają tego klimatu, co kiedyś. Kilkadziesiąt lat temu czekało się na nie z utęsknieniem przez cały adwent. A jak smakowały świąteczne potrawy! Mimo wszystko, należy szanować i nadal pielęgnować tradycje oraz zwyczaje, bo przecież to nasza historia i wiara – podkreślają wszyscy seniorzy.

Związkowy opłatek

Ważną częścią świątecznej aktywności seniorów są spotkania opłatkowe połączone z kolędowaniem. Na stole królują wigilijne potrawy, przygotowane przez związkowców: czerwony barszcz z uszkami, ziemniaki z olejem, śledzie w różnych odsłonach, kompot z suszu, racuchy i makowiec. Każdej z nich należy spróbować, chociaż w niewielkiej ilości, by, wedle starych obyczajów, „wiodło się w przyszłym roku”.
Członkowie świdnickiego oddziału PZERiI zazwyczaj spotykają się w siedzibie związku, przy ul. Norwida 2B. W tym roku opłatek odbył się jednak w Favilli. 12 grudnia seniorzy życzyli sobie szczęśliwych i radosnych świąt Bożego Narodzenia, a także zdrowia oraz wszelkiej pomyślności w nadchodzącym roku

.Agnieszka Wójcik-Skiba

Na zdjęciu: W świątecznym nastroju: Zofia Makuch, Wiesława Waniowska, Lucyna Portka, Anna Stachyra, Władysław Stachyra, Danuta Kobylańska, Krystyna Kulik, Halina Wnuk, Lucyna Pulińska, Krystyna Andrejas, Stanisław Andrejas, Czesław Woźniak, Anna Kudelska, Wanda Jarosińska, Halina Hanaj. – Nie zapominamy o tradycji. Pielęgnujemy ją, przekazując swoim dzieciom i wnukom – podkreślają seniorzy.

Artykuł przeczytano 2296 razy

Last modified: 22 grudnia, 2019

Zmień język »
Przejdź do treści