piątek, 01 maja 2026r.

Egzamin z solidarności

Autor: |

Świdnik wciąż wyciąga pomocną dłoń obywatelom Ukrainy, którzy opuścili swój kraj, by uniknąć cierpień wojny toczącej się na terytorium ich kraju. Nasze miasto stało się swoistym hubem, punktem przeładunkowym darów, które szerokim strumieniem płyną z zachodu Europy. Świdniczanie wykonują też mrówczą pracę dając schronienie matkom z dziećmi, umożliwiając dzieciom i młodzieży oderwanie się od traumatycznych wspomnień w gronie nowych, polskich, szkolnych kolegów. Burmistrz Waldemar Jakson docenia szczególnie te postawy, które polegają na pracy organicznej i pracy u podstaw, jak powiedziałby teoretyk literatury pozytywizmu.

– Pierwsze dni po wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej upływały na próbach  opanowania sytuacji i emocji, których nie przeżywamy na co dzień, z którymi nie jesteśmy też obyci, bo trudno być obytym z wojną – mówi burmistrz Waldemar Jakson. Przyjdzie czas na podsumowania i oceny. Kto zachował się po ludzku, kto i jak potrafił się zorganizować. Ze zdziwieniem obserwuję, że takie oceny próbuje się formułować w czasie, gdy wydarzenia jeszcze się dzieją i nie wiadomo, w jakim pójdą kierunku. Zadano pytanie czy warto było wysłać na granicę z Ukrainą pięć autobusów tuż po wybuchu wojny, skoro wróciły stamtąd puste? Tylko czy w momencie ich wysyłania wiadomo było, że puste wrócą? Właśnie na tym polega błyskawiczna reakcja, że pewne działania wykonuje się intuicyjnie nie do końca przewidując ich skuteczność. Zapytajmy zatem, co działoby się, gdyby stojący na granicy uchodźcy, a mieliśmy sygnały o ich obecności, nie spotkali się z natychmiastową pomocą, byli pozostawieni sami sobie w tragicznej sytuacji? Koszty tej operacji, z których niektórzy próbują nas rozliczać,  nie były aż tak wielkie, zważywszy, że przewoźnicy potraktowali ją jako możliwość włączenia się w rodzący się wtedy wielki ruch wsparcia Ukrainy, a autobusy były załadowane po brzegi artykułami pierwszej potrzeby – mówi burmistrz Waldemar Jakson.

Świdnik zmobilizował się natychmiast. Może to genetyczna pamięć etosu „Solidarności”, stanu wojennego i wielkiego ruchu oporu przeciw przemocy. Już w sobotę, w Miejskim Ośrodku Kultury powstał punkt przyjmowania produktów niezbędnych do przeżycia, dystrybucji ich wśród uchodźców i zapewniania im tymczasowego schronienia. Przez tydzień MOK pełnił rolę hubu, czyli miejsca koncentracji wszelkich form pomocy. Nie tylko dla tych, którzy zatrzymali się w naszym mieście, Świdnika, również dla wszystkich uchodźców, którzy trafili tu tylko po drodze dalej, na Zachód.

– Z decyzją nie czekaliśmy na polecenia z „góry”, nie przespaliśmy ważnej, może decydującej chwili. Uruchomiliśmy wszystkie dostępne, również prywatne kontakty, skorzystaliśmy z niebywałego zaangażowania świdniczan. Zaproponowaliśmy starostwu organizację centrum pomocy dla powiatu w bazie Pegimeku przy ul. Krępieckiej, ale po pół godzinie dowiedzieliśmy się, że takie miejsce już istnieje. Przygotowaliśmy dostępną bazę noclegową, której również informowaliśmy starostwo. Uruchomiliśmy kwotę 100 tys. zł w ramach zarządzania kryzysowego, które kierujemy n a pomoc uchodźcom. Padają pytania o chaos w zarządzaniu kryzysem. Pytam, czy natychmiastowa organizacja punktu pomocy, informacyjnej strony internetowej i zbiórki najpotrzebniejszych produktów, bądź uruchomienie środków z budżetu miasta, są świadectwem chaosu? Pomoc potrzebującym nie może być okazją do licytowania się na lajki w mediach społecznościowych. Internetu, błyskawicznie jednoczącego bądź antagonizującego ludzi nie da się ominąć we współczesnej komunikacji społecznej. Ważne i potrzebne są przesłania informujące o tym co i gdzie jest potrzebne, żeby koordynować pomoc. Ale chwalenie się, że mam ileś tam polubień, a kto inny ma ich mniej, w tej sytuacji nie przystoi. Natomiast mam poczucie, że w medialnym szumie niewystarczająco doceniamy wszystkich, którzy angażują się w pomoc Ukrainie. Myślę na przykład o Caritas, kościelnej organizacji pomocowej, która dysponuje potężnymi narzędziami i ogromnym doświadczeniem, a jednak wykonuje swoją „robotę”, unikając blasku fleszy. Na tym właśnie polega szczere zaangażowaniu. Na wysiłku bez pokusy lansu. W ramach koordynacji działań wszystkich stron udzielających  pomocy obywatelom Ukrainy zaproponuję panu staroście połączenie wszystkich placówek informacyjnych w jeden punkt miejsko-powiatowy z siedzibą w Szkole Podstawowej nr 3. Chciałbym, żeby do pracowników świdnickiego Centrum Usług Socjalnych dołączył przedstawiciel Powiatowego Urzędu Pracy i urzędnik starostwa powiatowego. Moglibyśmy wtedy kompleksowo informować naszych gości z Ukrainy o możliwości uzyskania zakwaterowania i zdobycia pracy na terenie całego powiatu.  – przekonuje burmistrz W. Jakson.

fot. Biegający Świdnik

Artykuł przeczytano 1344 razy

Last modified: 21 marca, 2022

Zmień język »
Przejdź do treści