O sporym szczęściu może mówić mieszkanka osiedla Wschód, którą w ubiegłą środę spotkała nieprzyjemna sytuacja. Świdniczanka wracała wieczorem do domu, gdy nagle zaczepiła ją nieznana kobieta i pod pretekstem pomocy w niesieniu zakupów wtargnęła do jej mieszkania.
O zdarzeniu poinformowała nas znajoma pani Janiny, która bardzo przejęła się tym, co spotkało jej koleżankę. Obie postanowiły przestrzec mieszkańców.
– Wracałam pociągiem z Chełma do Świdnika. Było przed godz. 18.00, więc w drodze do domu postanowiłam zajść do sklepu i zrobić zakupy. Kiedy z niego wyszłam, było już ciemno. Miałam przy sobie walizkę i dwie torby. Idąc ulicą Witosa, nagle poczułam, że ktoś mocno łapie za torby z zakupami. Początkowo myślałam, że to ktoś znajomy chce zrobić mi żart. Gdy się odwróciłam, zobaczyłam obcą kobietę. Mówiła „Ciociu, ciociu pomogę. Nie bój się mnie”. Miała chustkę na głowie, ale była bez kurtki. Mówiła z dziwnym akcentem, jakby ze wschodu. Na oko miała około 60 lat – opowiada pani Janina.
Kobieta przestraszyła się nieznajomej. Ta nie chciała oddać zakupów, upierając się, że pomoże je zanieść do domu. Świdniczanka postanowiła szybko udać się do swojego mieszkania.
– Weszłam na klatkę schodową, a ona za mną. Mieszkam na trzecim piętrze, więc szybko poszłam na górę zostawić torbę i wróciłam do niej po zakupy. Była już na drugim piętrze i nie dała się przekonać, że nie potrzebuję jej pomocy. Gdy byłyśmy już pod mieszkaniem, wepchnęła mnie do środka – relacjonuje pani Janina.
Kobieta chciała u niej zanocować. Mówiła, że nie ma gdzie spać. Po krótkiej szarpaninie pani Janinie udało się wypchnąć nieznajomą z mieszkania.
– Przez judasz widziałam, że siedzi na schodach. Kilka razy zgasło światło na klatce, więc je zapalała. Podchodziła też pod drzwi innego mieszkania i nasłuchiwała. W końcu zadzwoniła do mnie wnuczka, więc przestałam ją obserwować. Gdy wróciłam, już jej nie było – kończy swoją opowieść świdniczanka.
Zdarzenie nie zostało zgłoszone na policję. Okazuje się jednak, że tego samego dnia funkcjonariusze otrzymali sygnał o podobnej sytuacji.
– O godz. 18.46 otrzymaliśmy zgłoszenie od lokatorek mieszkania przy ul. Smorawińskiego, że na klatce schodowej przebywa kobieta w wieku 50-60 lat. Dziwnie się zachowuje i mówi, że mąż wyrzucił ją z domu. Na miejsce udał się patrol policji, który wylegitymował nieznajomą i zbadał ją na obecność alkoholu w organizmie. Była trzeźwa. Wezwano też zespół pogotowia ratunkowego, który zabrał 55-latkę do szpitala – wyjaśnia st. asp. Elwira Domaradzka, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Świdniku. Dodaje: – Zgłaszajmy takie sytuacje na numer alarmowy 112. Może się okazać, że ktoś potrzebuje pomocy albo wręcz przeciwnie, że narusza czyjś mir domowy i zostanie wylegitymowany.
af
Artykuł przeczytano 3564 razy
Last modified: 3 listopada, 2021



