sobota, 20 lipca 2024r.

Jeśli możesz komuś pomóc, zrób to

Autor: |

– Jeśli możesz komuś pomóc, zrób to. Być może Bóg chce dziś odpowiedzieć na czyjąś modlitwę przez twoje ręce – słowa te skierowała do Katarzyny Radek, opiekunki Szkolnego Koła Wolontariatu, działającego w Szkole Podstawowej nr 3, jedna z uczennic, dodając: – To chyba pani motto. Nawet pani nie wie, jak inspiruje mnie każdego dnia. Czasami, jak mam w głowie trudną decyzję, myślę co zrobiłaby mama i pani.

Katarzyna Radek przyznaje, że dodało jej to skrzydeł. Jak każdego i ją czasami dopada zmęczenie, ale po tych słowach już do końca życia będzie jej się chciało chcieć motywować i inspirować młodych ludzi do pomagania innym. A co, w 2007 roku, skłoniło ją do założenia w ówczesnym Gimnazjum nr 1 Szkolnego Klubu Wolontariatu?

– W Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej, gdzie kiedyś pracowałam, stworzyliśmy koło wolontariatu, zrzeszające osoby, które miały wolny czas i mogły pomóc innym. Kiedy zaczęłam pracę jako szkolny pedagog, postanowiłam w wolontariat zaangażować młodzież. Uczniowie od razu odpowiedzieli na to wezwanie. Zaczęło się od noszenia obiadów ludziom starszym czy chorym, robienia im zakupów czy pomocy przy drobnych pracach domowych. Brało w tym udział kilkanaście osób. Później nawiązaliśmy współpracę z Komitetem Pomocy SOS Solidarność, Miejskim Centrum Usług Socjalnych, a także Miejskim Ośrodkiem Kultury i MOPS-em. Zaczęliśmy włączać się w ich akcje, na przykład w zbiórki żywości czy Dzień Chorego. W tym roku było to już po raz jedenasty. W te działania zaangażowanych jest zazwyczaj ok. 40 uczniów. Z okazji Dnia Dziecka czy mikołajek odwiedzamy małych pacjentów świdnickiego szpitala. Zanosimy im słodycze i zabawki, organizujemy animacje, czytanie bajek. Urządzamy też akcje na terenie szkoły, na przykład kiermasze ciast czy ozdób świątecznych, z których dochód przeznaczany jest zazwyczaj na potrzeby chorych świdniczan. W Wielkim Tygodniu chodzimy do podopiecznych MCUS, by razem z nimi modlić się i uczestniczyć w Drodze Krzyżowej. Włączamy się również w akcje dla schronisk dla bezdomnych zwierząt, a także organizujemy koleżeńską pomoc w nauce – opowiada Katarzyna Radek.

Opiekunka SKW podkreśla, że wolontariusze sami wychodzą z inicjatywą różnego rodzaju działań, bo zaczęli zauważać, że wśród ich sąsiadów czy znajomych są osoby, które potrzebują pomocy.

– Niedawno jedna z wolontariuszek usłyszała, że znajomy jej rodziców poważnie zachorował – mówi pani Katarzyna. – Przyszła do mnie, byśmy zorganizowali jakąś akcję. Ustalamy, co moglibyśmy zrobić. To jest naprawdę fajne, że młodzi ludzie sami chcą działać. Wyostrzyli zmysły na potrzeby innych i nie przechodzą obojętnie, gdy słyszą, że trzeba komuś pomóc. To też dobrze wróży na przyszłość. Raczej nie zamkną się w swoim świecie, będą widzieć problemy innych.

W pracę SKW włączają się także absolwenci szkoły, a nawet rodzice. – To też jest dla mnie niesamowite, bo sami pilnują naszych akcji, zwłaszcza Dnia Chorego i zbiórek żywności – podkreśla opiekunka wolontariuszy. – Cieszę się niezmiernie, że chcą nam podczas nich towarzyszyć. Szczególnie ważny, dla wszystkich wolontariuszy, jest właśnie Dzień Chorego. Kiedy wracają z wizyt, opowiadają jak zostali przyjęci, o czym rozmawiali, czym ich częstowano. Często umawiają się na kolejne, prywatne już spotkania. To budujące, że chcą spędzać czas z seniorami czy osobami chorymi, że zauważają ich potrzeby. Czasami u tych młodych ludzi pojawia się refleksja, że przecież oni też nie zawsze będą młodzi, piękni, sprawni. Rodzi się empatia i wrażliwość.

W tym roku Szkolny Klub Wolontariatu liczy ok. 40 osób. Dlaczego angażują się w jego zadania? Na pewno nie dla punktów, o czym Katarzyna Radek jest przekonana: – Za działalność społeczną na świadectwie można wpisać tylko 3 punkty, więc jeśli nawet ktoś o tym pomyślał, szybko zrezygnował. Trzeba też podkreślić, że większość działań, jakie podejmujemy, odbywa się w wolnym czasie, popołudniami, w weekendy czy ferie. Widać więc, że uczniom przyświeca inna motywacja.

Karol o swojej potrzebie bycia wolontariuszem mówi: – Kiedyś moja rodzina była w bardzo trudnej sytuacji, ale nie uzyskała od nikogo wsparcia. Chcę pomagać, by ktoś, kto potrzebuje pomocy, nie był pozostawiony sam sobie.

Wiktor widzi to w inny sposób: – Jest po prostu ciekawie, można poznać fajnych ludzi, no i pomaga się tym,
którzy tego potrzebują.

– Moi wolontariusze to wspaniali młodzi ludzie i jest mi ciężko, że w tym roku opuszczą szkołę, bo to przeważnie ósmoklasiści i gimnazjaliści. Na szczęście jest też kilka osób z 7 klas, które angażują się w wolontariat. Od września klub będzie miał za zadanie zachęcić jeszcze młodszych uczniów do niesienia pomocy. Mam nadzieję, że nie będzie z tym problemu. Dodam jeszcze, że wolontariat naprawdę łączy. Mamy parę, która poznała się kilka lat temu podczas zbiórki żywności. Są razem do dziś, już jako studenci I roku – kończy pani Katarzyna.

Agnieszka Wójcik-Skiba

Artykuł przeczytano 3350 razy

Last modified: 23 października, 2020

Registration

Zapomniałeś hasło?

Zmień język »
Skip to content