Rozmowy już się rozpoczęły. W grze są dwie spółki, które chcą wybudować w Świdniku ciepłownię zasilaną biomasą. Takie rozwiązanie mogłoby dać mieszkańcom tańszą energię i znacząco zmniejszyć ceny za odbiór śmieci.
Dyskusja rozpoczęła się kilka miesięcy temu, kiedy okazało się, że bez dużej podwyżki opłat za śmieci nie da się spiąć systemu.
– W minionym roku ceny za zagospodarowanie odpadów wzrastały wręcz lawinowo. Z miesiąca na miesiąc otrzymywałem kolejną informację o podwyżce, na którą jako samorząd nie mamy żadnego wpływu. W grudniu płaciliśmy za tonę ponad 620 zł. Co gorsze, prognozy na obecny rok również nie są optymistyczne – mówi burmistrz Waldemar Jakson.
Już jesienią minionego roku zaczęły więc pojawiać się pomysły na budowę nowoczesnego zakładu obróbki termicznej. Paliwem do instalacji miałaby być biomasa, częściowo wytwarzana ze śmieci. Przykładem zastosowania takich rozwiązań są choćby Kraków i Chełm, które dysponują podobnymi zakładami.
W przypadku drugiego z miast stawka za odbiór śmieci wynosi 11 zł od osoby i należy do najniższych w kraju. Początkowo wizja powstania takiego zakładu w Świdniku wydawała się odległa, teraz zaczęła nabierać kształtów. W poniedziałek i wtorek władze ratusza spotkały się z przedstawicielami spółek Megatem EC-Lublin, Veolia i Remondis.
– Rozmawialiśmy o powstaniu zakładu termicznego przekształcania odpadów zasilanego biomasą – tłumaczy Marcin Dmowski, zastępca burmistrza.
Budową takiej instalacji zainteresowane są Megatem i Veolia. Przy czym pierwsze z przedsiębiorstw, dostarczające ciepło do jednej trzeciej mieszkańców Lublina, zastanawia się nad lokalizacją inwestycji w sąsiedztwie węzła „Zadębie”, między ekspresówką, a sortownią Kom-Eko. Z kolei Veolia, do której należy świdnicka elektrociepłownia, skłania się raczej do przebudowy jej w taki sposób, żeby można było w niej spalać biomasę.
– Oba pomysły są w pewien sposób wobec siebie konkurencyjne. Natomiast w obu przypadkach uzyskamy szansę zredukowania ilości śmieci dostarczanych do składowiska. Dodatkowo nasi mieszkańcy będą mogli liczyć nie tylko na obniżkę cen za odbiór śmieci, ale również na tańsze ciepło – wylicza zastępca burmistrza.
Co ciekawe miejski pomysł wcale nie musi wiązać się z dużymi wydatkami z budżetu.
– Mamy szansę mieć taką instalację „za darmo”. Firmy są zainteresowane jej budową, natomiast my udostępnimy im rynek, na którym sprzedadzą ciepło i z którego pozyskają paliwo do zasilania zakładu – tłumaczy M. Dmowski.
Po pierwszych rozmowach powinien przyjść czas na konkrety. Teraz ruch należy do obu zainteresowanych firm. Żeby w ogóle mogły wybudować instalacje zasilane biomasą, muszą je wpisać na listę prowadzoną przez ministerstwo klimatu. Taką procedurę rozpoczęła już firma Megatem.
– Poparliśmy jej wniosek – dodaje M. Dmowski. – Natomiast liczymy, że podobny złoży również Veolia, w tej chwili czekamy na jej decyzję.
Przedstawiciele ratusza nie ukrywają, że to dopiero początek, bo sama inwestycja wymaga uzyskania wielu zgód, pozwoleń i decyzji środowiskowych.
– Cały proces zapewne potrwa kilka lat, natomiast chcemy go już rozpocząć. Instalacji przetwarzających śmieci jest w kraju po prostu za mało i stąd stale rosnące ceny za składowanie odpadów. Sprawy na pewno nie załatwi podnoszenie opłat dla mieszkańców – zaznacza M. Dmowski.
fot. www.khk.krakow.pl
Artykuł przeczytano 2081 razy
Last modified: 28 lutego, 2020

