wtorek, 20 kwietnia 2021r.

Z dala od Polski, ale tradycyjnie

Autor: |

Święta Wielkanocne mają dla chrześcijan wyjątkowe znaczenie. Stanowią przypomnienie Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, które przyniosły zwycięstwo nad grzechem i śmiercią, dając nam nadzieję na życie wieczne. To także czas radości, wielu pięknych tradycji i rodzinnego ich celebrowania. Jak przeżywają i spędzają je świdniczanie, których los rozrzucił po różnych zakątkach Europy?

O świętach z dala od rodzinnego Świdnika, a także o zwyczajach w krajach, w których teraz mieszkają, opowiedzieli nam: Katarzyna Śliwa z Wysp Alandzkich, Monika i Artur Skierscy z Holandii oraz pan Michał z Anglii.

Między Finlandią a Szwecją

Katarzyna i Karol mieszkają za granicą od ponad 7 lat. Zawsze starali się przyjeżdżać na święta do Polski, by spotkać się z bliskimi. Niestety, pandemia znów pokrzyżowała im plany i drugi raz z rzędu Wielkanoc spędzą na Wyspach Alandzkich, które ze względu na piękne krajobrazy, nieskażoną przyrodę i czyste powietrze nazywane są Perłą Bałtyku. Czteroosobowa już teraz rodzina nie zapomina jednak o tym, co najważniejsze.

– Zjemy wielkanocne śniadanie, które tradycyjnie rozpoczniemy podzieleniem się jajkiem, a potem, jeśli pogoda dopisze, wybierzemy się na rodzinny spacer. Na Wyspach Alandzkich nie ma zwyczaju święcenia pokarmu w Wielką Sobotę, a szkoda, bo byłoby miło razem z dwuletnim synem przygotowywać koszyczek ze święconką. Na pewno jednak zrobimy razem kolorowe pisanki i świąteczny stroik. Córka jest jeszcze za mała, by nam w tym pomóc – wyjaśnia pani Kasia.

Świdniczanka przyznaje, że bardzo brakuje jej polskiego celebrowania Wielkanocy, szczególnie święcenia pokarmów: – Od dziecka bardzo lubiłam ten zwyczaj. Większość świąt spędziłam u dziadków na wsi, gdzie pokarmy święcone były w przydrożnej kapliczce. Z samego rana zbierali się przy niej mieszkańcy, przyjeżdżał ksiądz. Rześkie powietrze, śpiew ptaków, przyroda budząca się do życia… Bardzo miło to wszystko wspominam.

Pani Kasia tłumaczy, że na wyspach, zamieszkanych głównie przez ludność pochodzenia szwedzkiego, które należą jednak do Finlandii, Wielkanoc jest obchodzona bardziej jako święto wiosny, odrodzenia po długiej zimie, a aspekt religijny ma dla wielu mieszkańców mniejsze znaczenie. Tradycyjnie jednak przygotowują pisanki i kolorowe wielkanocne stroiki, w domach pojawiają się żonkile i bazie.

– Jednym ze zwyczajów, który na początku bardzo mnie zaskoczył, jest przebieranie się dzieci w Niedzielę Palmową za wiedźmy. W takich strojach, z przystrojonymi w bibułę i kolorowe pióra gałązkami wierzby, odwiedzają sąsiadów. Po wyrecytowaniu tradycyjnego wierszyka, wręczają udekorowane gałązki domownikom, a w zamian liczą na słodycze. Jeszcze trochę i pewnie nasze dzieci też chętnie dołączą do takiego kolorowego orszaku. Jeśli chodzi o wielkanocne potrawy, na stole króluje mięso. Obowiązkowy jest też deser mämmi – coś na kształt musu zrobionego z wody, mąki żytniej i słodu – opowiada pani Katarzyna i dodaje: – Korzystając z okazji, wszystkim mieszkańcom Świdnika życzymy, aby święta upłynęły w ciepłym i zdrowym rodzinnym gronie. Oby panował wiosenny nastrój, a dom wypełniały spokój, nadzieja i wiara, którą zwiastuje Zmartwychwstanie Pańskie.


– W Finlandii wiosna przychodzi z opóźnieniem – wyjaśniają śnieżną aurę Kasia i Karol. – Życzymy wszystkim, aby zbliżające się święta upłynęły w ciepłym i zdrowym rodzinnym gronie, a dom wypełniały spokój, nadzieja i wiara, którą zwiastuje Zmartwychwstanie Pańskie.

W kraju wiatraków

Do Holandii przed kilkoma laty wyemigrowali Monika i Artur z synami. Podkreślają, że chociaż z dala od rodzinnych domów, nie wyobrażają sobie świąt bez polskich tradycji.

– Trzeba je pielęgnować, podtrzymywać zwyczaje, które poznaliśmy w domu dziadków i rodziców. Może szczególnie ważne jest to właśnie na obczyźnie – mówi pani Monika. – W Wielką Sobotę  przygotujemy więc koszyczek ze święconką, odczytamy modlitwę. W Wielką Niedzielę zasiądziemy do wielkanocnego śniadania. Będzie biały barszcz z białą kiełbasą, jajka faszerowane i w majonezie, pieczywo, chrzan. Później na świątecznym stole pojawią się też sałatki, pieczone mięso. Na deser planuję tort malinowy i kruche babeczki z bitą śmietaną. Jeśli pogoda dopisze, wybierzemy się na spacer.

Państwo Skierscy z nostalgią wspominają lata dzieciństwa, kiedy święta spędzali w dużym, rodzinnym gronie.

– Tego chyba brakuje nam tutaj najbardziej, a w tym roku szczególnie, bo starszy syn wrócił do Polski – przyznaje pani Monika. – Chcielibyśmy usiąść przy stole z dziadkami, rodzicami, rodzeństwem. Rozmawiać, żartować, śmiać się. Święta, nie tylko Wielkanocne, powinny być obchodzone w jak największym gronie najbliższych. Kiedyś tak właśnie było. Ale brakuje mi też samych przygotowań, świątecznej otoczki. Pamiętam jak babcia malowała jajka w łupinach cebuli, a dziadek potem wyskrobywał wzory żyletką. Kiedy byłam dzieckiem na takim robieniu pisanek spędzałam całe godziny. Robiliśmy też palmy. Całą rodziną chodziliśmy na spacery do lasu.

– Mnie brakuje również śmigusa-dyngusa. W Wielki Poniedziałek umawiałem się z kolegami i najpierw szliśmy do kościoła, a potem urządzaliśmy wielkie oblewanie, goniąc koleżanki. W Holandii nie ma takiego zwyczaju – śmieje się pan Artur. Dodaje: – Dla Holendrów najważniejszy jest Wielki Piątek – Goede Vrijdag, ale święta mają dla nich bardziej świecki niż religijny wymiar. Są raczej okazją do wypoczynku. W niedzielę jedzą świąteczny brunch, a na ich stołach znajdziemy bułki, masło w kształcie baranka, ser, szynkę i dużo jajek. Jest też „paasbrood”, czyli rodzaj słodkiego pieczywa nadziewanego rodzynkami i masą migdałową. W kwiaciarniach można kupić piękne stroiki, w sklepach jest mnóstwo czekoladowych króliczków i zajączków. W oknach domów, tak jak na Boże Narodzenie, pojawiają się dekoracje. Holendrzy bardzo to lubią. Stawiają na parapetach tulipany i żonkile, baranki i kurki, gałązki wierzby obwieszone kokardkami oraz drewnianymi lub plastikowymi jajeczkami. Na szybach naklejają świąteczne wzory – opowiada pan Artur.

Czego na te nadchodzące świąteczne chwile życzą mieszkańcom naszego miasta?

– Wielkanoc to czas nadziei, odnawiania się wiary w Miłosierdzie Boże i dobro drugiego człowieka. Życzymy świdniczanom, by nadchodzące dni przyniosły im mnogość łask, pokoju i miłości. Niech radość z Zmartwychwstania Chrystusa wypełni wszystkie serce i dusze, by w kolejną wiosnę wkroczyli pełni wiary i siły. Życzymy również dużo zdrowia, udanych spotkań w gronie najbliższych oraz szybkiego powrotu do normalności, aby można było wyjść na spacer i bez obaw uściskać rękę napotkanego znajomego – mówią państwo Skierscy.


Seweryn Skierski przygotowuje się do świąt, ale bardzo tęskni za starszym bratem, Radosławem, który tegoroczną Wielkanoc spędza w Świdniku: – Życzę Tobie i całej rodzinie z Polski fajnego świętowania, smacznego jajka i mokrego śmigusa-dyngusa. Mam nadzieję, że zobaczymy się niedługo.

W Anglii

W angielskiej kulturze Wielkanoc jest znacznie mniej uroczyście celebrowana niż w Polsce, ale w tradycyjnych brytyjskich domach, nadal podawane są na śniadanie gotowane jajka. Jeżeli pogoda pozwala, rodziny organizują grillowanie w przydomowym ogrodzie, bądź wybierają się na spacery. Okres świąteczny zaczyna się w piątek (Good Friday), który jest ustawowo dniem wolnym od pracy. Dzięki temu Anglicy chętnie wybierają się na wypoczynek do miejsc turystycznych, również za granicą.

Obecnie Wielkanoc na Wyspach Brytyjskich ma bardzo komercyjny charakter, a jej symbolem stały się słodkie jajka z czekolady i zajączek wielkanocny (Easter Bunny). W niedzielny poranek najmłodsi urządzają „polowanie” na czekoladowe jajka, ukryte w różnych zakamarkach domu lub ogrodu. Osoba, która odnajdzie ich najwięcej, zostanie zwycięzcą i będzie mogła zjeść najwięcej słodyczy.

– Nasi rodacy, mieszkający na Wyspach Brytyjskich, starają się kultywować polskie tradycje. Dzięki licznym polskim kościołom, w Wielką Sobotę odbywa się święcenie pokarmów, natomiast w Niedzielę Wielkanocną uroczyste nabożeństwa. Również polskie produkty są powszechnie dostępne w sklepach, więc nie ma problemów z przygotowaniem tradycyjnego posiłku wielkanocnego, jak i upieczeniem pysznego ciasta – wyjaśnia pan Michał.

Świdniczaninowi bardzo brakuje rodzimych zwyczajów i tradycji, a przede wszystkim, spędzania świątecznego czasu z najbliższymi.

–  Jestem tutaj bez rodziny i dotychczas starałem się przylatywać na Wielkanoc do Polski. W tym roku, z powodu sytuacji pandemicznej, musiałem zrezygnować z wyjazdu. Trudno nawet określić, kiedy znowu pojawię się w kraju. Pracuję od środy do soboty, po 12 godzin dziennie, więc niedziela będzie dla mnie głównie dniem odpoczynku. Wszystkim Czytelnikom Głosu Świdnika przesyłam życzenia zdrowych i wesołych Świąt Wielkiej Nocy oraz mokrego Lanego Poniedziałku – dodaje pan Michał.

Agnieszka Wójcik-Skiba

Artykuł przeczytano 263 razy

Last modified: 4 kwietnia, 2021

Registration

Zapomniałeś hasło?