niedziela, 07 marca 2021r.

Wirus skrępował skrzydła

Autor: |

Statystyki działania Portu Lotniczego Lublin w 2020 roku nie napawają optymizmem. Początek roku był obiecujący, pierwsze miesiące wykazywały wzrosty, zarówno pod względem liczby operacji jak i pasażerów. W marcu zamknięto w kraju cały ruch lotniczy, który powoli uruchomiono w czerwcu, by zaraz znowu go ograniczać. Obostrzenia sanitarne w krajach docelowych wpływały na spadek sprzedaży biletów lotniczych a w efekcie na ograniczenie przez przewoźników częstotliwości lotów i kierunków. 

W ostatnim miesiącu feralnego roku przez świdnickie lotnisko przewinęły się jedynie 4663 osoby. Rok wcześniej 28 383. Dane za cały rok nie są lepsze. Odprawiono i przyjęto 124 199 podróżujących. Udało się zrealizować tylko 40 % założonego na 2020 rok planu. Nadzieję na lepszą przyszłość zniweczyły na razie wieści o wykryciu nowej odmiany koronawirusa w Wielkiej Brytanii i zapowiedzi trzeciej fali pandemii. Linie lotnicze zapowiadają powrót niektórych połączeń w lutym i marcu. Wydaje się, że ożywienie ruchu lotniczego może nastąpić najwcześniej wiosną. Czy zatem Port Lotniczy Lublin nie stoi nad skrajem przepaści z perspektywą zrobienia dużego kroku do przodu?

– To nie jest łatwy czas dla lotnictwa cywilnego. Zamknięcie większości ruchu lotniczego odcisnęło swoje piętno na dalszym funkcjonowaniu branży. Drugi etap pandemii też zrobił swoje. Niektórzy przewoźnicy wycofali się z połączeń. Wcześniej był pewien rytm podróżowania. Loty biznesowe i migracyjno-rodzinne, przez cały rok, a  w międzyczasie loty wakacyjne. Teraz zostały nam tylko loty migracyjno-rodzinne i ewentualna turystyka – mówi Andrzej Hawryluk, prezes PLL.

Covid w samolocie niestraszny?

Tymczasem według Międzynarodowego Stowarzyszenia Przewoźników (IATA) zaledwie ułamek promila pasażerów zaraził się covidem w czasie podróży samolotem. Stowarzyszenie podało, że na 1,2 mld przewiezionych pasażerów zaraziły się tylko 44 osoby, co dowodzi, że transport lotniczy jest dziś najbezpieczniejszym sposobem podróżowania. Niestety nie daje to pewności, że lot, na który zarezerwowaliśmy bilet, w ogóle się odbędzie. Szczególnie dotyczy to linii low-costowych. Wcześniej bardzo wielu podróżnych kupowało bilety z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Teraz nikt nie wie czy poleci za miesiąc, dwa, a nawet za tydzień. Co więcej, nie wiadomo czy będzie możliwość powrotu. Rozkłady lotów planowano zawsze z dużym wyprzedzeniem – rocznym, a nawet półtorarocznym. Obecnie decyzje zapadają praktycznie a dnia na dzień.

W Porcie Lotniczym Lublin obowiązują wszystkie zasady stosowane na lotniskach całego świata. Wszystkie osoby wchodzące do terminala mają sprawdzaną temperaturę ciała. Są zobowiązane do noszenia maseczek i wypełniania ankiet pobytowych. Po każdym locie samoloty są odkażane.

Kiedy reanimacja?

Niewątpliwie odbudowa branży lotniczej wcześniej czy później nastąpi. Ważne, żeby przetrwać najgorszy czas. Duże linie lotnicze wznawiają połączenia. Na pokład można wejść pod warunkiem przejścia szybkiego testu na obecność wirusa. Dobrą informacją może się okazać rozpoczęcie masowych szczepień. Ma to zapewnić pasażerom jeszcze większe poczucie  bezpieczeństwa.

Port Lotniczy Lublin jest jednym z trzech, spośród czternastu lotnisk w Polsce, znajdujących się na rządowej liście zakwalifikowanych do otrzymania pomocy publicznej, które nie otrzymały pomocy w ramach tarczy antykryzysowej. Jego władze wystąpiły o milion złotych w ramach rekompensaty za  poniesione wiosną 2020 roku straty. Komisja Europejska uznała jednak, że zgodnie z warunkami udzielania pomocy, może ona dotyczyć wyłącznie faktycznej szkody odnotowanej w okresie całkowitego zakazu ruchu lotniczego na wiosną roku, w porównaniu z analogicznym okresem roku 2019. W związku z tym, że władze PPL podjęły w tym czasie zdecydowane działania oszczędnościowe, okazało się, że lotnisko ma się za dobrze i nie zasługuje na pomoc. Zapowiedziano kolejne mechanizmy pomocy rządowej dla branży transportowej. Jeśli się pojawią, nasze lotnisko z pewnością zechce z nich skorzystać. Być może się uda, jak w przypadku pomocy z Powiatowego Urzędu Pracy w Świdniku, dzięki której do lotniczej spółki trafiło blisko 2 mln złotych.

Sposoby ratunku

Sytuacja z pandemią pokazała, że  lubelski port lotniczy musi pozyskiwać również inne źródła utrzymania. Na przykład świadczenie usług cargo. Zarząd portu wystąpił o zgody niezbędne do prowadzenia tego typu działalności.

– Usługi cargo planujemy zintensyfikować w tym roku. Opracowujemy instrukcje operacyjne, szkolimy pracowników. To wielki potencjał, ponieważ po naszej stronie Wisły nie ma portów świadczących tego typu usługi na dużą skalę. To obiecujący kierunek, biorąc pod uwagę obecny rozwój logistyki na Lubelszczyźnie Ale są jeszcze inne możliwości, na przykład usługi na rzecz podmiotów lotniczych. Mamy warunki, do rozwoju infrastruktury wspomagającej. To wymaga inwestycji ale jest możliwe, dzięki pozyskaniu środków zewnętrznych. Myślę również o usługach w ramach działającego u nas Ośrodka Szkolenia Służb Ochrony Lotniska

Wystąpiliśmy o dofinansowanie z różnych źródeł, funduszy europejskich i polskich. Podjęliśmy też rozmowy na temat budowy centrów logistycznych z władzami samorządowymi województwa oraz Lublina i Świdnika. Rozmawiamy z przedsiębiorcami, żeby zachęcić ich do wykorzystania lotniska do importu i eksportu towarów. Jest to niezbędny element, aby cargo się rozwijało – tłumaczy prezes portu.

Ludzie zostają

W przeciwieństwie do głośnych, masowych zwolnień w największych liniach i portach lotniczych Port Lotniczy Lublin stara się zatrzymać optymalną liczbę pracowników.

– Utrzymujemy obecnie minimalne obsady operacyjne, umożliwiające przyjęcie i obsługę samolotu. Kiedy nie mamy lotów, lotnisko na część doby jest zamykane. Staramy się zachęcać pracowników do wykorzystywania urlopów. Organizujemy także szkolenia związane z przyszłą obsługą cargo. Biorąc pod uwagę plany rozwoju, cały personel będzie zaangażowany w pracę. Obecnie, według standardów europejskich, na podstawie danych Międzynarodowego Stowarzyszenia Portów Lotniczych (CAI) dla lotnisk obsługujących poniżej miliona pasażerów rocznie, zatrudnienie w Porcie Lotniczym Lublin jest poniżej średniej – przekonuje A. Hawryluk.

Nie potkną się o dziurę w portfelu?

– Sytuacja finansowa portu nie jest obecnie zagrożona, ale też nie jest łatwo. Liczymy każdą złotówkę, staramy się oszczędzać. Wierzę, że latem, nie będzie już tak wielkich obostrzeń. Przypomnę, że połączenia, które uruchomiliśmy latem 2020 roku do Korfu i Splitu, dowiodły ogromnego zapotrzebowania na loty turystyczne. Rejsy miały ok. 90 procent obłożenia. Wśród pasażerów większość stanowili mieszkańcy Lubelszczyzny – mówi Andrzej Hawryluk.

Jan Mazur

Artykuł przeczytano 194 razy

Last modified: 15 stycznia, 2021

Registration

Zapomniałeś hasło?