wtorek, 24 listopada 2020r.

Ważny także dla Świdnika

Autor: |

Jutro, o godzinie 15.00, w kościele parafialnym w Piaskach rozpoczną się uroczystości pogrzebowe por. Maksymiliana Jarosza, żołnierza Polski Podziemnej, prawego człowieka, sercem również świdniczanina. Zmarł w niedzielę, w swoim domu, w wieku 95 lat.

– Kiedy wybuchła II wojna światowa byłem nastolatkiem. Kiedy się skończyła, zagubionym, rozbitym mężczyzną. – wspominał partyzant Armii Krajowej, żołnierz I Armii Wojska Polskiego i dezerter z tej armii, następnie ponownie w podziemnym wojsku, w oddziale Wojciecha Rokickiego ps. Nerwa oraz Antoniego Kopaczewskiego ps. Lew. Maksymilian Jarosz przyjął pseudonim Mirski.

Młodzieńcze porywy

Nie śniło się jeszcze nikomu o Służbie Zwycięstwu Polski, Związku Walki Zbrojnej, a tym bardziej Armii Krajowej, kiedy w 1939 roku angażował się w organizację w Piaskach Baonów Zemsty. Był zaledwie nastolatkiem. Podobnie jak koledzy nie miał zielonego pojęcia o konspiracji. Baony zostały zadenuncjowane przez zdrajcę, wielu członków organizacji aresztowano. Zdrajca doczekał się jednak sprawiedliwej kary.

Przed wojną do rodziny Jaroszów należała znaczna część Piask. Reszta do innych właścicieli, wiele – jak można się spodziewać – do Żydów. Logicznie rzecz biorąc mógłby być to powód do rywalizacji, a w tragicznej rzeczywistości okupacyjnej, wręcz wrogości. Nic podobnego. Maksymilian Jarosz został zaliczony przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie, do Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Sam powiadał skromnie: Przecież to byli nasi sąsiedzi, przerzucaliśmy im kilka karabinów i żywność do getta. Prawda była jednak inna.

Na pomoc sąsiadom

Przed wojną blisko dwie trzecie mieszkańców Piask stanowiła ludność żydowska. W miejscowości funkcjonowała synagoga, szkoła, biblioteka oraz cmentarz żydowski. W sytuacjach sporów sąsiedzkich rolę arbitrów odgrywali miejscowy ksiądz i rabin. Przed wojną bracia Jaroszowie prowadzili handel z Żydami, dlatego znali ich bardzo wielu i w trudnym czasie, pomimo grożącej kary śmierci, czuli się w obowiązku im pomagać. Rodzina Jaroszów pomagała Żydom z getta w Piaskach. Przekazywała broń partyzantce żydowskiej. Często ich dom i zabudowania gospodarcze służyły Żydom do ukrycia się podczas łapanek. Jaroszowie otaczali szczególną opieką żydowską rodzinę Lewinów – Wolfa i jego dwie córki: Gertrudę i Hanę, wysiedlonych z terenu Niemiec. Pomagali im w ukrywaniu się, dostarczali żywność i artykuły pierwszej potrzeby. Pomagali także Józefowi Honigowi. Ocalały wspominał później, że Maksymilian, wysportowany szesnastolatek, niosąc pomoc, potrafił błyskawicznym susem przeskoczyć ogrodzenie piaseckiego getta.

Z rekomendacji ocalałych żydowskich przyjaciół, w 2001 roku, rodzice Anna i Ignacy Jarosz, brat Aleksander, siostra Marianna oraz Maksymilian zostali uhonorowani przez Yad Vashem w Jerozolimie odznaczeniem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.

Rodzina Jaroszów jest przykładem tragicznej historii Polaków w czasie wojny. Bracia Stanisław, Czesław i Aleksander, żołnierze podziemia, zginęli. Jan i Wacław zostali zamordowani w Auschwitz. Maksymilian, odwiedzając Oświęcim w 1950 roku, w stosie butów, rozpoznał oficerki Jana. Czterech braci z tej zasłużonej dla Piask rodziny poniosło śmierć walcząc o Polskę. Dlatego jednej z ulic nadano tam imię Braci Jaroszów.

17 listopada 2008 roku Maksymilian Jarosz otrzymał z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta”.

Dlaczego ważny dla Świdnika?

4 czerwca 1939 r., wraz z oddziałami Orląt i Strzelca, Maksymilian Jarosz uczestniczył w otwarciu Szkoły Pilotów LOPP w Świdniku. W czasie wojny utrzymywał kontakty ze świdnickim, a właściwie wówczas nowokrępieckim oddziałem Armii Krajowej . Od czasu, kiedy można już było mówić prawdę o polskim podziemiu niepodległościowym, chętnie uczestniczył w spotkaniach wspomnieniowych z młodzieżą. Podczas tych spotkań często mówił: „Chciałbym, żeby to się nigdy nie wydarzyło”. Wielokrotnie brał też udział w uroczystościach patriotycznych w Świdniku, zaprzyjaźniony był ze świdnicką biblioteką, której przekazał swoje wspomnienia i fotografie oraz z II Liceum Ogólnokształcącym, opowiadając młodym świdniczanom o historii miejsca. Powtarzał, że w naszym mieście pamiętają o nim bardziej, niż w rodzinnych Piaskach.

Wspomnienia Maksymiliana Jarosza można wypożyczyć w Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej. W wersji cyfrowej jest ona do pobrania ze strony biblioteki z linku.
http://www.bibliotekaswidnik.pl/index.php/czytaj/nasze-publikacje/837-oc…

Artykuł przeczytano 1061 razy

Last modified: 13 maja, 2020

Registration

Zapomniałeś hasło?