poniedziałek, 10 maja 2021r.

Uratowali remis w końcówce

Autor: |

W pierwszej kolejce grupy mistrzowskiej Hummel IV Ligi, Klub Sportowy Świdniczanka Świdnik wyjechał do Końskowoli na spotkanie z lokalnym Powiślakiem. Mecz ten był zdecydowanie hitem tej kolejki i na brak emocji nikt nie mógł narzekać. Ostatecznie pojedynek zakończył się remisem 1:1.

Spotkanie rozkręcało się dość długo. W pierwszej połowie na boisku nie brakowało walki, ale żadnej z drużyn nie udało się objąć prowadzenia.

Po zmianie stron do 63 minuty niewiele się działo. To właśnie wtedy nastąpił przełomowy moment meczu. Rafał Stępień sfaulował rywala próbującego wyjść z kontratakiem i za to zagranie otrzymał od sędziego upomnienie. Była to już jego druga kartka, więc od tego momentu Świdniczanka musiała sobie radzić w dziesiątkę. Grę w przewadze bardzo szybko wykorzystali gospodarze. W 67 minucie bardzo dokładną centrę w pole karne posłał Damian Bernat. Piłka spadła idealnie na nogę Jakuba Prylińskiego, który ładnym uderzeniem z powietrza dał Powiślakowi prowadzenie. Zespół z Końskowoli nadal przeważał na boisku, lecz świdniczanie walczyli do końca, by wywieźć choćby punkt. Podopieczni Pawła Pranagala dopięli swego w 88 minucie. Akcję prawym skrzydłem zapoczątkował Sebastian Plesz, dograł do Marcela Pędlowskiego, który wpadł w pole karne i został sfaulowany przez Jakuba Olszewskiego. Sędzia nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny. Do jedenastki podszedł niezawodny Michał Zuber i wyrównał wynik meczu. Do końca spotkania nic się już nie zmieniło i tym samym Świdniczanka zdobyła w Końskowoli jeden punkt.

– W pierwszej połowie mieliśmy więcej okazji do strzelenia bramki, lecz zakończyła się ona remisem. W drugiej kulminacyjnym momentem była czerwona kartka dla Rafała i zaraz po niej przeciwnik strzelił nam bramkę. To nas nie załamało, spięliśmy się jeszcze bardziej, by strzelić wyrównującego gola. Udało się i z tego trzeba się cieszyć – powiedział trener Paweł Pranagal.

– Powiślak od początku postawił nam trudne warunki. Stanowił zwarty blok, udanie przerywając nasze ataki. Kilkanaście minut zajęło nam przystosowanie się do ciężkiego, grząskiego terenu, co jest zawsze atutem gospodarzy na tym obiekcie. Po przerwie sytuacja nieco nam się skomplikowała po, moim zdaniem, zbyt nonszalancko pokazanej przez sędziego drugiej kartce. Chwilę później straciliśmy bramkę. Udało nam się przetrwać napór Powiślaka i pod koniec meczu śmielej wyszliśmy do przodu, czego efektem był wywalczony rzut karny. Szanujemy punkt wywieziony z Końskowoli, choć mamy świadomość, że można było wycisnąć trochę więcej – podsumował kapitan Świdniczanki, Karol Kowalski.

Następne spotkanie o ligowe punkty, Świdniczanka rozegra już na swoim obiekcie w Świdniku Dużym. Ich przeciwnikiem będzie ósma w tabeli Lutnia Piszczac. Początek meczu w sobotę, o godzinie 17:00.

Powiślak Końskowola – Świdniczanka Świdnik 1:1 (0:0)

Bramki: Pryliński 67’ i Zuber 88’ (rzut karny)

Powiślak: Zagórski – Nowak, Łuczkowski, Ptaszyński, Olszewski – Sułek, Banaszek (72′ Gil), Wrzesiński, Bernat (86′ Kobus) – Dudkowski, Pryliński.

Świdniczanka: Kowalczyk – Kopyciński (Martyna), Kowalski, Kursa, Śliwa – Plesz (Kowalewski), Stępień, Szczerba, Greniuk (Pędlowski) – Zuber, Milcz (Wilk). Ponadto w kadrze meczowej Dejko, Pawłowski i Warda.

Żółte kartki: Stępień x2, Milcz, Kowalski i Szczerba

Czerwona karta: Stępień Sędziował: Kamil Szczołko (Lublin)

mo

Artykuł przeczytano 64 razy

Last modified: 23 kwietnia, 2021

Registration

Zapomniałeś hasło?