środa, 22 kwietnia 2026r.

Szepty ciszy Roberta Bąka

Autor: |

Piątkowy wieczór w Miejskim Ośrodku Kultury poświęcony był malarstwu abstrakcyjnemu. Stało się tak za sprawą finisażu wystawy „Szepty ciszy i inne ćwiczenia z istnienia” Roberta Bąka.

Na spotkanie z artystą i jego sztuką przybyła liczna grupa mieszkańców oraz rodzina i przyjaciele malarza, których powitała Katarzyna Lis, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury: – Serdecznie państwu dziękujemy za obecność, a panu Robertowi za wystawę. Jego twórczość prezentujemy po raz czwarty, drugi raz w tym roku. Jest artystą niebanalnym i jak wszyscy widzimy, interpretacja tych obrazów należy do każdego odbiorcy. Miło nam gościć tak wysoką sztukę i mamy nadzieję na więcej.

Robert Bąk maluje od 1980 roku i jak sam mówi, nie interesuje go odtwarzanie otaczającej rzeczywistości, raczej tworzenie, kreowanie własnej. Wyjaśniał to podczas wczorajszego spotkania.

– Bardzo państwu dziękuję za przybycie. Jest mi niezmiernie miło, że chcecie oglądać moje prace. Jeśli opowiem, oczywiście w wielkim skrócie, jak żyję, łatwiej będzie zinterpretować to moje malarstwo – podkreślał artysta. – A żyję trochę w dwóch światach. To znaczy pracuję zawodowo, jestem agentem ubezpieczeniowym. I tworzę. To połączenie może być dla niektórych zaskakujące. Swój czas dzielę między Świdnikiem a moją „kruszyną”, czyli wiejską pracownią. To miejsce jest troszkę jak z XIX wieku. Na uboczu, chałupa w lesie. Lubię malować w samotności. Wyjeżdżam tam na kilka dni, realizuję jakiś projekt i wracam.  I tak przez całą wiosnę, lato, jesień, dopóki pogoda pozwala.

Robert Bąk opowiadał również o różnicy między malowaniem wiosennym a obrazami prezentowanymi na wystawie: – To, co tu państwo widzicie, to typowo jesienne prace. Takie trochę nostalgiczne i refleksyjne, przynajmniej ja tak je odbieram. Natomiast obrazy wiosenne mają więcej kolorów  i są bardziej dynamiczne.

Artysta wyjaśnił także, że nazywa swoje malarstwo intuicyjnym. To sztuka dla sztuki, malowanie dla formy, dekoracji.

– Oczywiście, malując mam swoje przemyślenia i ten czas spędzony przy sztaludze jest dla mnie najcenniejszy. Sam proces jest czymś, co daje mi dużo satysfakcji. Jeśli wychodzi. Bo jeśli nie, to jest cierpienie. Na przestrzeni kilkunastu lat na pewno dojrzałem malarsko – mówił Robert Bąk.

Kto jeszcze nie widział wystawy „Szepty ciszy i inne ćwiczenia z istnienia” ma czas do 30 listopada. Galeria „Za Szybą”, gdzie jest prezentowana, czynna jest w godzinach pracy MOK.

aw

Artykuł przeczytano 1530 razy

Last modified: 26 listopada, 2022

Zmień język »
Przejdź do treści