wtorek, 16 kwietnia 2024r.

Sylwetki świdniczanek – moja historia

Autor: |

Kontynuujemy cykl, w którym mieszkanki Świdnika prezentują swoje historie i dzielą się z Czytelnikami tym, co dla nich ważne, o czym nie chcą zapomnieć lub o czym chciałyby przypomnieć wszystkim paniom i nie tylko im. Cykl powstał z inicjatywy i we współpracy ze Świdnicką Radą Kobiet. 

W tym numerze o swoim życiu i pracy opowiada Alina Kurzejewska: – Historię i pasję mojego życia zawsze pisałam z drugim człowiekiem – z tym małym, dużym i z tym w jesieni życia. To wielkie bogactwo, dar i inspiracja, aby być, mieć i żyć pełnią życia. Drugiego człowieka spotykałam w różnych miejscach mojego życia, tam dokąd pokierował mnie los. Pracując w Domu Dziecka jako wychowawca miałam przyjemność tworzenia mojej zawodowej historii poprzez spotkania z dziećmi i z młodzieżą, w trakcie których wcielałam się w rolę mamy, która przytuliła, pomogła zapiąć guziki, odrobić lekcje, wysłuchiwała skarg, żalów, ale także – jak była taka potrzeba – upominała. W żłobku, jako opiekunka, swoim sercem dzieliłam się z małymi milusińskimi. Byli moją inspiracją do radości, czułości i szczerości. Moją wieloletnią historię, a zarazem pasję i przyjemność z ciągłego tworzenia, współdziałania z dziećmi i dla dobra dzieci dawała mi praca w przedszkolu, gdzie realizowałam się jako nauczyciel i dyrektor. Traktowałam to miejsce jako tworzenie przestrzeni, w której mały człowiek wzrastał w pięknych wartościach i poczuciu bezpieczeństwa, odkrywał świat w różnej formie działań: w teatrzykach – jako widz i aktor, w bajkach i zabawach. Miejskie Centrum Usług Socjalnych, w którym pełniłam funkcję kierownika, wspominam jako miejsce spotkań z seniorami, jako doświadczenie sensu każdego życia, uświadomienia tego, co ważne, potrzebne do spełnienia. To nawiązanie bardzo cennych i pozytywnych relacji, wspólne przeżywanie radości i smutków. Seniorzy to wspaniała rodzina. To integracja pokoleń. Los pokierował mnie również do Miejskiego Centrum Profilaktyki, gdzie jako asystent rodziny byłam przyjacielem, mamą, babcią, ciocią, ale także pośrednikiem w załatwianiu różnych spraw – w urzędzie, sądzie, szpitalu, szkole – pomagając rodzinom w ich codziennym życiu, w domu. Dzisiaj piszę dalszą historię mojego życia z osobami bezdomnymi – w zarządzie Stowarzyszenia św. Brata Alberta Koło w Świdniku.

Uważam, że człowiek może pisać swoją historię tylko poprzez relację z drugim człowiekiem, a moje życie jest tego dowodem. Wówczas historie są żywe i ciągle „aktualne”. Wszystkie zostały napisane w Świdniku, poza jedną – tą w Domu Dziecka. Do dzisiaj utrzymuję kontakty z osobami z Domu Dziecka, żłobka, przedszkola, z seniorami, z rodzinami asystenckimi. W Świdniku mieszkam od wielu lat. To ważne miejsce mojej historii, pasji – mojego życia…

Pozdrawiam wszystkich, których spotkałam na swojej drodze… Pozostaję z pamięcią, szacunkiem i wdzięcznością.

ak

Artykuł przeczytano 276 razy

Last modified: 15 stycznia, 2024

Registration

Zapomniałeś hasło?

Zmień język »
Skip to content