czwartek, 18 czerwca 2026r.

Świat wykreowany ołówkiem

Autor: |

Bliscy, przyjaciele i wielbiciele talentu Mieczysława Przychodzkiego, zmarłego w ubiegłym roku malarza, rysownika, fotografa, żeglarza i podróżnika, spotkali się wczoraj na wernisażu wystawy Jego rysunków. Prace, do 20 marca, prezentuje Filia nr 2 Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej.

– Dziękuję pani Jadwidze Marcinek, która jest inicjatorką wydarzeń związanych z Mieczysławem Przychodzkim w naszej bibliotece, a także pani Danucie, żonie artysty. Oprócz dzisiejszej wystawy rysunków, niebawem planujemy kolejną ekspozycję, tym razem związaną z żeglarstwem – mówiła Paulina Zakrzewska, kierownik Filii na 2, mieszczącej się przy ul. Piłsudskiego 6a.

Prace, która można oglądać na „Ścianie Galerii”, przedstawiają ulubione miejsca autora, między innymi Kazimierz nad Wisłą, Świdnik, działkę pani Jadwigi, na której stały ule lub odbywały się plenery malarskie. Są też portrety znajomych, wizerunki Jego żony, martwa natura. Goście spotkania mogli również obejrzeć blok rysunkowy Mieczysława Przychodzkiego, z wieloma niezwykłymi szkicami, na przykład studium postaci.

– Wystawa powstała dzięki Danusi, która udostępniła rysunki oraz dzięki Mietkowi, który za życia bardzo dużo tworzył – wyjaśniała Jadwiga Marcinek, malarka, koleżanka M. Przychodzkiego. – Był człowiekiem wielu pasji, ale dla wielu Jego znajomych  pozostawały nieznane, ponieważ nigdy się nimi nie chwalił. Był skryty, skromny. Niechętnie dawał swoje obrazy na wystawy Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury województwa lubelskiego z siedzibą w Świdniku, którego był członkiem. Żałujemy, że zniszczył część klisz fotograficznych, z uwiecznionym Lublinem z lat 50. i 60., pierwszymi latami Świdnika. Dziś miałyby niezwykłą wartość archiwalną i sentymentalną. Mietek uczył się fotografować, kiedy chodził do szkoły, podczas zajęć kółka fotograficznego, pod okiem Edwarda Hartwiga. Prezentowane dziś rysunki, z niedbałą kreską, to niby tylko szkice, ale nie ustępują wcale rysunkom znanych artystów. Dodam jeszcze, że w lipcu, w Miejskim Ośrodku Kultury zaplanowana jest ekspozycja obrazów Mietka „EGO-wystawa retrospektywna”.

– Przez ostatnie 2 lata nie wychodził z domu, ale cały czas malował. Nie pokazywał tego nikomu. Po Jego śmierci postanowiłam, że ją będę prezentowała Jego twórczość. Odkrywam w domu wiele nowych rzeczy, chciałabym, żeby zobaczyła je szersza grupa osób. Kiedy mąż żył, często jeździliśmy na wycieczki, również z Jadwigą, do Kazimierza, Nałęczowa, Dorohuczy, Cisnej. Odwiedzaliśmy galerie sztuki, a kiedy wchodziliśmy, Mietek zawsze mówił: „Przepraszamy, my jesteśmy zadeptywacze. Nie kupujemy, tylko oglądamy”. Jadwiga organizowała wiele plenerów malarskich. Oni tworzyli, ja zajmowałam się kuchnią, przygotowując posiłki. Żałuję, że przed śmiercią męża nie pojechaliśmy do Kazimierza, który tak bardzo kochał, ale nie miał już na to siły – opowiadała Danuta Przychodzka.

Na poprzednich wystawach w Filii nr 2 można było obejrzeć akwarele i grafiki Mieczysława Przychodzkiego.

aw

 

Artykuł przeczytano 898 razy

Last modified: 14 lutego, 2024

Zmień język »
Przejdź do treści