sobota, 20 lipca 2024r.

Studio to mój drugi dom

Autor: |

Taniec ma wiele odsłon. Czasem towarzyszą mu ludowe stroje, innym razem jest on subtelnym przedstawieniem bądź szybkim pokazem w towarzystwie muzyki. W ostatnich latach coraz popularniejszy stał się także pole dance. Studio, gdzie od podstaw można poznać ten sport, znajdziemy również w Świdniku.

O odkrywaniu swojej pasji, rozwoju zawodowym i wreszcie o decyzji założenia własnego biznesu rozmawiałem z Sandrą Parysz – właścicielką Pole Paris Studio.

– Kiedy i w jaki sposób rozpoczęła się Twoja pasja? Jak ją odkryłaś?

– Myślę, że około 8 lat temu. Na karcie „na czasie” na YouTube zobaczyłam jak dziewczyna robi układ na rurce. Ten sport nie był wtedy jeszcze popularny, niewiele osób o nim wiedziało, niektórym nie kojarzył się zbyt pozytywnie. W okolicy były maksymalnie dwa studia z pole dance. Jednak po obejrzeniu filmu pomyślałam, że chcę spróbować. Poszłam na pierwsze zajęcia… i tak zostałam!

– Przenieśmy się na chwilę te 8 lat wstecz. W jakim momencie życia się znajdowałaś, jak rozwijało się w Tobie zainteresowanie tańcem?

– Chodziłam wtedy do pierwszej klasy technikum. Zmieniłam szkołę, środowisko, ale również miasto – przeniosłam się do Lublina. Przez pierwszy rok nie powiedziałam nikomu, że trenuję. Znajomi odkryli to chyba przez przypadek, zobaczyli mnie na zdjęciu. Po dwóch czy trzech zajęciach, kiedy zdałam sobie sprawę, że daję radę z bólem fizycznym, wiedziałam, że nic mnie w życiu nie powstrzyma. Po około roku dostałam od swojej instruktorki propozycję wystartowania w zawodach. To był moment, kiedy zupełnie inaczej spojrzałam na świat. Poczułam, że rzeczywiście można robić coś innego, niż wszyscy. Popularna wtedy była gra w piłkę nożną czy siatkówkę, jednak nie polubiłam się z tymi sportami. A moja przygoda z tańcem rozpoczęła się, kiedy miałam 10 lat. Dzięki temu było mi później prościej, jeśli chodzi o mobilność stawów, gięcia czy szpagaty.

– Co człowiekowi daje taniec?

– Taniec to sport. Oczywiście, że trzeba włożyć w niego dużo siły i energii, ale trenując pole dance nie trzeba właściwie ćwiczyć nic innego. Sama rurka tak naprawdę wystarczy, żeby wysmuklić sylwetkę czy nabrać mięśni. A jeśli chodzi o sferę psychiczną, taniec również daje bardzo dużo. Pracowałam w korporacji. 8 czy 9 godzin przed komputerem dziennie było dla mnie nie lada wyzwaniem. Pomimo, że pracowałam od rana do godz. 17.00, to o 18.00 byłam już na sali. Wtedy właśnie czułam, że żyję, że odpoczywam. Jak wchodzę na salę, to mnie nie ma – wyłączam się psychicznie, a problemy codziennego życia przestają istnieć. To było moje zajęcie dodatkowe, jednak stwierdziłam, że rzucam etatową pracę i zostaję na rurze.

– Niedawno otworzyłaś swoje studio. Co skłoniło Cię do podjęcia tej decyzji?

– Przez około 2 lata byłam instruktorem w lubelskim studiu, zanim na poważnie zaczęłam myśleć o czymś swoim. Od dawna było to jednak moim marzeniem, zwłaszcza, że było to coś, co lubię i w czym się spełniam. Znowu z pomocą przyszedł mi Internet, zaczęłam interesować się z czym wiąże się prowadzenie własnego studia, jak to wygląda od strony praktycznej i technicznej. Dużo pracowałam, starałam się odkładać jak najwięcej pieniędzy. Pomóc postanowili mi rodzice, którzy też cieszyli się, że znalazłam swoje miejsce, coś, co sprawia mi radość i w czym się realizuję. Znalazłam lokal. Był idealny – najbardziej chodziło mi o jego wysokość i lokalizację. Sufity na wysokości ponad 3,5 m to bajka dla pole dancera.

– Minął miesiąc, odkąd jesteś „na swoim”.

– Tak, oficjalne otwarcie było 7 lipca. Kiedy wstawiłam swój post po raz pierwszy, byłam zdumiona, jak wiele osób go udostępniło. Dużo osób do mnie zadzwoniło, znajomi pytali o szczegóły. Informacja poszła w eter i póki co jest bardzo dobrze. Jest dużo kursantek, ciągle zgłaszają się nowe dziewczyny. Zależy mi na tym, by zarazić wszystkich rurką, ale też choćby rozciąganiem, które także zostało pozytywnie przyjęte.

– No właśnie, zapraszasz nie tylko na zajęcia z tańca. Co jeszcze oferuje Twoje studio?

– Dużym zainteresowaniem cieszy się pole dance, następnym w kolejności jest Stretching, czyli rozciąganie całego ciała. I to pomimo, że wcale nie robię lekkich ćwiczeń! Pracujemy na przemian z plecami, barkami czy nogami. Staram się dziewczyny odpowiednio porozciągać. Po pierwsze, żeby miały z tego dobrą zabawę, a po drugie, by osiągnęły swój cel – szpagat na wakacje. Robimy właśnie m.in. szpagaty czy gięcia. Inne zajęcia to Rollowanie. Mamy naprawdę duży wybór rolek, tutaj również pracujemy z całym ciałem. Ciekawą propozycją jest Zdrowy Kręgosłup. Z zajęć mogą skorzystać osoby zmagające się z bólami, pozamykanymi kręgami czy przepuklinami. Cieszę się, że te ćwiczenia spotkały się z dużym zainteresowaniem nieco starszej grupy.

– Kogo zapraszasz na swoje zajęcia?

– Dosłownie wszystkich! Do studia przychodzą nie tylko panie, mam też chłopaków. Chodzą między innymi na rurkę – sporadycznie, jednak powoli się przełamują. Zaglądają też na zajęcia z rozciągania. Pomimo, że chodzą na siłownię, często nie wiedzą jak prawidłowo się porozciągać. Rollowanie też jest wskazane dla wszystkich. Nie ograniczam się tylko do kobiet. Pomimo, że rurka to sport skierowany głównie do nich, to jednak mamy wielu mistrzów wśród panów. Wiekowo – również bez ograniczeń. Nieraz spotykam się z osobami nieco starszymi, które spokojnie mogą zawstydzić niejedną młodszą.

– Grafik zajęć w Twoim studiu jest bardzo napięty. Czy masz kogoś, kto pomaga Ci w pracy?

– W tym momencie jeszcze nie, cały grafik wypełniam sama. Mam plan, by ktoś do mnie dołączył, wiem już nawet kogo chciałabym zaprosić do współpracy. To dziewczyny, które uczyłam od początków i wiem, że są nauczone tak, jak ja. Myślę, że będziemy rozmawiać po wakacjach.

– Jak przygotować się do zajęć?

– Warto wziąć wodę oraz oczywiście dobry humor. Na rurkę najlepiej jest ubrać się jak najkrócej – im mniej mamy na sobie, tym wygodniej. Jest większa przyczepność – konieczne będą krótkie spodenki i koszulka. Jeśli chodzi o pozostałe zajęcia, to trzeba wziąć ze sobą nieco więcej ubrań – mięśnie bardziej się grzeją, dzięki czemu lepiej się rozciągają, co daje znacznie lepsze efekty.

– Jak zapisać się na zajęcia?

– Na ten moment przez telefon, można też napisać do nas na Instagramie lub na Facebooku. Pracujemy nad własną, autorską aplikacją, która niedługo ujrzy światło dzienne. Od połowy sierpnia dostępna będzie karta Multisport na wszystkie zajęcia.

– Mówi się, jeśli kochamy to, czym się zajmujemy, nie przepracujemy ani jednego dnia. Czy to prawda?

– Wydaje mi się, że tak. Czuję się zmęczona, jednak fizycznie, a nie psychicznie. To jest akurat całkowicie normalne, jak przy każdym innym sporcie czy wysiłku fizycznym. Idę na salę i czuję, że jestem w dobrym miejscu.

– Wróćmy jeszcze na koniec do samego lokalu. Rozglądając się po Twoim studiu, widać, że każdy jego element został dokładnie przemyślany.

– Odwiedziłam w swoim życiu setki studiów na terenie całej Polski. Wiedziałam, co mi się nie podoba i czego chcę uniknąć. W tym miejscu nie było prawie nic, musieliśmy włożyć bardzo dużo pracy. Szczególnie mój tato, który na co dzień zajmuje się takimi tematami. Wszystkie ściany zrobione zostały od zera, ponieważ wcześniej znajdowała się tu jedna hala, gdzie nie było nawet łazienki. Jeśli chodzi o kolorystykę, chciałam wszystko stonowane, biało-czarne. Róż to kolor przewodni, do przełamania. Zależało mi, żeby dziewczyny czuły się tutaj swobodnie. Znalazłam też ciekawe plakaty, które były personalizowane akurat na kolor różowy.

– Co powiesz osobom, które wahają się nad dołączeniem na zajęcia?

– Nie bójcie się rury! Wiele osób obawia się, czy da radę, czy nie ma za słabych mięśni. Nie przejmujcie się tym, po to ja jestem – nawet dlatego, by was podtrzymać. Nie ma żadnych przeciwwskazań, a wiek to tylko liczba. Nie ma czego się bać, każdy powinien spróbować, bo to naprawdę przyjemny sport!

Szczegółowe informacje można znaleźć w social mediach: Facebook – Pole Paris Studio, Instagram – @poleparis_

Piotr Ślęp

 

Artykuł przeczytano 945 razy

Last modified: 13 sierpnia, 2023

Registration

Zapomniałeś hasło?

Zmień język »
Skip to content