Doglądają, pomagają, przynoszą karmę, opiekują się chorymi zwierzakami. W Świdniku powstaje rejestr społecznych opiekunów kotów. Dzięki niemu urzędnicy łatwiej się z nimi skontaktują i lepiej zaplanują zakup karmy.
Nie każdy kot, który pojawia się na terenie miasta czy ogródków działkowych, jest zwierzęciem bezdomnym. Zgodnie z prawem takie czworonogi są określane mianem wolno żyjących. Oznacza to, że są naturalnym elementem przyrody i podlegają ochronie prawnej. Nie mogą być przeganiane, wyłapywane, wywożone ani przesiedlane. Co ciekawe, właścicielem wolno żyjących kotów jest Skarb Państwa. Natomiast obowiązek opieki nad populacją takich czworonogów spoczywa na gminie.
Samorządom w zajmowaniu się kotami wolno żyjącymi pomagają społeczni opiekunowie. Są to osoby, które z potrzeby serca dokarmiają czworonogi, dbają o ich stan zdrowia, zgłaszają konieczność leczenia zwierzęcia, kontrolują też liczebność populacji. Z danych urzędu wynika, że na terenie Świdnika bytuje około 400 wolno żyjących kotów. Na ich dokarmianie ratusz wydaje rocznie 50 tys. zł.
– Mamy kilkanaście osób, które z nami współpracują od kilku lat. Średnio każda z nich ma od kilku do kilkunastu kotów pod opieką w różnych rejonach miasta – informuje Magdalena Borowiec-Różycka z Urzędu Miasta.
Przedstawiciele ratusza właśnie tworzą specjalny spis, do którego zostaną wpisani wszyscy społeczni opiekunowie czworonogów.
– Rejestr powstaje dla uporządkowania wszelkich spraw związanych z opieką nad kotami. Dzięki temu będziemy wiedzieli, ile osób i na jakim terytorium je dokarmia. Zapewni nam to lepsze planowanie zakupu karmy i usprawni kontakt z opiekunami społecznymi – tłumaczy M. Borowiec-Różycka.
Na tym nie koniec. Przedstawiciele ratusza wprowadzają również obowiązkowe chipowanie bezdomnych psów i kotów. Jak tłumaczą, umożliwi to większą kontrolę oraz przepływ informacji na temat danego zwierzęcia pomiędzy lecznicami. W tej chwili trwają już rozmowy z firmą oferującą chipy, a także przedstawicielem bazy Safe Animal.
– Nie będziemy prowadzić akcji celowego odłowu. Natomiast każdy pies lub kot, który trafi do lecznicy, a nie posiada właściciela lub nie można go ustalić, zostanie zachipowany – dodaje M. Borowiec-Różycka.
Artykuł przeczytano 1601 razy
Last modified: 26 listopada, 2020



