piątek, 22 maja 2026r.

Słodko gorzka prognoza przyszłości

Autor: |

Pytania na temat przyszłości naszego miasta brzmią poważnie. Świdnik nie jest enklawą na mapie Polski i dotykają go wszystkie problemy zauważalne w całym kraju. Najważniejszym jest demografia. Rodzi się pytanie, kim jako Świdniczanie chcielibyśmy być za dziesięć lat. Może sypialnią Lublina, albo luksusowym domem starców? A może istnieje recepta na to, żeby uniknąć czarnego scenariusza? Wczoraj, podczas warsztatów w Urzędzie Miasta dyskutowali o tym ze Świdniczanami Dawid Zieliński i Adam Miklasz, reprezentujący firmę Delta Partner, która przygotowuje strategię rozwoju Świdnika na lata 2026-2035.

– Obserwujemy już, że coraz mniej dzieci zapisywanych jest do przedszkoli, a to oznacza, że niedługo nie będzie ich również w szkołach. Należy się zastanowić, jak za dziesięć lat zagospodarować puste budynki. Trzeba będzie wymyślić dla nich nową rolę, bo przecież ich nie zburzymy.  W trakcie dyskusji z radnymi dominowały kwestie ze sfery społeczno-gospodarczej. Mniej chętnych do pracy, to również mniejsze wpływy z podatków. A przecież trzeba zapewnić finansowanie stabilnego funkcjonowania miasta. Ustalmy, że Świdnik nie jest obecnie wymarzonym miejscem pracy dla ludzi młodych, którzy szukają jej w korporacjach i biurach. Proponujmy lokalnym firmom, żeby przekonywały młodych, że logistyka to nie tylko praca w magazynie, ale cały łańcuch dostaw i zarządzanie. Operator nowoczesnego centrum obróbki mechanicznej nie jest osobą ciężko pracującą fizycznie, a jego zarobki nie należą do najniższych. Zatem istnieje potrzeba powiązania szkół z przedsiębiorcami. Raz dla celów edukacyjnych, na przykład poprzez organizację praktyk, ale również przygotowania kadr gotowych podjąć pracę na miejscowym rynku. Słyszymy od ankietowanych o konieczności powstawania kolejnych, wysokiej jakości terenów zielonych. „Miejskość” miasta powinna według nich, na obecnym poziomie rozwoju cywilizacyjnego, polegać na dostępie do bogatej oferty spędzania wolnego czasu, miejsc do których się chodzi i żeby nie trzeba ich było szukać w Lublinie. W ciągu najbliższych lat na pewno zwiększy się zapotrzebowanie na usługi senioralne, dla osób samotnych i niepełnosprawnych oraz wsparcie psychologiczne dla młodych, zagubionych po pandemii, skaleczonych skutkami cywilizacji cyfrowej. Rodzi się również konieczność znalezienia odpowiedzi na pytanie czy dla ratowania demografii i rynku pracy powinniśmy otworzyć się na osoby z zewnątrz? Zaczynają o tym poważnie dyskutować radni i jest to dobra zmiana, ponieważ dotychczas przeważały raczej konserwatywne poglądy w tej sprawie. Natomiast trzeba się zastanowić, jak zrobić to mądrze, żeby uniknąć kłopotów widocznych w państwach zachodu Europy – mówił Dawid Zieliński.

Przewidywania Głównego Urzędu Statystycznego prognozują zmniejszenie liczby mieszkańców i starzenie się społeczności miasta. Statystyki rozjeżdżają się jednak z danymi zbieranymi przez władze Świdnika, które są bardziej optymistyczne. Wynika to z różnych przyczyn, między innymi braku obowiązku meldunkowego.

– Mimo negatywnych symptomów widać jednak, że miasto się rozwija. Gęstnieje sieć połączeń komunikacyjnych z Lublinem, co w dużym stopniu decyduje o tym jak funkcjonujecie i jakim stajecie się rynkiem. Bliskie sąsiedztwo Lublina sprawia, że w pewnym sensie wysysa on ze Świdnika osoby, które znajdują tam pracę, ale też Świdnik staje się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem do zamieszkania, ze względu na swoją kompaktowość, łatwy dostęp do podstawowych usług, czy też spokojniejsze tempo życia. Ankietowani wyrażają potrzebę zagęszczenia sieci połączeń z sąsiadującymi miejscowościami, dla których jesteście centrum przemysłowym i usługowym. Bardzo ciekawym i pozytywnym wnioskiem z badań ankietowych wśród mieszkańców miasta jest to, że aż 82 procent z nich stwierdziło, że Świdnik jest dobrym miejscem do życia, a blisko 70 procent zadeklarowało, że w najbliższych latach nie planuje zmiany miejsca zamieszkania – dodaje Dawid Zieliński.

W trakcie dyskusji padały różne postulaty. Niektóre są stale obecne w dyskursie społecznym Świdniczan, ale też obywateli całej Polski. Pierwszym była poprawa dostępności do specjalistycznych usług zdrowotnych, za czym samorząd Świdnika może niestety jedynie lobbować, ponieważ o ich poziomie decydują przede wszystkim władze centralne. Zgłaszano też potrzebę intensyfikacji współpracy samorządu z organizacjami pozarządowymi, zwłaszcza pod względem finansowania ich działalności oraz zmiany filozofii funkcjonowania Budżetu Obywatelskiego dla ułatwienia dostępu do niego nowym podmiotom. Ciągle żywa jest idea powstania w Świdniku muzeum, które utrwalałoby tożsamość społeczności miasta, ale też było magnesem dla turystów odwiedzających Lublin.

– Argumenty są mocne, bo Świdnik jest jedynym w Polsce miejscem, gdzie konstruowano polskie śmigłowce i wyprodukowano ponad 2 miliony motocykli. Jego historyczną rangę podkreśla oczywiście etos świdnickiej „Solidarności”. Jest się czym pochwalić, ale nie ma gdzie – mówił radny Grzegorz Doroba.

Puszkę Pandory, jak sam to określił, otworzył Robert Syryjczyk, wiceprzewodniczący Rady Miasta, który stwierdził: – Wielu Świdniczan wyprowadziło się do sąsiednich miejscowości, czasem tuż za ulicę odgradzającą ich od Świdnika, bo taniej tam zbudować dom. Pracują w Świdniku, posyłają do świdnickich szkół swoje dzieci. Ale podatki płacą gdzie indziej. Warto chyba pomyśleć o poszerzeniu granic naszego miasta.

Ten postulat spotkał się ze zrozumieniem gości z Delta Parter, którzy zauważają zjawisko tak zwanej suburbanizacji miast, czyli zmniejszania się liczby ich mieszkańców, a w konsekwencji również wpływów z podatków, przy stałej liczbie użytkowników korzystających z ich infrastruktury.

Dr Michał Markiewicz, definiujący się jako człowiek mieszkający między Krakowem i Lublinem, ale żonaty ze Świdniczanką, pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego i student technologii kosmicznych na Akademii Górniczo-Hutniczej przedstawił bardzo wizjonerską, a zarazem przesiąknięta emocjami prezentację koncepcji rozwoju Świdnika, która z pewnością może wpłynąć na poszerzenie naszych horyzontów odpowiedzi na pytanie, jak iść w przyszłość: – Moja wizja Świdnika to bardzo szerokie wykorzystanie jego dziedzictwa dla budowy koncepcji przyszłości. Czyli Centrum Technologii Lotniczych Świdnik, albo Centrum Technologii Dronowych Świdnik czy też Centrum Technologii Kosmicznych Świdnik. Sedno tkwi w tym, że przełomowe innowacje nie rodzą się w wielkich korporacjach, ale w startupach potrzebujących do pracy zaledwie komputera, drukarki 3D i niewielkiego zaplecza. Tak powstają drony, których kolejne pokolenia decydują dzisiaj o losach konfliktów zbrojnych. Nowatorskie technologie potrafią ocenić po dźwięku, czy zbliżający się do lotniska w Świdniku obiekt to friend or foe, przyjaciel czy wróg. Nie należy się bać o inwestorów i pieniądze, bo jeśli pojawi się jakaś sensowna wizja, prywatny biznes chętnie w nią zainwestuje. Przyszłość nie należy od intensywności produkcji, ale od postępu technologii. Co może ściągnąć świetnych specjalistów? Przede wszystkim nowoczesna infrastruktura. Trywialny przykład – przedszkole i szkoła dla ich dzieci z doskonałym angielskim, albo dostęp do oprzyrządowania, jakim dysponuje na przykład Politechnika Lubelska. Ludzie z hi-techu sprowadzą następnych i system zacznie żyć.

– Listę postulatów musimy przelać na dokument, którym będzie się kierował samorząd miasta decydując się na to, co może zrealizować, a czego nie. Jego projekt złożymy do końca sierpnia. Od początku września rozpoczną się kolejne konsultacje społeczne – podsumował Dawid Zieliński.

 

Artykuł przeczytano 76 razy

Last modified: 22 maja, 2026

Zmień język »
Przejdź do treści