poniedziałek, 15 sierpnia 2022r.

Siejemy pozytywny ferment

Autor: |

Nie da się zaprzeczyć, że Polacy uwielbiają kiszonki. Kto z nas nie ma w swojej spiżarce domowych, kiszonych ogórków, kapusty czy zakwasu z buraków? Moi rozmówcy poszli jednak o krok dalej i swoje kulinarne preferencje zamienili w produkt, który podbija kubki smakowe lubelaków, a niedługo także mieszkańców reszty kraju. Adam i jego teść Marcin stworzyli markę Burak ze Świdnika. Niech Was jednak nie zmyli jej nazwa, bo kryją się pod nią prawdziwe pyszności!

– Jak narodził się pomysł na produkcję napojów fermentowanych?

Marcin: Zainspirowały mnie podróże, ale też pragnienie czegoś zdrowego do picia i jedzenia. Wiele lat temu, podczas wizyty w Korei, zafascynowałem się kimchi. W Polsce było ono wtedy zupełnie niedostępne, więc gdy wróciłem do domu, postanowiłem, że sam spróbuję je przygotować. Potem pomyślałem, że skoro w naszej tradycyjnej kuchni są obecne kiszonki, jak na przykład sok z kiszonych buraków czy kwas chlebowy, to może warto poszukać innych smaków. Tak trafiłem na kombuchę. Grzyba udało mi się kupić w nieistniejącym już sklepie z eko żywnością, który znajdował się przy Bramie Krakowskiej. Prowadzili go bardzo fajni, zakręceni ludzie. To było jakieś 10 lat temu.

– W swojej ofercie macie cztery napoje: Imbirek, Kombucha, Zakwas z buraka i Kwas chlebowy. Który wypuściliście jako pierwszy?

Adam: Pierwszy był Zakwas z buraków, dlatego też właśnie to warzywo znalazło się w nazwie i logo.

Marcin: Do wyprodukowania tego napoju używamy buraków wyłącznie od lokalnych producentów, którzy nie stosują środków chemicznych albo robią to w bardzo ograniczonym zakresie. Jesienią przechodzimy na całkowicie ekologiczne buraki. Nawiązaliśmy współpracę z rolnikami, którzy używają wyłącznie naturalnych nawozów. Poznaliśmy ich. To osoby z naszego województwa, które prowadzą nieduże, kilkunastohektarowe gospodarstwa. Jeśli natomiast chodzi o Kwas chlebowy, przygotowujemy go na chlebie litewskim.

– W jaki sposób dochodziliście do smaków, którymi możemy się dziś raczyć?

Marcin: Metodą prób i błędów. W mojej głowie rodziły się różne, dziwne pomysły na to, co można dodać albo co zmienić. Moi przyjaciele i sąsiedzi byli regularnie częstowani szklaneczką napoju. Mówili, czy jest dobry, czy nie. W końcu trafiliśmy ze smakiem. Każdą recepturę staraliśmy się w ten sposób dopracowywać.

Adam: Mieliśmy pozytywny feedback, że napoje są smaczne. Dwa lata temu wpadliśmy na pomysł, by założyć firmę i spróbować produkcji na większą skalę. Mieliśmy jednak nieco inne rzeczy na głowie i tak to się przeciągało. Finalnie wystartowaliśmy w czerwcu, także to nasz drugi miesiąc sprzedaży.

– Ile prób podejmowaliście, zanim doszliście do tego jednego, idealnego smaku?

Marcin: Było ich naprawdę sporo. Ciężko to określić w liczbach. Oczywiście nie były to duże ilości. Dochodząc do receptury, robiliśmy zakwas w 5-, 10-, ewentualnie 15-litrowych słoikach. Czasowo jednak dojście do smaku, jaki chcieliśmy uzyskać, zajęło kilka lat.

– Warto też podkreślić, że Wasz zakwas z buraka to również smaczna podstawa dla barszczu.

Marcin: Są dwa sposoby gotowania dobrego barszczu na zakwasie. Ja preferuję dodać do niego trochę słodkich buraków. Znam też panie, które mówią, że gdy chcą na szybko ugotować barszcz, po prostu wlewają Zakwas z buraka, sypią parę łyżek cukru i gotowe. Wszystko zależy od naszego podejścia i czasu, który chcemy poświęcić na gotowanie.

– Gdzie produkujecie swoje napoje?

Adam: Mamy mały lokal przy ul. Wojska Polskiego. Co prawda na budynku brakuje jeszcze naszego logo, także jesteśmy incognito, ale widzimy, że mieszkańcy interesują się, co tam się dzieje. Wcześniej ten budynek stał pusty, a teraz widać w nim światło, co budzi ich zainteresowanie. Myślę, że niedługo go oznaczymy i będzie wiadomo, gdzie to wszystko powstaje.

– Jesteście rodzinną firmą. Jak Wam się razem pracuje?

Adam: Bardzo dobrze. Każdy z nas ma swoje zadanie, dzięki czemu uzupełniamy się. Ja zajmuję się marketingiem, dystrybucją i zarządzaniem, a tata pomysłami oraz technologią.

– Tworzycie duet, czy pracuje z Wami ktoś jeszcze?

Adam: Na razie dajemy radę we dwóch. Prawdopodobnie jednak będą musiały dołączyć do nas kolejne osoby, bo dochodzimy do takiego miejsca, że zaczyna być nam ciężko. Także rozglądamy się za osobami do pomocy.

– Myślicie też o kolejnych produktach?

Adam: Pomysłów mamy naprawdę dużo. Nie tylko, jeśli chodzi o produkty, ale też marketing i dystrybucję. W najbliższych tygodniach rozpoczniemy sprzedaż kimchi. Kolejne produkty mamy już w głowie. Próbujemy ich w domowym zaciszu, także na pewno czymś jeszcze zaskoczymy. 

– Wasze napoje są całkowicie naturalne.

Marcin: Takich napoi, jak nasze, jest bardzo mało na rynku. A często, nawet, jeśli są, to są pasteryzowane albo zabezpieczane stabilizatorami. My ich nie stosujemy.

– Czy to oznacza, że ich data przydatności do spożycia jest krótka?

Marcin: Najlepiej wypić je w ciągu miesiąca. Bardziej jednak ze względu na zmianę smaku niż bezpieczeństwo produktu.

Adam: Ponieważ są to produkty całkowicie naturalne, cały czas pracują. Ich smak staje się bardziej wytrawny. Mamy już jednak na tyle dużo doświadczenia, że wiemy, kiedy są najsmaczniejsze i powinny trafić do butelek. Aczkolwiek są osoby, które preferują bardziej wytrawny smak, dlatego rozważamy, czy nie zrobić dwóch wersji napojów: słodkiej i wytrawnej. Myślę jednak, że to przyjdzie z czasem.

– Macie swój ulubiony smak?

Adam: Dla mnie to chyba jednak będzie Imbirek.

Marcin: Na pewno Imbirek kusi i to właśnie jego piję najwięcej, ale moim ulubieńcem jest jednak Kwas chlebowy. Imbirek natomiast jest bardziej uniwersalny i pasuje do wszystkiego.

– Nie zapomnijmy też o zdrowotnych właściwościach, które kryją w sobie napoje fermentowane.

Marcin: W napojach znajdują się bakterie, które pozytywnie wpływają na florę bakteryjną w jelitach człowieka.

Adam: Każdy napój ma swoje wartości prozdrowotne i pomaga na coś innego. Zakwas z buraków bardzo dobrze działa na układ krwionośny. Jest zalecany szczególnie sportowcom, bo zwiększa wydolność. Kombucha dobrze wpływa na nerki. Imbir to przede wszystkim odporność. Zdrowotne właściwości ma też Kwas chlebowy.

– Gdzie można dostać Wasze napoje?

Adam: Jeśli chodzi o Świdnik, to w sklepach Szafran i Ziarenkowo. W Lublinie natomiast kupimy je w sklepach Pan Marchewka, Benedetto, Lubartowska77 i Dwa Bratanki. Co sobotę można nas też spotkać na Jarmarku Lubelskim na ul. Lubartowskiej 77 i kupić napoje bezpośrednio od nas. Współpracujemy również z restauracjami. Nasze napoje są dostępne w restauracji Zielony Talerzyk oraz kawiarni Creamy Cafe na Czubach.

– Rozmawiając o Waszej marce, nie można też uciec od jej nazwy. Nie da się ukryć, że Burak ze Świdnika brzmi dość dwuznacznie.

Adam: Chcieliśmy wywołać uśmiech na twarzach, ale przede wszystkim przełamać pewien stereotyp. Sami pochodzimy ze Świdnika, więc wiemy, jak to było kiedyś i jakie zdanie mieli o nas, na przykład mieszkańcy Lublina. Decydując się na taką nazwę, śmiejemy się z tego, ale też odczarowujemy ten mit. Pokazujemy, że w Świdniku może powstać coś naprawdę dobrego.

Marcin: Myślę, że burzymy ten stereotyp. Gdziekolwiek pojawimy się z naszymi napojami, wszyscy nie wierzą w tę nazwę. W ten sposób zaczynamy przełamywać pierwsze lody, rozmawiamy o stereotypach i zmieniamy je. Przyznam jednak, że początkowo mieliśmy obawy, czy Burak ze Świdnika nie wywoła nieprzyjemnych odpowiedzi, ale ani razu się z tym nie spotkaliśmy. 

Adam: Ludzie mają do tego dystans. Wiedzą, że to takie humorystyczne podejście. Dodatkowo, w naszym logo umieściliśmy buraka na cokole, nawiązując tym samym do słynnego śmigłowca z ronda.

Marcin: Tu się urodziliśmy, tu jesteśmy i tu chcemy zostać. Świdnik to nasze miejsce.

Adam: Chcemy rozwijać naszą markę. Na razie jest obecna na Lubelszczyźnie, ale myślę, że niedługo Burak ze Świdnika zagości też w innych miejscach Polski.

Agata Flisiak

Artykuł przeczytano 789 razy

Last modified: 29 lipca, 2022

Registration

Zapomniałeś hasło?

Zmień język »