wtorek, 20 kwietnia 2021r.

Przesiąknięty Avią

Autor: |

29 marca 2017 roku zmarł nagle Krzysztof Lemieszek. Postać wybitna, znana nie tylko w Świdniku, ale i w całej siatkarskiej Polsce. W miniony poniedziałek przeżywaliśmy czwartą rocznicę śmierci trenera, który odcisnął wielkie piętno na historii Avii.

Kim był Krzysztof Lemieszek dla świdnickiej siatkówki nie trzeba nikomu, kto choć trochę interesuje się sportem w naszym mieście, tłumaczyć. Od 1977 r. był zawodnikiem najpierw juniorów, a później pierwszego zespołu Avii. W 1994 r. podjął pracę jako trener żółto-niebieskich i z małą przerwą pracował na tym stanowisku przez 18 lat. Odszedł nagle, niedługo po treningu.

– Pamiętam, że informacja o śmierci pana Krzysztofa poruszyła nas wszystkich. W dniu jego śmierci, miałem jeszcze okazję spotkać się i porozmawiać z panem Krzysztofem o przyszłości klubowej drużyny siatkarskiej. Wieczorem, po otrzymaniu tej tragicznej wiadomości, wszystkich w klubie ogarnął niewyobrażalny smutek, żal i przede wszystkim niedowierzanie. Bardzo szybko dotarło do mnie, że świdnicka siatkówka straciła kogoś niepowtarzalnego, wyjątkowego. Znakomitego trenera i wspaniałego człowieka, który zarażał wszystkich swoją pasją, poświęceniem i charyzmą. To ogromna strata dla całej lokalnej społeczności. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że pewien siatkarski rozdział w naszym mieście i całym regionie skończył się bezpowrotnie. Dziś mogę jedynie przypuszczać, w którym miejscu byłaby świdnicka siatkówka, gdyby pan Krzysztof był wciąż z nami – mówi Radosław Szczerba, prezes MKS Avia Świdnik.

Trenera Lemieszka bardzo ciepło wspomina także kapitan Polskiego Cukru Avii Świdnik, Jakub Guz. Grając przez większość swojej kariery w Avii, robił to głównie pod okiem tego szkoleniowca.

– Krzysztofa Lemieszka wspominam jako trenera, który tak naprawdę mnie wychował. Wręcz jako drugiego ojca, bo wówczas byłem tutaj sam. To trener, spod którego skrzydeł wyszedłem, który wychował mnie siatkarsko, w dużej mierze ukształtował mój charakter i pokazał, jakie powinienem mieć podejście do tego sportu. Wspominam go niezwykle ciepło. Można powiedzieć, że w ciężkich czasach dla Avii, siatkówka w Świdniku przetrwała właśnie dzięki trenerowi Lemieszkowi. W momencie kryzysowym, kiedy szuraliśmy finansowo po dnie, tak naprawdę wszystko spoczywało na jego barkach. Był przede wszystkim trenerem, ale potem także kierownikiem drużyny, czyli osobą, która rozkłada siatkę, przynosi wodę, organizuje wyjazdy, a nawet zajmuje się pomocą nowym zawodnikom. Szukał dla nich mieszkań, organizował im uczelnie w Lublinie. Można śmiało powiedzieć, że był to człowiek-orkiestra. Każdy, kto rozmawia o Avii, czy to kiedyś, czy dziś, wie doskonale kim był Krzysztof Lemieszek. To bardzo ważna postać dla historii lokalnej siatkówki. Zawodnicy, którzy mieli tu tylko krótkie epizody, a nawet ci, których trzymał twardą ręką, wspominają go ciepło i mówią o nim w samych superlatywach. Miał swój styl prowadzenia drużyny. Charakter, twarda ręka, nieodpuszczanie, to były cechy, które go charakteryzowały. Każdy, kto przychodził do Avii wiedział na co się pisze. Jeśli ktoś chciał odcinać kupony, to na pewno nie u trenera Lemieszka. Tacy zawodnicy już od pierwszych treningów byli na celowniku i temperowani.

Artykuł przeczytano 96 razy

Last modified: 5 kwietnia, 2021

Registration

Zapomniałeś hasło?