sobota, 13 czerwca 2026r.

Postawił na…czapki

Autor: |

Kolekcjonerem został przez przypadek, a dziś jego zbiór liczy już około 600 eksponatów. Łukasz Stachyra mówi, że na tym nie poprzestanie i nadal zamierza go powiększać, chociaż brakuje mu już miejsca, by wyeksponować wszystkie przedmioty.

Tak to się zaczęło…

Jedni zbierają znaczki, inni monety, płyty albo pamiątki z podróży. Łukasz Stachyra, mieszkaniec Domu Pomocy Społecznej w Krzesimowie, postawił na…czapki mundurowe, chociaż zupełnie tego nie planował.

– Wszystko zaczęło się w 2000 roku, kiedy od znajomego dostałem czapkę policyjną. Pomyślałem, że może warto dodać do niej kolejną. Odwiedzałem więc policjantów, żołnierzy i innych mundurowych ze Świdnika oraz okolic, i z ich pomocą pomału powiększałem swoją kolekcję – opowiada Łukasz.

Mężczyzna pisał również listy do różnych instytucji i rzadko się zdarzało, by nie dostał odpowiedzi wraz z dołączoną do niej czapką lub inną pamiątką. Kilkanaście lat temu otrzymał przesyłkę od arcybiskupa Sławoja Leszka Głodzia. Znajdowało się w niej jego zdjęcie z autografem. Napisali też do niego generał Roman Polko, kardynał Stanisław Dziwisz i biskup Mieczysław Cisło. Poza tym Łukasz odwiedzał targi kolekcjonerskie i specjalne sklepy, by tam wyszukiwać interesujące go przedmioty.

W 2009 roku, kiedy rozmawiałam z nim po raz pierwszy, jego zbiór liczył już 300 nakryć głowy. Można było wśród nich znaleźć czapki Inspekcji Ruchu Drogowego, straży granicznej polskiej i ukraińskiej, straży miejskiej, marynarki wojennej, a także kapelusz strzelców podhalańskich. Nie brakowało też piusek zgromadzeń zakonnych, a nawet biskupiego biretu oraz białej mitry prawosławnego popa, którą Łukasz dostał z lubelskiej cerkwi. Marzył natomiast o czapce, którą noszą policjanci z wydziału ruchu drogowego.

…na tym nie koniec

– Moje pragnienie sprzed kilkunastu lat się spełniło. Dostałem czapkę od Marka Konkolewskiego, który pełnił funkcję rzecznika prasowego komendanta stołecznego. Teraz zależy mi na czapce generała Sił Powietrznych RP, bo policyjną i wojskową już mam. Rozmawiałem z gen. Ryszardem Haciem z Dęblina, ale niestety na razie nie może mi pomóc – mówi Łukasz.

Jego kolekcja powiększyła się do około 600 egzemplarzy. Są, na przykład, czapki służby celnej i więziennej, lotnictwa morskiego, ucznia technikum morskiego, oficera Marynarki Handlowej, leśnika, czaka górnicze, kapelusz myśliwego, beret pułku przeciwlotniczego, birety z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego z Bydgoszczy. Do rodzimych nakryć głowy, które dotarły do Krzesimowa między innymi z Gdańska, Olsztyna, Krakowa, Warszawy, Piły, Krynicy, Szczytna, Koszalina, doszły eksponaty z zagranicy. Znajdziemy wśród nich czapki niemieckiego, holenderskiego i angielskiego policjanta, strażaka ze Słowacji i obwodu Kaliningradzkiego, członka orkiestry wojskowej ze Stanów Zjednoczonych.

Eksponaty zajmują 4 szklane gabloty. Leżą na szafie i szafkach w pokoju Łukasza, są pochowane w szufladach.

– Tak naprawdę nie wiem dokładnie, ile ich mam. Trochę się pogubiłem w liczeniu. Brakuje mi miejsca, by wszystko dobrze wyeksponować. Przydałoby się jeszcze kilka gablot. Kiedy otrzymałam pierwszą czapkę, nie sądziłem, że kolekcja aż tak bardzo się rozwinie. Nie mam jednak zamiaru rezygnować z nabywania kolejnych nakryć głowy, jakoś je gdzieś pomieszczę  – dodaje 36-latek z Krzesimowa.

Łukasz nadal wysyła listy i jeździ na targi staroci, kupuje czapki w Internecie lub wymienia się z innymi zbieraczami.

– Jest wielu kolekcjonerów, którzy również wysyłają prośby do instytucji czy osób związanych ze służbami mundurowymi, więc coraz trudniej coś otrzymać – wyjaśnia Ł. Stachyra. – Pisałem do Watykanu, niestety nie udało się niczego stamtąd uzyskać. Ale kilka dni temu dostałem czapkę Marynarki Wojennej od Pułku Reprezentacyjnego Wojska Polskiego z Warszawy, z listem od płk. Leszka Szczęśniaka, jego dowódcy. Życzył mi wytrwałości w rozwijaniu pasji i nieustannego powodzenia. To bardzo miłe. Czekam jeszcze na odpowiedzi z Akademii Morskiej i Szkoły Morskiej w Szczecinie. Jestem bardzo wdzięczny służbom mundurowym i Inspekcji Transportu Drogowego. Wspierają mnie cały czas i pomagają zwiększać kolekcję.

Łukasz ma jeszcze jedno marzenie. Bardzo chciałby, aby jego eksponaty znalazły się na wystawie. Miał wprawdzie jedną w Miejskim Ośrodku Kultury w Świdniku, ale mógł pokazać tylko kilkanaście czapek. Tymczasem zależy mu na wyeksponowaniu całego zbioru.

Oprócz czapek Łukasz ma też pagony i emblematy różnych służb mundurowych, mundury i olimpijki policyjne, togi sędziowskie i dziekańskie.

– Może kiedyś założę krzesimowskie muzeum czapek. I nazwę je imieniem kolekcjonera Łukasza Stachyry z Krzesimowa – śmieje się mój rozmówca, który rozwija również swoje zainteresowania informatyczne. Jest uczestnikiem Warsztatu Terapii Zajęciowej w Mełgwi, członkiem OSP w Krzesimowie. Chętnie pomaga swoim kolegom z DPS.

– W warsztatach wiele się nauczyłem, bo mamy zajęcia w różnych pracowniach. W wolnych chwilach pomagam w domu w Krzesimowie, na przykład sprzątając. Pani dyrektor i koledzy bardzo mnie wspierają w mojej pasji i cieszą się razem ze mną, że udało się tak powiększyć kolekcję – kończy Łukasz.

aw

Artykuł przeczytano 4761 razy

Last modified: 29 października, 2021

Zmień język »
Przejdź do treści