czwartek, 04 czerwca 2026r.

Po interwencji ciepła buda

Autor: |

Wszystko wskazuje na to, że historia psa z Franciszkowa będzie miała szczęśliwy finał. Przypomnijmy, zwierzę zostało zauważone dwa tygodnie temu przez animalsów na jednej z posesji, gdy podczas silnych mrozów stało na łańcuchu obok dziurawej budy.

Aktywiści ze Świdnickiego Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami próbowali sami nakłonić właścicieli do poprawy warunków bytowania czworonoga. Gdy nie doczekali się natychmiastowej reakcji, zaalarmowali Powiatową Inspekcję Weterynaryjną oraz władze gminy Mełgiew, w granicach której leży Franciszków. Informacja o tym pojawiła się na Facebooku, Krótko po tym, w kierunku właścicieli psiaka wylała się fala agresywnych komentarzy, gróźb i wulgaryzmów.

Inspektorzy weterynarii uważają, że tego typu reakcje są zupełnie nieadekwatne i niepotrzebne. Rozumieją, że każdy przypadek nikczemnego traktowania czworonogów może wywoływać skrajne emocje i chęć napiętnowania sprawcy. Jednak podczas interwencji dokładnie obejrzeli zwierzę i nie dopatrzyli się oznak jego dręczenia.

– Na pewno pies nie był w złej kondycji – wyjaśnia Renata Myka, powiatowy lekarz weterynarii w Świdniku. – Nie dostrzegliśmy bezpośrednich oznak wskazujących na jego złe traktowanie. Nie było znamion zranień, oznak choroby. Pies nie był wychudzony, nie wykazywał lęku przed człowiekiem. Jego zachowanie behawioralne było naturalne. Ślady na śniegu oraz garnek świadczyły o tym, że właściciele karmią psa i spuszczają z łańcucha. Jedynym mankamentem była dziurawa buda, która nie dawała należytego zabezpieczenia przed mrozem.

 Po rozmowie z inspektorami właściciele psa dostrzegli swoje błędy i niezwłocznie przystąpili  do ich naprawienia. Buda już została wyremontowana i szczelnie okryta nowymi deskami. Posiada też porządne zadaszenie. Wewnątrz wyścielona jest suchą słomą. Podobno jest to tymczasowe rozwiązanie, bo jak zapewnił właściciel, w jej miejscu ma pojawić się obszerny kojec. Losem zwierzęcia  zainteresowali się również urzędnicy gminy Mełgiew oraz sołtys Franciszkowa.

– Nie zawsze mamy do czynienia ze złą wolą człowieka  – dodaje R. Myka. – Bywa, że właściciele są nieświadomi popełnianych zaniedbań. Czasem nie wiedzą, jak sobie poradzić z problemem. Spokojna i rzeczowa rozmowa jest wtedy lepszym rozwiązaniem niż odebranie im zwierzęcia, w tym przypadku sędziwego, emocjonalnie związanego z opiekunami i miejscem. Może warto więc powstrzymać się od ferowania radykalnych opinii i wyroków, które zwierzętom w niczym nie pomogą.

słs

Artykuł przeczytano 1444 razy

Last modified: 1 marca, 2021

Zmień język »
Przejdź do treści