poniedziałek, 15 sierpnia 2022r.

Ojciec pięściarzy

Autor: |

Jak wielu innych przyjechał do Świdnika z rodzicami, którzy rozpoczęli pracę w WSK. Rok był 1954.  Do sportu  trafił za starszym bratem, grającym w Orlętach Łuków. Próbował piłki nożnej w juniorach Avii, potem także boksu. Całą klasą zaprowadził ich w 1961 roku do Avii Waldemar Pielak, siatkarz i wychowawca w szkole zawodowej, późniejszy dyrektor Zespołu Szkół Technicznych. W rozwoju kariery przeszkodził mu…lekarz. Orzekł, że kontuzja dłoni uniemożliwia uprawianie boksu.

Zupełnie specjalną znajomością, jakby rodzinną, była więź z Ryszardem Petkiem mistrzem Europy w boksie i ojcem chrzestnym młodszej córki Piotra Kostiana. – Nawet ze złotym medalem z Rzymu Rysiek przyszedł najpierw prosto do mnie – wspomina.

Piotr Kostian nie opuścił chłopaków ze swojej I-ligowej drużyny bokserskiej, której kierownikiem był od 1984 roku do jej rozwiązania. Pięściarski dream team Avii nie istnieje od lat, ale jego członkowie utrzymują ze sobą kontakty. Nie było go tylko właśnie z Ryszardem Petkiem, największą gwiazdą, mistrzem Polski i Europy. Kostian odnalazł go w końcu w ziemnej mogile na cmentarzu w Bogurzynie, w powiecie mławskim, gdzie Ryszard Petek spędził ostatnie lata życia w Domu Pomocy Społecznej.

Kogo z pięściarzy złotych czasów Avii, poza Ryszardem Petkiem, wspomina najżyczliwiej?

– Bogdan Jakubowski zrobił dla Avii brązowy medal mistrzostw Europy, chociaż walczył w klubie tylko jeden rok – wspomina Piotr Kostian.

Czy pięściarze sprawiali jakieś problemy wychowawcze? W końcu to bardzo specyficzna dyscyplina sportu. Mówiąc wprost, dwaj faceci wychodzą na ring i się biją. Jak zachowują się poza areną?

– Znakomita większość z nich to bardzo pozytywni ludzie. Z Ryszardem Petkiem, Ryszardem Sitkowskim, Mieczysławem Wółkiewiczem zawsze dało się dogadać. Wółkiewicz, po treningu brał się w domu za sprzątanie. Petek kucharzył – odpowiada P. Kostian.

– Piotr  przy sporcie i boksie był od zawsze, przede wszystkim za sprawą Ryśka Petka. Jeździł za nim na wszystkie zawody, ale jako kierownik drużyny nie zaniedbywał też innych chłopaków. Był  z nimi zawsze na ringu i poza nim. Nie wchodził nikomu w życie z butami, ale starał się pomóc w pozasportowych kłopotach. W kilku przypadkach udało mu się. Kiedy rozpadła się pięściarska sekcja Avii i powstało Gminno-Powiatowe Towarzystwo Bokserskie Piotr pomagał jako członek zarządu. Nigdy nie był figurantem, bo z takim niewiele zrobisz. A przecież nasze stowarzyszenie, jako jedyny ze spadkobierców FKS, zawsze utrzymywało płynność finansową. Uchroniliśmy się przed długami, a czasy były naprawdę ciężkie. To był chyba jeden z koronnych argumentów, dla których, jako trzecia sekcja, po piłkarzach i siatkarzach, wróciliśmy pod skrzydła Avii. Piotr do tej pory interesuje się naszym zespołem. Przychodzi na treningi, pyta jak mają się sprawy. Ale przede wszystkim jest jednym z ludzi, którzy sprawiają, że pomimo upływu już nie lat, ale dziesięcioleci, wciąż tworzymy pięściarską rodzinę – mówi Sławomir Celegrat.

Na zdjęciach: wizyta byłych sportowców Avii w Bogurzynie i tablica poświęcona Ryszardowi Petkowi na ścianie bloku przy ul. Kilińskiego 1, gdzie mieszkał.

Artykuł przeczytano 452 razy

Last modified: 19 lipca, 2022

Registration

Zapomniałeś hasło?

Zmień język »