Jutro przed Polskim Cukrem Avią Świdnik pierwsze, wyjazdowe spotkanie a Gwardią Wrocław w ramach fazy play off Tauron 1. Ligi. Możemy je obejrzeć w Polsacie Sport, początek transmisji o godz. 20.30. Szóste miejsce żółto-niebieskich po zasadniej fazie rozgrywek jest identycznym osiągnięciem jak rok temu. Gorzej już nie będzie. Czy zadowala to Witolda Chwastyniaka, szkoleniowca świdniczan, czy też czuje on pewien niedosyt?
– Na rezultat naszej gry można spojrzeć na kilka sposobów. Po pierwsze, wygranych było więcej niż w poprzednim sezonie. Sądzę, że mogło być jeszcze lepiej, ale niestety przydarzyło nam się kilka wpadek z niżej notowanymi rywalami. Po drugie, liga była bardziej wyrównana. Trochę niedosytu jest. Mogliśmy zakończyć fazę zasadniczą wyżej, ale nie sądzę, żebyśmy mieli szansę na więcej niż 5. miejsce. Finalnie jestem jednak zadowolony z 6. lokaty. Musieliśmy o nią walczyć praktycznie do końca rozgrywek, a dodatkowym obciążeniem były choroby w zespole. Myślę, że podobny pogląd mają też władze klubu.
– Czy o ligowe punkty łatwiej było rok temu czy w kończących się obecnie rozgrywkach?
– Zdecydowanie w poprzednim sezonie. Od tego czasu wiele zespołów wzmocniło się chłopakami, którzy wrócili z gry za granicą. W konsekwencji poziom jest wyższy i bardziej wyrównany. Pokazał to Puchar Polski, w którym pierwszoligowe drużyny mocno postawiły się plusligowcom. Nam udało się nawet pokonać Ślepsk Suwałki, co było sporą niespodzianką.
– W lidze zdarzały się Avii świetne mecze z teoretycznie mocniejszymi rywalami, jak z Będzin czy Bielsko-Biała, ale również takie sobie występy z teoretycznym outsiderami, jak Kraków, bądź ZAKSA Strzelce Opolskie. Czy było to efektem sinusoidalnej formy zespołu, czy może właśnie wyrównanego poziomu gry poszczególnych drużyn?
– Wyrównanego poziomu również, ale też niewystarczającej koncentracji w kilku spotkaniach. Po prostu nie zawsze potrafiliśmy odnaleźć się w roli faworyta, przez co niepotrzebnie straciliśmy punkty. Wrócimy do tego z zawodnikami w trakcie analizy kończących się rozgrywek.
– Miał Pan choć przez chwilę strach w oczach, że pierwszej ósemki nie będzie?
– Nie, byłem pewien, że zespół stanie na wysokości zadania. Wiele można mówić, ale chłopaki doskonale znają swoją wartość, a ich ambicja sportowa nie dopuściłaby do tego, żeby nie zakwalifikować się do fazy play off, mimo że w końcówce trapiły nas poważne problemy zdrowotne.
– Jako że rozmawiamy przed pierwszym meczem play off, pytanie o Gwardię Wrocław. To zespół z trzeciego miejsca. Czy jest do „ugryzienia”?
– Każdy zespół jest do ogrania i spodziewam się po tych play offach niespodzianek. Wprawdzie z Gwardią przegraliśmy oba mecze fazy zasadniczej, ale, chociaż nie potwierdza tego suchy wynik, po zaciętych spotkaniach. Trzeba przyznać, że był to jedyny zespół, którego nie potrafiliśmy przełamać zagrywką i chyba ten element gry będzie kluczowy w pojedynkach z wrocławianami.
– Czy BBTS Bielsko-Biała jest dla Pana murowanym kandydatem do awansu do PlusLigi? Można by tak sądzić po przewadze punktowej nad rywalami.
– Rzeczywiście Bielsko-Biała grała w lidze najrówniej. Z kolei Będzin dysponuje dwiema praktycznie równymi szóstkami i w ciężkich bojach play offs może zachować najwięcej sił. Akcje Bydgoszczy oceniałbym nieco niżej. Gwardia jest w pierwszej czwórce zespołem najbardziej nieobliczalnym, potrafiącym pokonać wyżej klasyfikowane drużyny by przegrać z zajmującymi dużo niższe miejsce w tabeli.
– Zarząd klubu potwierdza, że pozostanie Pan na stanowisku szkoleniowca Avii. Czy ma Pan już jakieś plany i cele na sezon 2022/23?
– O tym będziemy mogli rozmawiać, kiedy ukształtuje się ostateczny skład zespołu. Muszę powiedzieć, że gra w Tauron 1. Lidze robi się coraz droższa, więc oczekiwania musimy skonfrontować z możliwościami finansowymi. Ale z pewnością przystąpimy do rywalizacji z myślą o osiągnięciu jak najlepszego, ambitnego wyniku sportowego.
Artykuł przeczytano 1460 razy
Last modified: 9 kwietnia, 2022



