wtorek, 22 września 2020r.

Niezwykła hodowla Dawida

Autor: |

„Cześć! Przedstawiam wam moje zwierzaki. Dopiero od niedawana rozwinęła się u mnie pasja, którą jest hodowla zwierząt i ptaków. Wszystkie są oswojone. Najsłodszymi przytulankami są „królisie” Beniamin i Ala, jednak przepiórki i kurczaki też są milutkie. Moja hodowla bardzo się rozwija. Podczas „mrocznego” panowania koronawirusa okociła się Alicja i miałem 10 dodatkowych królisiów” – to fragment artykułu, który znalazłam w gazetce „Siódemka na piśmie”, wydawanej w Szkole Podstawowej nr 7. Zaintrygował mnie, bo jego autorem i właścicielem nietypowej hodowli był uczeń klasy piątej. Postanowiłam dowiedzieć się więcej o jego zainteresowaniach.

Dawid Banaszek, który od września rozpocznie naukę już w klasie szóstej, jest wielkim miłośnikiem zwierząt, ale nie marzy o egzotycznych okazach. Miłością obdarzył kury, króliki i gołębie. Na przydomowej działce ma też wolierę, w której rezydują papugi i przepiórki.  Całości dopełniają czworonogi.

– Wszystko zaczęło się, kiedy miałem 7 lat i kupiliśmy kilka kur. Szybko się oswoiły, chodziły za nami, wskakiwały na kolana. Bardzo się z nimi związałem. Potem kupiliśmy jaja lęgowe kur amerykańskich, rasy wyandotte. Obserwowaliśmy jak wykluwają się z nich kurczaczki. Następnie dołączyły do nas papużki faliste. Zamieszkały w domu, ale strasznie hałasowały, więc zbudowaliśmy z tatą wolierę i tam zamieszały razem z przepiórkami, które wylęgły się w inkubatorze. Mamy jeszcze króliki. Najpierw była para – baran francuski Benjamin i królica Alicja. Teraz została Ala i ich dzieci – królica Kłapcia oraz kilka maleństw z drugiego miotu. Ben wrócił do poprzedniego właściciela – wyjaśnia  dwunastolatek.

W tej chwili przydomowy ogród w Jackowie zamieszkują: 5 papużek falistych, 11 przepiórek, 4 gołębie, stado dorosłych kur wyandotte złotołuskowych i srebrnołuskowych oraz 7 kurczaków, 2 królice i 5 małych króliczków, 9-letni owczarek niemiecki Mila i 2 koty – Mruczek i Kulka. O każdym z ptaków i zwierząt Dawid może opowiadać godzinami.

Gołębie na urodziny

– Lubię je wszystkie, ale najbardziej kocham gołębie – przyznaje młody hodowca.  – Marzyłem o nich od najmłodszych lat i na początku lipca moje marzenie się spełniło. Na urodziny rodzice kupili mi gołębie zamojskie, wysokolotne – jednego samca, którego nazwałem Andrzej, i trzy samiczki. Razem z tatą zbudowaliśmy im gołębnik. Ustawiliśmy go w zagrodzie dla kur, bo tam koty boją się wchodzić i ptaki będą bezpieczne. Karmimy je paszą wymieszaną z witaminami, czasami jedzą też proso. Niedługo będziemy je wypuszczali, żeby się oswoiły i poznały okolicę. Mam nadzieję, że w przyszłości powiększę to stadko.  Bardzo lubię słuchać jak gołębie gruchają. Dowiedziałem się, że jaja wysiaduje zarówno samiczka, jak i samiec. Niedawno zaobserwowałem, że Andrzej siedzi w gnieździe, więc może będą młode?

Dawid opowiada również o swoich pozostałych podopiecznych. Wyjaśnia, że kury amerykańskie znoszą po 5-7 jaj dziennie. Kogut, srebrnołuski Witek, czasami bywa agresywny, ale potrafią go uspokoić. Wyandotty mają duży kurnik, dla kamuflażu obrośnięty winogronem. W okolicy jest sporo ptaków drapieżnych, trzeba więc chronić kury przed niebezpieczeństwem. Królica Ala to krzyżówka dwóch ras – srokacza z kalifornijskim. Obecnie jest mocno wyskubana, bo swoim puchem wyścieliła gniazdo dla małych. Z tego miotu Dawid zostawi jedną samiczkę, resztę sprzeda. Króliki najchętniej jedzą mlecz, a także babkę lancetowatą. Aby ich brzuszki były zdrowe, muszą też jeść dużo siana. Królicza mama wspomagana jest teraz granulatem witaminowym i specjalną karmą. Papużki i przepiórki odżywiają się prosem i kanarem, czyli ziarnem dla ptaków. W wolierze jest też przymocowana kostka wapienna, bo papugi potrzebują tego pierwiastka do budowy kości, piór i skorupki jajka. Dodatkowo ścierają na kostce dziób. Wszystkie zwierzęta wolą chłodniejszą aurę, ale przed zimą klatki są ocieplane, zakłada się na nie kotary i zasłony, by chronić ich lokatorów przed podmuchami mroźnego wiatru.

Pracuje cała rodzina

Pracy przy takiej różnorodnej hodowli jest sporo, ale angażuje się w nią cała rodzina. W ciągu roku szkolnego większość obowiązków spada na dorosłych. Wakacje to okres, kiedy Dawid może poświęcić swojemu hobby więcej czasu.

– Lubię obserwować zwierzęta, podpatrywać ich zwyczaje. Chętnie je karmię, sprzątam klatki i woliery. W przyszłości chciałbym zostać weterynarzem. Mama dała mi fajną książkę ze swoich studiów. Są w niej bardzo interesujące tematy. O zwierzętach lubię też pisać. Zaproponowałem, aby w gazetce szkolnej pojawił się kącik o nich. Do nowego numeru przygotuję artykuł o gołębiach – zdradza Dawid, którego w obowiązkach wspiera rodzeństwo – 16-letni Daniel, 9-letni Miłosz, 8-letnia Wiktoria i 7-letnia Julka. Młodsze dzieci mają swoje ulubione zwierzątka. Pupilem Julki jest suka Mila, Miłosz lubi króliki. Wiktoria uwielbia Kłapcię, ale chciałaby jeszcze mieć owcę. Dziewczynka zdradza też, że mama marzy o kozie, a tata najchętniej obserwuje kury i gołębie.

Jak na hobby syna zapatrują się rodzice?

– Bardzo nas cieszy, że Dawidek odnalazł się w takiej dziedzinie. Odciąga go od tabletu, telefonu i telewizora, a doskonale wiemy, że w dzisiejszym świecie uzależnienie od tych urządzeń to powszechna sprawa. Kibicujemy mu z całego serca i wspieramy w pasji. Zresztą, wszystkie nasze dzieci mają kontakt z naturą, mogą ją obserwować, podpatrywać. Skończyłam zootechnikę, ale nigdy nie pracowałam w tym zawodzie. Okazuje się jednak, że wiedza się przydała. Wykonuję przy zwierzętach wiele zabiegów, które nie wymagają obecności weterynarza, na przykład szczepię je. Dawid wszystko obserwuje i chyba powoli zaczniemy go wdrażać do takich działań – mówi Katarzyna Banaszek i dodaje: – Mieszkaliśmy w bloku, w Świdniku. Do Jackowa przeprowadziliśmy się 10 lat temu. Mamy tu ciszę i spokój, wokół jest wiele zieleni. Nie myśleliśmy o takiej ilości zwierząt, szczególnie ptactwa, teraz jednak nie wyobrażamy sobie bez nich życia. Jest to wprawdzie obowiązek, ale też ogromna przyjemność, na którą zawsze znajdujemy czas. Lubimy usiąść na leżakach i obserwować nasze domowe zoo. To nas uspokaja, relaksuje. Taka naturoterapia. Kiedy wyjeżdżamy, cały zwierzyniec dogląda moja siostra. Na początku mówiła, że koguty nie dają spać, budzą ją o 4 rano. My już tych dźwięków nie słyszymy, przyzwyczailiśmy się.

Od siatkówki przez perkusję po grzyby

Kiedy przygotowywałam się do spotkania z bohaterem artykułu, wiedziałam o jego miłości do zwierząt, o tym, że jest bardzo dobrym uczniem – piątą klasę ukończył ze średnią 4,91 i świadectwem z czerwonym paskiem, oraz recytatorem, a także o jego grze w siatkówkę. W trakcie rozmowy okazało się jednak, że krąg zainteresowań chłopca jest o wiele szerszy.

– Ze szkolnych przedmiotów najbardziej lubię biologię i wychowanie fizyczne – mówi Dawid. – W siatkówkę gram od 4 klasy, od roku również w MKS Avia Świdnik. Nawet nieźle mi idzie. Zainspirował mnie starszy brat. Zobaczyłem jak trenuje i pomyślałem, że to fajny sport. Ostatnie zawody, w których brałem udział ze swoją drużyną, odbyły się w Międzyrzeczu Podlaskim. Niestety, zajęliśmy piąte miejsce i nie udało się przejść do finału ogólnopolskiego. Gram też trochę w piłkę nożną, ale głównie w domu, z młodszym bratem. Jak cała moja rodzina, lubię muzykę. Sam nauczyłem się grać na perkusji. Miałem chyba 7 lat. Nie jest to bardzo skomplikowane. Ważne, żeby trzymać rytm, a jak się to opanuje, można już dodawać różne inne kombinacje.

– Cała rodzina jest bardzo muzykalna. Dziadek Dawida był perkusistą. Mąż gra na gitarze. Mamy pokój muzyczny, gramy i śpiewamy gospel – dodaje pani Katarzyna.

Co jeszcze pasjonuje Dawida?  Lubi rysować, szczególnie ptaki, chodzić na grzyby i wycieczki krajoznawcze, jeździć na rowerze. Kolekcjonuje samoloty z klocków Lego.  Interesuje się survivalem, nowinkami technicznymi, historią II wojny światowej i militariami. Wiele czasu poświęca na poznawanie świata flory.

– Lubię wyszukiwać różne ciekawostki związane z roślinami. Na przykład ostatnio dowiedziałem się, że szarotka alpejska rośnie też w Tatrach. W sierpniu jedziemy w góry, więc jeśli zobaczę ją na żywo, będę przeszczęśliwy. Cieszę się, że wokół domu mamy bardzo dużo kwiatów, drzew i krzewów. Są to: kosaćce syberyjskie, sosna czarna, jodły, świerki, czereśnie, papierówka, borówki, jabłonka golden, dwa gatunki grusz, czarne i czerwone porzeczki, jagody kamczadzkie, morele, wiśnie – wylicza dwunastolatek, który wiedzę o roślinach i zwierzętach czerpie z książek oraz Internetu.

Agnieszka Wójcik-Skiba

Wiktoria, Miłosz, Dawid i Julka z ulubienicą wszystkich, królicą Kłapcią. – To najsłodsza przytulanka, z którą chętnie chodzimy na spacery. Musi nosić specjalne szelki, żeby nam nie uciekła – mówi rodzeństwo.

 

Artykuł przeczytano 776 razy

Last modified: 22 lipca, 2020

Registration

Zapomniałeś hasło?