sobota, 19 września 2020r.

Nie pompujemy balonika

Autor: |

Po upragnionym awansie do TAURON 1. Ligi, przed wła­dzami Avii i trenerem siatka­rzy pojawiło się wyzwanie budowy kadry, która z powo­dzeniem będzie rywalizować na pierwszoligowych parkie­tach. Na pytania o transfery, organizację klubu oraz ligo­we warunki odpowiedział trener Witold Chwastyniak.

Ponad rok pracy w Avii… jak oce­nia Pan funkcjonowanie klubu z perspektywy czasu?

Wszystko jest w porządku. Klub rozwija się z każdym dniem. Z punktu widzenia organizacji pracy nie ma żadnego zaskoczenia jeśli chodzi o przeskok z drugiej ligi do pierwszej. Wszystkie potrzeby przez nas zgła­szane są realizowane, wszystko jest na czas. W związku z tym na temat klubu można się wypowiadać w sa­mych superlatywach.

Jest pan zadowolony z efektów okna transferowego?

Patrząc na to jak mało czasu mie­liśmy na skompletowanie kadry, jak długo czekaliśmy na decyzję, w któ­rej lidze zagramy, to jestem bar­dzo zadowolony z tego, co udało się zbudować. Kilka transferów jest bardzo obiecujących. Zakontrak­towaliśmy zawodników z dużym doświadczeniem. Budując zespół razem z prezesem klubu braliśmy pod uwagę jak zawodnicy będą do siebie pasowali pod względem cha­rakteru. Budowanie atmosfery jest bardzo ważne. Analizowaliśmy każ­dego zawodnika po kilka razy i myślę, że ostatecznie udało się zbu­dować ciekawą drużynę. Oczywiście jak zespół będzie faktycznie funkcjo­nował, dowiemy się dopiero w trak­cie rozgrywek. Parkiet zweryfikuje wszystko.

Po awansie odeszła z drużyny po­łowa zawodników. Wielu kibiców zadaje pytanie skąd taka decyzja?

Niektórzy nie rozumieją, inni mają żal do kogoś, wiem, że tak jest. Sport jest taki sam jak inne profesje. Biorę odpowiedzialność za wynik i pod­jąłem decyzję, że kilku zawodni­kom trzeba podziękować. Najsłabszą naszą pozycją było rozegranie i było to widać z upływem kolejnych me­czów. Należało to zmienić, nie pa­trząc na sentymenty. Jak mówiłem, to ja będę rozliczany z wyników i ja muszę podejmować czasem trudne decyzje. Chciałbym zostawić wszyst­kich chłopaków, ale tak się nie da. Musieliśmy się wzmocnić, by przy­goda z pierwszą ligą nie trwała tylko jeden sezon, bo takie działanie nie ma sensu.

Pierwsza liga wydaje się zupeł­nie inna niż w czasie, kiedy trener ostatni raz w niej grał…

To prawda, była wtedy zupełnie inna. Siatkówka była inna. Obecnie stała się bardziej wyrównana. Wszy­scy mówią, że podniósł się poziom ligi. Uważam, że nie tyle jest wyż­szy, ile bardziej wyrównany. Mówią też, że w pierwszej lidze będą czte­ry mocne zespoły, a reszta na podob­nym poziomie. Poczekałbym z taką opinią, bo liga wszystko zweryfikuje. Niektórzy już sobie zawieszają me­dale na szyjach, pompują balonik, a nieraz ktoś teoretycznie słabszy za­skoczył i wygrał ligę.

W niektórych klubach pojawi­ły się większe pieniądze, ale nie wszędzie. Pandemia dała się we znaki także klubom sportowym.

Zarobki spadły, o fundusze jest coraz trudniej. Firmy dbają głównie o to by przetrwać, a niekoniecznie wyda­wać pieniądze na promocję. Przez to sport dostał rykoszetem. Miejmy na­dzieje, że wszystko się niedługo unor­muje, bo zarobki były niedawno na naprawdę dobrym poziomie, co widać choćby po PlusLidze, gdzie drużyny wzmacniały się znanymi zawodnika­mi. Gwiazdy z innych krajów zaczęły zjeżdżać do Polski. Niestety, atrakcyj­ność ligi idzie za pieniądzem. To jest przecież praca zawodników i przede wszystkim patrzą oni na to, by zarobić.

Jaki macie plan na przygotowania do nowego sezonu?

Zaczęliśmy wcześniej, by spokojnie się przygotować. Doskonale widać u chłopaków pięciomiesięczną prze­rwę. Głównie widoczny jest rozbrat z piłką, bo fizycznie wyglądają dobrze. Widać, że się ruszali, podeszli do tego profesjonalnie. Ale gdy wchodzimy w trening z piłkami, wychodzi prze­rwa. W kilku przypadkach dochodzi jeszcze zmiana piłek Moltena na Mi­kasa, do których zawodnicy muszą się przyzwyczaić. Mamy jednak dużo czasu, więc na pewno zdążymy się przygotować. Zaczęliśmy spokojnie, z biegiem czasu będziemy zwiększać obciążenia. Pierwsze sparingi zaczy­namy 21 sierpnia. Wówczas gra nie będzie jeszcze wyglądała jak należy, ale nie jest jeszcze czas no to, by wy­grywać, ale aby się ogrywać, poczuć rytm meczowy i być gotowym na ligę.

Co drużyna jest w stanie ugrać w nadchodzącym sezonie?

Nie chciałbym mówić, co zespół jest w stanie ugrać. Jesteśmy drużyną wa­leczną i w każdym meczu będziemy walczyć o zwycięstwo. Na tym się sku­piamy, na każdym kolejnym spotka­niu, bez pompowania balonika i tego będziemy się trzymać. Cel, jaki sobie postawiliśmy, to spokojne utrzyma­nie w lidze. Aczkolwiek, myślę, że po­kusimy się w nadchodzącym sezonie o niejedną niespodziankę.

 

Artykuł przeczytano 144 razy

Last modified: 31 lipca, 2020

Registration

Zapomniałeś hasło?