Wczoraj miejskie targowisko wznowiło pracę. Z możliwości zrobienia zakupów skorzystało 1000 osób. Pierwszy dzień działalności bazaru przebiegł w sposób spokojny i uporządkowany.
– Dwóch pracowników Zakładu Porządkowo-Drogowego kierowało ruchem przy wejściu. Rozdawali rękawiczki wszystkim wchodzącym, a przy okazji prowadzili pracę edukacyjną. Niektóre osoby, zwłaszcza starsze, ze zdziwieniem przyjmowały informację o konieczności założenia rękawiczek, ale żadna nie odmówiła. Zresztą był to warunek konieczny do wejścia na targowisko. Dwóch kolejnych pracowników dyżurowało przy wyjściu. Byłem wzruszony ich empatią widząc, jak przejmowali od staruszków siatki wypchane produktami i pomagali im zdejmować rękawice – mówi Jerzy Irsak, prezes P.K. Pegimek, które zarządza targowiskiem i koordynuje jego pracę w warunkach zagrożenia wirusem.
Uruchomienie targowiska nie było łatwą decyzją. Podnoszono wiele argumentów przeciw, rzecz jasna wiążących się przede wszystkim z bezpieczeństwem kupujących i sprzedających. Burmistrz Waldemar Jakson zdecydował jednak o przywróceniu go do życia.
– Pamiętajmy, że sytuacja nadzwyczajna może trwać nawet miesiącami. Musimy do niej przywyknąć, zorganizować wiele dziedzin życia na nowo i to, być może, na bardzo długi czas. Przykładem są Chiny, które od lat dają wzór sposobów na przemodelowanie zachowań społecznych. Szczególnie zależy nam na utrzymaniu aktywności gospodarczej przedsiębiorców. Doraźnie chcieliśmy rozładować kolejki przed sklepami, zwłaszcza w okresie przedświątecznym, kiedy ruch jest wzmożony. Praca targu jest ściśle monitorowana. Odbywa się według rygorystycznych zasad. Przyglądamy się jej bacznie. Kolejne dni pokażą czy da się ją utrzymać i wznowić po świętach – tłumaczy Marcin Dmowski, zastępca burmistrza.
Decyzją właściciela placu, czyli Urzędu Miasta, sprzedający zostali zwolnieni z opłat targowych. Ratusz zakupił również środki ochrony dla klientów i zabezpieczających ruch pracowników Pegimeku. Cały plac został oznaczony. Odpowiednie napisy informują gdzie znajduje się brama wjazdowa dla zaopatrzenia, strzałki wskazują kierunek ruchu kupujących. W poniedziałek czynnych było około 30, spośród 35, stałych stoisk spożywczych. Pracownicy Pegimeku informowali się za pomocą krótkofalówek o możliwości wpuszczenia na targ kolejnych kupujących. Zasada była prosta: jeden wychodzący, jeden wchodzący.
– Tak naprawdę ruch był bardzo płynny i kolejki przy wejściu niewielkie. Największe natężenie zanotowaliśmy w godzinach 7.00-9.00 i 13.00-15.00 Dlatego doradzałbym unikanie tych godzin dla rozładowania ewentualnego, wzmożonego ruchu. Spodziewamy się go w czwartek i piątek. Targowisko pracuje od godziny 6.00 do 16.00 – wyjaśnia J. Irsak.
Po zakończeniu pracy targu dokonano jego całkowitej dezynfekcji. Użyto do tego roztworu chloru jadalnego, który jest zabójczy dla wirusów i bakterii, ale nieszkodliwy dla człowieka.
– Jestem bardzo dumny z postawy pracowników Zakładu Porządkowo-Drogowego. Jeśli idą dezynfekować jakąś powierzchnię, to z założeniem, że wirus tam jest. Otrzymują maksymalnie możliwe zabezpieczenie, jednak, oczywiście z zachowaniem proporcji, idą jak na wojnę. Cieszę się, że ludzie mogą zrobić na targu przedświąteczne zakupy, ale również, a może jako były przedsiębiorca, jeszcze bardziej z tego, że lokalni producenci żywności mogą wreszcie sprzedać efekty swojej pracy – podsumowuje prezes Pegimeku.
Strażnicy przypominają
Od chwili otwarcia, również Straż Miejska stale patrolu okolice targowiska i pobliskiej hali zakupowej. Mundurowi przypominają o podstawowych zasadach, jakie obowiązuj w tej chwili kupujących.
– Przede wszystkim chcemy przestrzec osoby, które planują codzienne przychodzenie na targ po niewielką ilość produktów. Takich zachowań nie będziemy tolerować – mówi Janusz Wójtowicz, komendant SM. – Stoiska zostały otwarte, żeby zrobić zakupy przedświąteczne, a nie odwiedzać je codziennie i traktować w charakterze galerii handlowej. Na razie strażnicy tylko upominali osoby, które wchodziły na targ nie po to, żeby na nim coś kupić, tylko pospacerować. Natomiast od jutra będą wypisywać mandaty. Przypominam, że mogą on wynieść do 500 zł.
Artykuł przeczytano 3705 razy
Last modified: 7 kwietnia, 2020



