Ta propozycja Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Na wtorkowym „Wyłączniku” w Filii nr 2, mieszczącej się przy ul. Piłsudskiego 6A, pojawiło się kilkanaście zabieganych kobiet, które nie tylko chciały się zrelaksować, ale też spróbować swoich sił w japońskiej sztuce kintsugi.
– Naszym celem jest wyłączenie się z codzienności, zawsze jednak przy jakiejś ciekawej czynności. Dzisiaj jest to kintsugi. To japońska metoda łączenia rzeczy uszkodzonych, ale jak to u Japończyków z pewną filozofią. Nie traktujemy rozbitego naczynia jako straconego przedmiotu, wręcz przeciwnie, jako wzbogacony, bo przecież ma za sobą jakąś historię tworzenia, zakupu czy okoliczności uszkodzenia. Kintsugi polega na sklejaniu, ale nie w sposób idealny i tak, żeby nie było widać spoin. Filozofia, która towarzyszy takiemu łączeniu i nazywa się wabi-sabi, mówi o tym, że nic nie trwa, nic nie jest skończone i nic nie jest wieczne. Odnosi się to do duszy ludzkiej, która jest tym bardziej bogata, im więcej odnosi ran w życiu. Wyłączamy więc teraz perfekcjonizm i próbujemy stworzyć coś nowego z naczyń, które przyniosłyśmy, łącząc rozbite elementy laką pomieszaną ze złotym, miedzianym, srebrnym lub czarnym barwnikiem – wyjaśniała Joanna Swacha-Broda, kierownik Filii nr 2.
Zebranych nie trzeba było namawiać na podjęcie próby naprawiania uszkodzonych filiżanek, kubeczków, spodeczków, talerzyków i innych przedmiotów. Zamiast tuszować ich niedoskonałości, panie, niczym prawdziwi mistrzowie kintsugi, czyniły z nich atut. Po kilkudziesięciu minutach pokryte barwnikiem pęknięcia oplatały naczynia misterną siecią złotych, srebrnych, miedzianych lub czarnych żył. Zabliźnione „rany” sprawiły, że uszkodzone rzeczy stały się jeszcze piękniejsze niż wtedy, gdy błyszczały nowością. W dodatku były jedyne w swoim rodzaju, bo każda z uczestniczek dodała do nich coś od siebie, na przykład domalowując lakierem do paznokci kwiaty albo kropki.
– To dosyć czasochłonne zajęcie, ale wciągające i dające wiele satysfakcji. Przy okazji można ćwiczyć cierpliwość, układając poszczególne elementy niczym puzzle, starannie, ostrożnie i bez pośpiechu. Kintsugi uczy pokory – śmiały się uczestniczki wtorkowego „Wyłącznika”, podkreślając również, że jest on doskonałym oderwaniem się od rzeczywistości i codziennych obowiązków.
Odkrywanie talentów
Spotkanie stanowiło też dobrą okazję do rozmów i wymiany doświadczeń. Panie opowiadały o swoich dotychczasowych próbach twórczych oraz podejmowanych artystycznych działaniach. Okazało się, że wiele z nich uczestniczy w różnych warsztatach, korzysta z internetowych podpowiedzi dotyczących rękodzieła, więc od razu padały pomysły na to, czym można zająć się na kolejnych „Wyłącznikach”. Wśród propozycji pojawiło się, między innymi, robienie różyczek z krepiny lub jesiennych kwiatów z liści.
– Każdy ma jakiś talent, często ukryty, warto więc zajrzeć do Filii nr 2, by przekonać się, co potrafimy zrobić – mówiły panie. – Panuje tu wspaniała atmosfera, nikt nikogo nie ocenia. Doskonale się bawimy, tworząc, rozmawiając, żartując i odpoczywając.
Jeśli chodzi o najbliższe spotkanie, podjęto decyzję, że poświęcone będzie malowaniu…kamieni.
– Zapraszamy serdecznie w ostatni wtorek września, o godz. 17.00. O szczegółach będziemy informować na stronie i Facebooku biblioteki – dodaje pani Joanna.
aw
Artykuł przeczytano 1146 razy
Last modified: 30 sierpnia, 2023



