poniedziałek, 20 maja 2024r.

Marzenia się spełniają

Autor: |

Muzyczno-aktorskie poczynania Mateusza Kulczyńskiego śledziliśmy od jego najmłodszych lat. Jako czterolatek wziął udział w telewizyjnym programie „Od przedszkola do Opola”. Będąc uczniem szkoły podstawowej, występował w teatralnych przedstawieniach. W spektaklu „Pogrom w przyszły wtorek” statystował u boku Przemysława Sadowskiego i Mirosława Zbrojewicza. Dzisiaj Mateusz ma 17 lat i możemy go spotkać w filharmonii albo na …rockowej scenie.

– Do programów czy na castingi zgłaszali mnie rodzice, ale nie protestowałem. Lubiłem występować na scenie i zostało mi to do dziś. Udział w muzycznych programach telewizyjnych takich, jak „Od przedszkola do Opola”, „Miniszansa”, „Przebojowe dzieci” i „Aplauz, aplauz”, w spektaklach „Kajtuś Czarodziej”, „Legenda o Czarciej Łapie”, „Pogrom w przyszły wtorek” czy przedstawieniach Akademii Teatralno-Wokalnej w Lublinie przygotowały mnie do tego, czym zajmuję się teraz. Nabyłem doświadczenia, nauczyłem się odpowiednio reagować na scenie, zachować otwartą głowę, ale też zimną krew – opowiada Mateusz Kulczyński.

Śpiew klasyczny
Mateusz od roku uczęszcza na zajęcia wydziału wokalnego Szkoły Muzycznej I i II st. im. Tadeusza Szeligowskiego i wydziału instrumentalnego Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I i II st. im. Karola Lipińskiego w Lublinie. Wybrał śpiew klasyczny i grę na skrzypcach.
– Lubię grać na skrzypcach, nie ukrywam, że spodobała mi się gra w Młodzieżowej Orkiestrze Symfonicznej, z którą wystąpiłem podczas koncertu „Lubelska Wiosna Młodych” w Filharmonii Lubelskiej – wyjaśnia młody muzyk. – Być może zostanie reaktywowana w nowym roku szkolnym, więc chętnie znowu zagram. Największy sentyment mam jednak do klawiszy, bo był to pierwszy instrument, na którym nauczyłem się grać, jeszcze w świdnickim Ognisku Muzycznym. Gram też na basie. Jeśli chodzi o wydział wokalny, trafiłem tam za namową instruktorki z lubelskiej Akademii Teatralno-Wokalnej, pani Doroty Szostak-Gąski. Kocham śpiewanie, sprawia mi to ogromną przyjemność.
Mateusz jest tenorem. Chciałby kiedyś zaśpiewać na światowych scenach, najchętniej partię z „Króla Olch” albo „La donna e mobile”. Na razie ćwiczy dwa razy w tygodniu, po 45 min. Zdarza się, że dodatkowo w domu. Mówi, że w ciągu roku rozwinął się technicznie. Gardło wytrzymuje większy wysiłek, co bardzo przydaje się przy zupełnie innego rodzaju śpiewie…

Kapela rockowa
– Moim wielkim marzeniem było stworzenie zespołu, koncertowanie, wydanie płyty. Zaczęło się ono spełniać w kwietniu 2017 roku, kiedy powstał The Backstage, działający pod skrzydłami Miejskiego Ośrodka Kultury. Czerpię ogromną radość ze wszystkiego, co dzieje się wokół naszej kapeli – tłumaczy Mateusz, który jest wokalistą grupy i gra na gitarze basowej. Na scenie towarzyszą mu Jakub Kawalerski (perkusja) i Michał Bednarz (gitara elektryczna).
The Backstage, chociaż istnieje dopiero od 2 lat, ma już na swoim koncie kilka znaczących sukcesów. Do najważniejszych należą: nagroda Radia Lublin w I Lubelskim Przeglądzie Kapel, zdobycie jednej z pięciu nagród w konkursie Odkrycia ZEW 2019 a co za tym idzie występ na ZEW się Budzi Festiwal 2019 w Cisnej oraz półfinał konkursu Antyfest Antyradia 2019, gdzie zespół walczył o występ na Pol’And’Rock Festival.
– Wszystkie występy były niezwykle emocjonujące. Podczas ZEW się Budzi Festiwal zagraliśmy na tej samej scenie co Krzysztof Zalewski, Coma, Kult czy Nocny Kochanek. To pamiątka na całe życie – mówi M. Kulczyński.
Kolejnym osiągnięciem świdnickiego zespołu jest wydanie debiutanckiego albumu „white noise”, na którym znalazło się 9 autorskich utworów. Od 4 maja krążek dostępny jest w sieci, na Spotify, iTunes, Apple Music oraz Deezer. Można go również kupić w wersji cyfrowej poprzez stronę thebackstage.bandcamp.com, gdzie można wesprzeć młodych wykonawców.
– Praca nad płytą trwała od września 2018 roku. Na początku planowaliśmy wydać epkę, na której znajdą się 4 utwory. Zmieniliśmy jednak zdanie, bo pojawiły się nowe kompozycje. Nagrywaliśmy u mnie w domu, perkusję zaś w garażu. Musieliśmy zebrać fundusze, bo nie mamy sponsora. Ogłosiliśmy zbiórkę na odpalprojekt.pl i udało się. Przyznam, że byliśmy trochę zaskoczeni, że ludzie tak chętnie wpłacali pieniądze, mimo że nie znali naszego zespołu i twórczości. Dziękujemy wszystkim za to zaangażowanie. W 2. rocznicę naszego pierwszego koncertu, w nakładzie 100 egzemplarzy, ukazał się krążek „white noise”. Jesteśmy zadowoleni z efektu – opowiada Mateusz, który razem z Michałem Bednarzem napisał teksty piosenek.
Muzykę komponowali we trzech. Śpiewają po angielsku, bo jak mówią, jest to bardziej melodyjny język. Poza tym chcą być dostępni dla odbiorców zagranicznych. Ich kompozycji zamieszczonych na Spotify słuchają ludzie ze Stanów Zjednoczonych, Meksyku, Niemiec czy Australii. Mateusz Kulczyński dodaje również, że muzyka, którą tworzą, przeznaczona jest dla wszystkich. Coś dla siebie odnajdą w niej i starsi, i młodsi pasjonaci rocka.
Chociaż są wakacje, The Backstage nie odpoczywa. Chłopcy pracują nad kolejnymi kompozycjami, spotykają się na próbach. Wszystko po to, by spełniać kolejne marzenia i realizować plany.
– Chcielibyśmy nagrać drugą płytę, wystąpić na prestiżowej imprezie, na przykład Pol’And’Rock Festival w Kostrzynie nad Odrą i podpisać kontrakt z dużą wytwórnią – zdradza Mateusz. – Jak pokazały ostatnie miesiące, marzenia się spełniają. Wiemy, że przed nami jeszcze wiele nauki, warto jednak sięgać wysoko i planować rzeczy, wydawać by się mogło, niewykonalne.
23 sierpnia The Backstage usłyszymy podczas koncertu otwierającego krasnostawskie Chmielaki. Świdniczanie wystąpią na dużej scenie, o godz. 16.00.

Jedno nie wyklucza drugiego
Na pytanie, którą z muzycznych dróg wybierze w przyszłości, Mateusz Kulczyński odpowiada: – Planuję studia związane ze śpiewem klasycznym, podoba mi się też gra w orkiestrze symfonicznej. Wiem jednak, że nie porzucę zespołu i będę starał się rozwijać również w tym kierunku. Spróbuję więc połączyć te wszystkie pasje. Lubię czuć energię powstająca z połączenia naszej muzyki i reakcji publiczności. I chociaż zawsze przed wyjściem na scenę mam tremę, daje mi ona pozytywnego kopa.
Agnieszka Wójcik-Skiba, fot. The Backstage

Artykuł przeczytano 2346 razy

Last modified: 17 lipca, 2019

Registration

Zapomniałeś hasło?

Zmień język »
Skip to content