środa, 03 marca 2021r.

“Lodołamacz” ma już rok

Autor: |

Mówią o sobie „ludzie pozytywnie zakręceni”. Kiedy zaczynali, ich grupa liczyła kilkanaście osób. W bardzo szybkim czasie urosła do 30. Dziś Świdnicki Klub Morsa „Lodołamacz” ma już rok i zrzesza 46 miłośników mroźnych kąpieli. Lista członków wciąż nie jest jednak zamknięta.

– Rośniemy w siłę. Rozdaliśmy kolejne 10 kart, na których wypełnienie czekamy. Można więc powiedzieć, że łącznie klub liczy około 60 osób – mówi Marcin Cholewa, prezes „Lodołamacza”.

Zmienił się także wiek świdnickich morsów. Najmłodsza miłośniczka zimowych kąpieli ma 3 lata. Dziewczynka poszła w ślady 6-letniej siostry, która w ubiegłym roku zadebiutowała jako najmłodszy „Lodołamacz”.

– Bardzo jej się podoba. Trudno jest ją namówić do wyjścia z wody – śmieje się pan Marcin.

Najstarsza osoba, która odważyła się wejść do lodowatej wody ma natomiast 67 lat. To potwierdza, że morsowanie jest dla wszystkich, niezależnie od tego, co pokazuje data urodzenia. Wiele wskazuje jednak na to, że już wkrótce zaszczytny tytuł najstarszego „Lodołamacza” przypadnie innej osobie. Nad dołączeniem do klubu zastanawia się 72-latek.

 Początkowo „Lodołamacze” morsowali w ulubionym Jaszczowie. Ze względu na podniesienie się stanu wody w Wieprzu, warunki uległy pogorszeniu i świdniczanie musieli poszukać dla siebie innego, bezpiecznego miejsca kąpieli. Spokojną przystań odnaleźli w Biskupicach, na rzece Giełczewka.

– Jesteśmy po wstępnych rozmowach z panią wójt. Wszystko wskazuje na to, że będziemy mogli morsować w stawie w Mełgwi. W niedzielę zazwyczaj jeździmy w gościnę do morsów z Siedliszcza – dodaje M. Cholewa.

Nie z powodu mody

Pandemia koronawirusa sprawiła, że wiele dziedzin naszego życia zamarło. Mimo to, zainteresowanie morsowaniem cały czas rośnie.

– Ludzie chcą się odstresować, a właśnie to daje im morsowanie. Myślę, że gdyby nie pandemia, tych osób byłoby jeszcze więcej – mówi prezes „Lodołamaczy” i dodaje: – Morsowanie jest teraz bardzo modne. Nieraz spotkałem się z przypadkiem, kiedy ktoś po pierwszej kąpieli poprosił o formularz do wypełnienia, bo chciał dołączyć do klubu. W takich sytuacjach zawsze jednak proponuję, by wziął udział jeszcze w kilku kąpielach i sprawdził, czy naprawdę mu się to podoba, czy chodzi o zrobienie zdjęcia na portalu społecznościowym.

Kiedy w ubiegłym roku „lodołamacz” stawiał swoje pierwsze kroki jako klub, zima była łagodna. Tegoroczna wielu zaskoczyła. Kąpiele odbywają się nawet w temperaturze -15 stopni Celsjusza, a lód, w którym wycinana jest przerębel, ma nawet 35 cm grubości.

2020 rok na plusie

Chociaż dla wielu ubiegły rok to wspomnienie zamknięcia, świdnickim „Lodołamaczom” kojarzy się on bardzo dobrze.

– W grudniu obchodziliśmy swoje pierwsze urodziny. Udało nam się stworzyć zgraną grupę. Chętnie pomagamy sobie w organizowaniu różnych wydarzeń. Pomimo pandemii, która nas wszystkich zaskoczyła, dla nas ten rok był bardzo dobry – dodaje M. Cholewa.

Klub otrzymał dotację w konkursie grantowym, w ramach projektu „Lubelskie Lokalnie Mikrodotacje FIO 4”, realizowanym przez Fundację Fundusz Lokalny Ziemi Biłgorajskiej i Forum Lubelskich Organizacji Pozarządowych. Złożył wówczas wniosek pt. „Zimna Woda Dla Gorących Ludzi – rozwój instytucjonalny organizacji”, na którego realizację otrzymał 4650 zł. Udało się zakupić sprzęt niezbędny do dalszego rozwoju stowarzyszenia: zestaw nagłośnieniowy z mikrofonami, pendrive, skarpety neoprenowe, apteczkę, oświetlenie, termometr oraz mobilną przebieralnię. Stworzono także stronę www.lodolamacz.com.pl, na której publikowane są aktualności z życia grupy.

– Dla jednych ta kwota może wydawać się niewielka. Nam jednak bardzo pomogła, bo mogliśmy pozwolić sobie na zakup najpotrzebniejszych rzeczy – tłumaczy Marcin Cholewa.

2020 rok to także czas akcji charytatywnych. Klub brał udział w 29. finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i Gaszyn Challange.

af, fot. www.facebook.com/LodolamaczSwidnik

Artykuł przeczytano 415 razy

Last modified: 19 lutego, 2021

Registration

Zapomniałeś hasło?