czwartek, 16 kwietnia 2026r.

Liście nie śmieci

Autor: |

Tej tezie zdają się zaprzeczać zwyczaje panujące w polskich miastach. Jesienna kampania  grabienia i wywożenia liści ze skwerów i trawników , powszechne oczyszczanie z liści prywatnych działek …żeby było ładniej. Czy ładniej znaczy zgodnie z naturą? To pytanie zadali członkowie grupy Alarm dla Klimatu z Piaseczna.

Przekonują, że liście to nie śmieci, bo stanowią pokarm dla roślin i zwierząt, są domem dla setek gatunków, tworzą kołdrę chroniącą glebę przed przesuszeniem i nadmiernym wychłodzeniem. Retorycznie pytają czy chcemy, żeby klimat na Ziemi był nadal korzystny dla ludzi i wszystkim form życia oraz możliwie wolny od ekstremalnych zjawisk pogodowych. Czy chcemy, żeby naszym dzieciom i wnukom nie zabrakło wody pitnej, jedzenia i czystego powietrza? Wzywają:  jeśli tak zacznij teraz i nie pakuj liści do worków.

– Zauważamy wagę konieczności utrzymania w przestrzeni miejskiej jak największej ilości elementów naturalnego środowiska. Stąd kwietne łąki, domki dla owadów powstałe, między innymi w ramach projektu „OwaDom” i „strefy jeża”, w których pozostawiamy liście by stworzyć miejsca zimowania tych zwierząt. Tabliczki z napisem „strefa jeża” możemy spotkać w parku obok Urzędu Miasta, na skwerach im. Zyty Gilowskiej, przy ul. Okulickiego, przy Sądzie Rejonowym oraz na terenie Zielonego LOF, w sąsiedztwie Orlenu.

Jednak liści nie można pozostawić wszędzie. Leżące na trawnikach w sąsiedztwie ulic, zwiewane na ich powierzchnię przez wiatr, w warunkach jesiennej, wilgotnej pogody mogą potęgować zagrożenie wypadkami. Ponadto ich gruba warstwa nie jest wskazana tam, gdzie chcemy mieć klasyczny trawnik – tłumaczy Magdalena Borowiec – Różycka, kierownik referatu ekologii i zieleni w Urzędzie Miasta.

Jeśli nie w przestrzeni publicznej, to być może w prywatnej idea pozostawiania liści jest łatwiejsza do realizacji? Pozbycie się ich wyjaławia ekosystem, jest czasochłonne i pociąga za sobą koszty utylizacji, bo przecież spalić ich na działce nie wolno. Jednak M. Borowiec-Różycka nie namawia do działań radykalnych:

– Oczywiście właścicielom prywatnych działek bardzo zależy na ich estetyce. Dlatego zachęcałabym do podjęcia małych kroków, na przykład pozostawienia w naturalnym stanie tylko części działki, w szczególności rabat czy naturalnych muraw. Poza tym warto zwrócić uwagę na drzewa na nich rosnące. Liście orzecha włoskiego są trwałe, ponadto zawierają substancje szkodliwe dla większości roślin. Ich grubsza warstwa potrafi zniszczyć rosnącą pod nimi trawę i inne rośliny. Z kolei liście brzozy uważanej za „śmieciucha”, są bardzo delikatne i ich resztki praktycznie znikają po pierwszym wiosennym koszeniu, chociaż nie przestają działać jako naturalny nawóz.

jmr

Artykuł przeczytano 1747 razy

Last modified: 30 października, 2020

Zmień język »
Przejdź do treści