sobota, 06 czerwca 2020r.

Lew świdnickiej obrony

Autor: |

Wiesław Kołodziej, były piłkarz Avii, był jej etatowym obrońcą prawie 13 lat. Do żółto-niebieskich trafił ze Stali Mielec, której był wychowankiem. Obecnie jest nauczycielem wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej nr 5 i opiekunem piłkarskiej młodzieży Avii.

– W Mielcu byłem świadkiem czasów świetności tego klubu. Zawodnikami Stali byli między innymi Grzegorz Lato i Henryk Kasperczak. Ja grałem w juniorach i byłem w szerokiej kadrze I ligowego zespołu. Do Świdnika trafiłem w 1980 roku jako młodzieżowiec. Avia, po spadku z II ligi, zaczynała sezon w III lidze. Na szczęście po roku powróciła w szeregi II ligowców. Z przerwą na wyjazd do Kanady, gdzie wraz z kolegami występowaliśmy w jednym z klubów polonijnych, grałem w Avii do końca sezonu 1993/94 – wspomina W. Kołodziej.

Avia była wówczas bardzo solidnym zespołem. Obawiały się jej najsilniejsze drużyny. Jej atutami były dobre wyszkolenie techniczne i zgrana paczka zawodników, którzy wiedzieli, czego chcą na boisku

– Zdarzało się często, że do Świdnika przyjeżdżali pretendenci do awansu lub późniejsi I-ligowcy, a u nas przegrywali. Zawsze najlepiej grało nam się z takimi zespołami. Gra wyglądała wówczas nieco inaczej niż dziś. Na boisku było więcej miejsca na rozgrywanie piłki, sport nie był tak siłowy, ale wyszkolenia technicznego dzisiejsi adepci futbolu na pewno mieliby się od kogo uczyć. Zawsze stanowiliśmy kolektyw. Byliśmy ze sobą bardzo zżyci i tworzyliśmy zgraną paczkę. Nie trzeba było nikogo specjalnie motywować. Sami wiedzieliśmy, o co mamy walczyć i chyba tym podejściem mentalnym różniliśmy się od współczesnego pokolenia piłkarzy. Udało nam się dotrzeć do ćwierćfinału Pucharu Polski, eliminując po drodze I ligowe zespoły, takie jak Szombierki Bytom, czy Ruch Chorzów. Polegliśmy dopiero z Pogonią Szczecin. Zdarzyło nam się grać mecz kontrolny na Łazienkowskiej z Legią, tuż przed jej ważnym występem w Pucharze UEFA. Świadczyło o wysokim  poziomie sportowym naszego zespołu. W naszych barwach grał, między innymi, Marek Kostrzewa, późniejszy bramkarz Górnika Zabrze i reprezentacji Polski – opowiada W. Kołodziej.

Do pełni szczęścia zabrakło Wiesławowi Kołodziejowi występów w I lidze. Jednak nie żałuje, że większość piłkarskiej kariery spędził w Świdniku:

– Swego czasu miałem ofertę gry w Iglopolu Dębica, który awansował do I ligi. Avia postawiła wówczas Dębicy zbyt wygórowane żądania finansowe i zostałem w Świdniku. Nie zmienia jednak to faktu, że nie żałuję przyjazdu do tego miasta. Bardzo dobrze grało mi się w Avii i na pewno, gdybym mógł cofnąć czas, niczego bym nie zmienił. Uważam jednak, że dobremu zawodnikowi, łatwiej jest obecnie wypromować się i zarabiać godziwe pieniądze.

Wiesław Kołodziej pracuje obecnie z młodzieżą, jako nauczyciel wychowania fizycznego w SP nr 5 oraz trener w Avii. Czy jest szansa na wychowanie nowego pokolenia dobrych piłkarzy?

– Szansa jest zawsze, chociaż dzisiejsza młodzież jest trudna. Trzeba szukać sposobów na skuteczne dotarcie do niej, by oderwać ją od komputera. Bardzo ważną rolę mogą tu odegrać rodzice – mówi trener.

Artykuł przeczytano 798 razy

Last modified: 26 kwietnia, 2020

Registration

Zapomniałeś hasło?