poniedziałek, 26 lutego 2024r.

Lekcja życia w rytmie hip-hopu

Autor: |

Od 2013 roku odwiedzają szkoły, placówki oświatowe i kulturalne w Polsce i na całym świecie. Dziś po raz kolejny przyjechali do Świdnika, by przypomnieć młodzieży, jak ważne jest, by walczyć o siebie i swoje życie. W Miejskim Ośrodku Kultury gościli dziś Łukasz Bęś ps. Bęsiu oraz Jonatan Blank ps. Dj Yonas, którzy wspólnie tworzą projekt RYMcerze. Wydarzenie zorganizowała Szkoła Podstawowa nr 3 we współpracy z MOK.

Twórcy RYMcerzy opowiedzieli zebranej w sali widowiskowej publiczności o swoich doświadczeniach. O tym, jak wpadli w nałogi i co pomogło im się od nich uwolnić.

– Nazywam się Bęś i tak na mnie mówcie. Urodziłem się w Jeleniej Górze i tam się wychowałem. Mam starszego o 10 lat brata i młodszą siostrę. Swoją historię zacznę od tego, że jak miałem 14 lat wychodziłem po szkole pod blok do swoich kumpli. Któregoś dnia, gdy siedziałem na ławce podszedł do mnie kumpel brata i zaproponował, żebym poszedł z nimi na melanż. Zapytałem „jaki?”. Odpowiedział, że kolega ma urodziny i świętują od trzech dni. Poszedłem z ciekawości. Gdy wszedłem do mieszkania, rozpoznałem niektórych gości. Usiadłem z nimi. Od tego dnia wracałem pijany do domu. Moja mama od razu powiedziała, że nie mam prawa tego robić, że nie mogę zmarnować swojego życia. Z jednej strony była ona, z drugiej kumple. Nie wiedziałem kogo wybrać – opowiadał Łukasz Bęś.

Pierwszy wybór nie był fortunny. „Bęsiu” wpadł w nieciekawe towarzystwo. Zaczął pić, brać narkotyki. Wszystko skończyło się, gdy jego mama, pod pretekstem wakacyjnego wyjazdu, zabrała go na pielgrzymkę za granicą.

– Spowiadali się tam ludzie z całego świata. Zobaczyłem, że przy konfesjonale z napisem „Polska” nie było żadnej kolejki. Przystanąłem, a ksiądz zaprosił mnie do spowiedzi. Pomyślałem, że będzie trudno, bo nie pamiętałem żadnej regułki. Nie wiedziałem nawet jak zacząć. Miał schyloną głowę i nic nie mówił. Wyznałem kolejny, ale on dalej nie reagował. Zacząłem mówić trzeci, a on przerwał mi i powiedział: „Po co ty do mnie strzelasz grzechami? To bez sensu. Opowiedz mi lepiej o swoim życiu, bo wydaje mi się ciekawe.” Okazało się, że przed laty miał podobnych znajomych. Minęło półtorej godziny. Gdy usłyszałem, że odpuszcza mi grzechy, poczułem, jakby zszedł ze mnie wielki ciężar. Pomyślałem „Niech to trwa” – mówił Łukasz.

Nieco inną historię przedstawił „Dj Yonas”, który od dziecka marzył o karierze piłkarskiej: – Urodziłem się w Poznaniu, później mieszkałem w Gdyni. Już od 5. roku życia zacząłem cisnąć w nogę. Wiedziałem, że będę zawodowym piłkarzem, więc rozwijałem się w tym temacie. Poszedłem do jednej z najlepszych szkół sportowych w Trójmieście. Większość ludzi nie dostawała się tam z przypadku. Musieliśmy mieć dobre osiągnięcia w sporcie. Ja od małolata lubiłem rywalizację, więc praktycznie byłem najlepszy w klubie i szkole.

Jonatan zmienił jednak miejsce zamieszkania i przeprowadził się do małego miasteczka Ustroń koło Wisły: – Zapisałem się do klubu sportowego w okolicy. Za dwa lata miałem już grać zawodowo w trzeciej lidze. W drugiej klasie liceum moja ekipa z klasy to byli kumple, jakich „Bęsiu” miał na dzielnicy. Totalne przeciwieństwo ekipy ze szkoły sportowej, gdzie minimum trenowaliśmy 5 razy w tygodniu, a w weekend mieliśmy turnieje. Tutaj moim kumple 90 procent czasu spędzali na melanżach. Pobijali do mnie i mówili „Yonas, nie palisz, nie pijesz. Jesteś nowy w klasie. Ciągle ta noga, klub, nauka. Jesteśmy w liceum. Trzeba korzystać z życia. Lecimy na imprezę.” To był ich cel i ambicja.

Spotkanie, które było dla młodzieży prawdziwą lekcją życia, zakończyło się koncertem. „Bęś” i „Dj Yonas” zarapowali dla niej kawałki ze swoich płyt.

af

Artykuł przeczytano 909 razy

Last modified: 6 marca, 2023

Registration

Zapomniałeś hasło?

Zmień język »