Miał być pamiątką z urlopu, stał się przyczyną poważnych problemów. Obywatelka Ukrainy przewoziła w torbie fragmenty zwapniałego koralowca rafotwórczego. Przyleciała do Świdnika z Florydy, z przesiadką w Warszawie.
Na „pamiątkę z wakacji” trafili funkcjonariusze Oddziału Celnego Portu Lotniczego Lublin. Ich uwagę zwróciła walizka oznakowana białą przywieszką, oznaczającą pasażera tranzytowego, przylatującego do Lublina z kraju spoza Unii Europejskiej.
W trakcie kontroli skanerem RTG, funkcjonariusze zauważyli charakterystyczny kształt i kolor nietypowej zawartości bagażu Ukrainki. Okazało się, że kobieta przewoziła 7 fragmentów zwapniałych szkieletów koralowca rafotwórczego o łącznej masie 450 g. Nie posiadała zezwoleń na przewóz tego rodzaju „upominków”. Podczas przesłuchania zeznała, że koralowiec znalazła na plaży na Florydzie, w trakcie urlopu.
Funkcjonariusze przypominają, że zgodnie z postanowieniami Konwencji o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem – CITES oraz przepisami prawa UE, międzynarodowy obrót ponad 800 gatunkami zwierząt i roślin jest całkowicie zabroniony, a dla ponad 30 tysięcy gatunków ograniczony i wymaga zezwolenia. Brak dokumentów skutkuje konfiskatą okazów, karą grzywny, a nawet pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Coraz rzadsze przypadki przemytu
Pechowy dla obywatelki Ukrainy koralowiec to jeden z rzadkich przypadków nielegalnych „pamiątek”, na które trafiają pracownicy Oddziału Celnego PLL. Osoby lądujące na lotnisku w Świdniku są coraz bardziej świadome, czego nie wolno im przewozić i co może być traktowane jako przemyt.
– Jeśli chodzi o lotnisko, bardzo rzadko zdarza się, żeby ktoś przewoził w walizce coś nielegalnego. Nawet jeśli funkcjonariusze faktycznie odkryją taki przedmiot, jest on raczej traktowany jako nieprzemyślana pamiątka z wakacji niż przemyt w celach zarobkowych. Na terenie portu znajduje się wystawa, na której podróżujący mogą zobaczyć, czego nie powinni przewozić. Dzięki niej stają się po prostu bardziej świadomi – wyjaśnia nadkom. Marzena Siemieniuk z IAS w Lublinie.
Jak podkreślają przedstawiciele IAS, w całym województwie, na przestrzeni minionego roku odnotowano zaledwie kilkanaście przypadków przemytu.
af
Artykuł przeczytano 1602 razy
Last modified: 14 lutego, 2020



