poniedziałek, 20 września 2021r.

Językowa uczta w Zaułku Poetów

Autor: |

Michał Rusinek jest literaturoznawcą, wykładowcą na Uniwersytecie Jagiellońskim, tłumaczem i pisarzem. Przez wiele lat był sekretarzem Wisławy Szymborskiej. Pisze książki naukowe i popularnonaukowe z zakresu językoznawstwa, zbiory limeryków, felietonów oraz powieści dla dzieci i młodzieży. W poniedziałek był gościem Zaułka Poetów Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej.

Autor, z gawędziarką werwą i humorem, poprowadził tam ciekawy wykład na temat języka polskiego, a w szczególności zajął się analizą i konstrukcją utworów rymowanych. Mówił o kluczowych elementach tych form: rymach, wersach, rytmach, akcentach. Było też miejsce na eksperyment literacki. Jednym z zadań było wspólne pisanie opowiadania, w którym użyte zostały przypadkowe i nietypowe przymiotniki wymyślone przez słuchaczy. W rezultacie  powstała surrealistyczna historyjka „o kurach”, której proces powstawania dostarczył niesamowitej frajdy wszystkim – dorosłym i najmłodszym współautorom utworu.

– Już od dawna nosiliśmy się z zamiarem zaproszenia do nas pana Michała Rusinka – mówi Dorota Cioczek, kierowniczka oddziału dla dzieci i młodzieży MPBP. – Jedyną siłą sprawczą okazało się poparcie wyrażone przez mieszkańców, którzy głosowali za projektem „Coolturalna biblioteka”, w ramach Budżetu Obywatelskiego. Warto było, bo w tym niezwykle interesującym spotkaniu uczestniczyło około 80 osób, głównie uczniów świdnickiej „Siódemki” i okolicznych podstawówek z terenu naszego powiatu.

Na zakończenie spotkania M. Rusinek rozdawał autografy i odpowiadał na pytania zadane przez słuchaczy. Oto niektóre z nich.

• Czy zabawa językiem sprawia Panu przyjemność?

-Tak. Jest podszyta pewnym pedagogicznym projektem. Mam takie przeświadczenie, że jeśli w najmłodszym wieku będziemy mieli świadomość, że język nie jest przezroczysty i można się nim bawić, wtedy będziemy baczniejszą uwagę zwracać na język i mądrzej dokonywać wyborów.

• Jak zaczęła się Pańska kariera?

– Cały czas czekam na jej rozpoczęcie. Mam nadzieję, że dzisiejsze spotkanie jest właśnie tym początkiem mojej kariery scenicznej. Tak serio, pisanie zaczęło się od tłumaczenia. Przede wszystkim jestem tłumaczem. Gdy uczę studentów, którzy chcą zostać pisarzami, radzę im, aby również zaczęli od tłumaczeń. To dobrze robi i daje rodzaj pokory.

• Kto jest Pana ulubionym autorem?

– Miałem kiedyś zaszczyt tłumaczyć Alexandra Alana Milne’a, autora “Kubusia Puchatka”. Był on również autorem wierszy dla dzieci. Są absolutnie wspaniałe.

Czy lubi Pan pisać dla dzieci?

– Tak, chociaż robię to na przemian. Jedną książkę piszę dla dzieci, następną dla dorosłych.

Ile książek Pan napisał?

-Trudno precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że około 100, z czego większość przetłumaczyłem. Muszę podkreślić, że pisanie to czysta przyjemność. Jestem w tak dobrej sytuacji, że nie muszę prosić wydawców o wydawanie moich książek. To oni mnie proszą. To bardzo rzadkie, ale niezwykle przyjemne uczucie. Jak sobie coś przetłumaczę później czytam i poprawiam, wtedy jest najfajniej. Najbardziej lubię książki, nad którymi właśnie pracuję. Podzielam zdanie wielu autorów, którzy mówią, że książka po publikacji cieszy tylko chwilę. Później odkłada się ją na półkę.

• Co napisał Pan ostatnio?

– Ostatnia książka, którą napisałem nosi tytuł ”Podbipięta”. To książka o nazwiskach w Polsce. Skąd się wzięły różne typowe i nietypowe polskie nazwiska.

• Ile czasu zajmuje Panu napisanie książki?

– Bardzo różnie. Są książki, które piszę się bardzo szybko. Jedną pod tytułem „Kiedy byłem mały”, o moim dzieciństwie, napisałem podczas podróży pociągiem z Krakowa do Warszawy i z powrotem. Zajęło mi to niecałe 5 godzin. Z kolei inne pisze się 6 lat, na przykład doktorat.

• Czy można zarobić na pisaniu książek?

– Bardzo trudno. Jesteśmy krajem, którego mieszkańcy prawie nie czytają. Dobrze na książkach zarabia w Polsce może 5-6 osób. Nieźle za to sprzedają się lektury szkolne.

• Nad czym Pan obecnie pracuje?

– Myślę nad książką dla dzieci o snach. Napiszę ją w ten sposób, że wrzucę na Facebook pytanie: – co wam się śniło, kiedy byliście mali? Ludzie będą mi przysyłać swoje senne relacje, a ja będę je rymował. Myślę też o książce na temat głupoty w przysłowiach. Wszyscy mówią, że przysłowia są mądrością narodu, a ja twierdzę, że są jego głupotą.

• Czy sądzi Pan, że słowa zapożyczone z języka angielskiego, na przykład  meeting albo event na stałe zagoszczą w języku polskim?

– Jeżeli odpowiednik polskiego słowa jest zbyt opisowy lub zbyt długi, trudno się dziwić że w jego miejsce wchodzi angielska wersja i jakoś się zadomawia. Trudno powiedzieć czy zostanie na dłużej. Wyobrażam sobie język jako potwora, który wszystko pożera, ale też sporo wypluwa. Liczę, że te różne eventy zostaną wyplute. Bardzo chciałbym, aby słowo dedykowany zostało również wyplute, bo jest używane niezgodnie z jego znaczeniem.

słs

Artykuł przeczytano 619 razy

Last modified: 14 września, 2021

Registration

Zapomniałeś hasło?