piątek, 19 czerwca 2026r.

Jesteśmy szczęśliwi, ze Was mamy

Autor: |

Pomoc naszym sąsiadom z Ukrainy, będącym w stanie walki z najeźdźcą rosyjskim jest celem priorytetowym całego naszego społeczeństwa. My jako mieszkańcy Świdnika również solidarnie włączamy się w tę pomoc organizując zbiórki żywnościowej wyposażenie dla żołnierzy ukraińskich walczących w obronie swojego kraju. W akcję pomocową włączają się nie tylko indywidualni mieszkańcy, ale także różne stowarzyszenia i wspólnoty z terenu Świdnika, jak chociażby Stowarzyszenie Wspólnota Świdnicka czy Świdnicka Rada Kobiet („Kobiety – Kobietom”). Nad organizacją pomocy dostarczanej na Ukrainę czuwa Andrzej Mańka – dyrektor Centrum Usług Społecznych, koordynując zbiórkę darów nie tylko z terenu Świdnika, ale całego województwa lubelskiego, a nawet z innych krajów. Osobiście dostarcza je na granicę skąd są dalej przekazywane – za pośrednictwem wolontariuszek wszystkim potrzebującym.

Olena, Tetiana, Anastasija i Iryna to kobiety, które pozostały na Ukrainie, by pomagać w organizowaniu pomocy dla wojska: pozyskiwaniu niezbędnego wyposażenia, medykamentów, żywności, odzieży, wyplataniu siatek maskujących, ale także organizowaniu miejsc noclegowych dla ludności cywilnej uciekającej z terenów, w których toczą się walki, opiece nad osobami z niepełnosprawnością, często na wózkach inwalidzkich. Nasze bohaterki, choć twierdzą, że nimi nie są, to młode osoby, bardzo dzielne i świadome swojej roli w tym trudnym dla ich kraju czasie, pełne wiary w siłę swojego narodu i jego zwycięstwo w nierównej walce. Żadna z nich nie przypuszczała, że może to kiedykolwiek nastąpić.

– To coś, co nie mieści mi się w głowie, coś niewyobrażalnego. Nie da się nawet powiedzieć, że to wojna, ponieważ wojna jest wtedy, gdy walczący stoi naprzeciw walczącego, a nie kiedy strzela i zrzuca bomby na domy niewinnych ludzi, domy dziecka, szkoły, szpitale – mówi Olena, wykładowczyni w Akademii Sztuk Pięknych we Lwowie, obecnie zajmująca się – wraz ze studentami Akademii – wyplataniem sieci maskujących dla wojska, a także pisaniem ikon, które po poświęceniu wysyła na front żołnierzom.

– Czuję rozczarowanie, bo naruszono moje poczucie bezpieczeństwa i milionów ludzi z mojego kraju. Boli mnie śmierć prostych ludzi, którzy zginęli podczas nalotów. Boli mnie, że tyle małych dzieci zginęło, że nie dano im szansy urosnąć, one nie były niczemu winne – dodaje Tetiana pracująca jako administator w sieci dostawy pizzy, obecnie wolontariuszka prowadząca działania pomocowe na dworcu kolejowym we Lwowie dla tysiąca przybywających codziennie lub odjeżdżających pociągami do innych miast czy krajów uchodźców.

– Na początku był szok, ale szybko zrozumieliśmy – mamy walczyć, mamy bronić naszego kraju, narodu, rodzin i niepodległości. Przez te dwa tygodnie staliśmy się jednością – jedną siłą, ciałem, dużym sercem, które bije w jednym rytmie i patrzy w tę samą stronę – to słowa Anastasji, reżyserki teatru „Złota Młodzież”, instruktorki w centrum rehabilitacyjnym, pracującej na co dzień z osobami z niepełnosprawnością, a obecnie koordynującej działania w  punkcie dla uchodźców z niepełnosprawnością, organizującej pomoc humanitarną dla wojska i uchodźców we Lwowie poprzez kontakt z Polską.

– Czuję pewność, że zwyciężymy, nie boję się, uważam, że nie możemy odpuścić, musimy zapewnić sobie prawo do życia w europejskim kraju – dodaje Iryna, organizatorka wydarzeń publicznych, obecnie koordynująca pracę wolontariuszy w pozyskaniu żywności dla uchodźców i rzeczy potrzebnych do przeżycia .

Jak wygląda teraz życie we Lwowie?

– Przebywa tam obecnie mnóstwo uchodźców. Miasto jest przepełnione, zaczyna brakować miejsc dla kolejnych uchodźców – mówi Anastasija. Organizujemy im transport za granicę autobusem lub pociągiem. W samym Lwowie przebywa obecnie ponad 500 tys. ludzi z różnych miast. Alarmy przeciwlotnicze są teraz rzadsze, ale początkowo zdarzały od 3 do 5 razy dziennie. Ludzie chronią się w piwnicach lub w parkingach podziemnych. Nie wszystkie bloki mieszkalne i domy są odpowiednio przystosowane do ochrony. Te wielopiętrowe z pojedynczym wejściem, są bardzo niebezpieczne w przypadku nalotu – stwierdza Olena i dodaje: – Tam, gdzie nie ma piwnic mieszkańcy wychodzą na korytarze bez okien. Tak jest bezpieczniej – mówi Tetiana.

Jak działa wolontariat?

– Wolontariatem zajmuje się większość ludzi we Lwowie, bo taka jest konieczność – stwierdza Olena. Poza zbiórką żywności i wyposażenia dla wojska ważnym zadaniem jest zapewnienie posiłków i noclegów dla mnóstwa przybywających do Lwowa uchodźców. Każdy pomaga jak może: finansowo, materialnie, przygotowując posiłki, odwożąc chorych do szpitala, dając zatrudnienie, wykonując siatki maskujące dla wojska, przewożąc ludzi na granicę, opiekując się uchodźcami w miejscach noclegu, prowadząc zbiórki potrzebnych rzeczy. Wielu pracuje wolontariacko w szpitalach, sklepach, piekarniach. Każdy włącza się w pomoc jak tylko może – dodaje Anastasija.

– Skąd w mieszkańcach Ukrainy tyle siły do walki?

– Siłę znajdujemy w poczuciu własnej wartości. Jesteśmy na swojej ziemi. Nasza siła jest w jedności. W pojedynkę nic nie zrobimy, tylko wspólnie, pomagając sobie wzajemnie – stwierdza Olena.

– Nasz język, nasz naród i ziemie usiłowano wielokrotnie zniszczyć. Ukraiński język jednak przetrwał. Ukraiński naród próbowano wymordować głodem, ale i to się nie udało. My, jako naród, od dawna walczymy o swoje prawo do wolności i do mieszkania na swojej ziemi. Wzrastamy z myślą, że jesteśmy wolnym i silnym narodem i tego uczymy nasze dzieci – tłumaczy Tetiana. Ukraina ma swoją długą historię. Istnieje od V wieku. Od XV wieku, kiedy powstała Rosja, mamy „sąsiada”, który chce nas zniewolić. Otrzymaliśmy z jego strony głód, wojny, represje i obozy na północy Rosji, gdzie zesłano i zamordowano większą część inteligencji. Nigdy nasz naród nie wszczynał wojen, tylko się bronił. Teraz mamy kolejną wojnę, mam nadzieję, że już ostatnią. Ukraińcy są bardzo przyjaźni i zawsze chętnie witają gości w swoim kraju. Jednak nasza niepodległość jest dla nas najważniejsza. Nie damy siebie zniewolić. Nasza siła tkwi w pragnieniu bycia sobą, byciu Ukrainą – dumnym i wolnym narodem – wyznaje Anastasija.

Jak oceniacie pomoc z naszej strony?

– Jesteśmy bardzo wdzięczni Polsce za otrzymaną pomoc. Przyjmuje największą liczbę uchodźców. Pomoc, która teraz przychodzi z Polski jest dla nas bardzo ważna – tłumaczy Olena.

– Dziś pomoc ze strony Polski i innych krajów pomaga naszym żołnierzom być niezłomnymi, a ukraińskiemu narodowi daje poczucie wsparcia. Ważne, że świat widzi co się u nas dzieje – mówi Tetiana.

– Jesteśmy bardzo wdzięczni za to, że przyjmujecie wszystkich mieszkańców naszego kraju, pomagacie im. Bez waszej pomocy nie dalibyśmy sobie rady – dodaje Iryna.

– Tu, na zachodniej granicy, mamy prawdziwych przyjaciół, którzy w ciężkich chwilach wyciągają rękę, kiedy potrzebujemy pomocy, wspierają i troszczą się o naszych obywateli. Tyle moralnej i materialnej pomocy otrzymujemy od Polaków i rządu polskiego, że jestem szczęśliwa z tego, że Was mamy. Tak naprawdę teraz Polska pokazała, że jest dla nas bratnim narodem– stwierdza Anastasija. – To wsparcie potwierdza, że walczymy o prawdę, która musi w końcu zwyciężyć! – dodaje.

Artykuł przeczytano 1610 razy

Last modified: 21 marca, 2022

Zmień język »
Przejdź do treści