Na pierwszy rzut oka można by sądzić, że to najazd obcych, albo pochód spadających meteorytów. W miniony piątek, około godziny 21.00 na świdnickim niebie można było zobaczyć tajemnicze światła lecące, jak po sznurku, przez około 20 minut. Okazuje się, że to to satelity 7. etapu misji Starlink, tworzące tak zwany pociąg Elona Muska. Każdy z pociągów „ciągniętych” przez rakietę Falcon 9 zabiera na orbitę okołoziemską 60 satelitów.
To właśnie Elon Musk założył przedsiębiorstwo kosmiczne SpaceX, do którego należą starlinki będące elementami mega konstelacji satelitarnej, mającej zapewnić łączność z Internetem w dowolnym miejscu na Ziemi. Docelowo system ma liczyć 11927 satelitów rozmieszczonych na wysokości od 335 km do 1325 km. Całość projektu ma zostać zakończona do listopada 2027 roku. Budowa konstelacji będzie kosztować co najmniej 10 miliardów dolarów. Pierwsze produkcyjne satelity zostały wyniesione na orbitę 24 maja 2019 roku. Ważące 227 kg, wyposażone są w panel słoneczny dostarczający energię elektryczną, wyszukiwacz gwiazd umożliwiający orientację w przestrzeni kosmicznej oraz napędzane kryptonem silniki Halla, pozwalające na wykonywanie manewrów orbitalnych, a także deorbitację po zakończeniu kilkuletniej misji.
Spadną nam na głowy?
Prawie 12 tysięcy satelitów dołączy do tysięcy wiszących już nad nami. Tworzy to niezły tłok. Czy w końcu jeden z nich spadnie komuś na głowę?
– Biorąc pod uwagę, że satelity będą umieszczone na niskiej orbicie okołoziemskiej, to nawet te, które ulegną awarii, zostaną w stosunkowo krótkim czasie zdeorbitowane dzięki szczątkowej atmosferze sięgającej tej wysokości. Obecna generacja satelitów składa się z komponentów, które w 95 procentach ulegną zniszczeniu podczas wejścia w atmosferę. Kolejna wersja konstrukcji ma zostać zbudowana w ten sposób, aby w całości ulegała dezintegracji podczas powrotu na Ziemię. W związku tym, wchodzące w atmosferę satelity nie powinny zagrażać ludności – twierdzą przedstawiciele SpaceX.
Zasłonią słońce?
Krótko po pierwszym starcie pociągu Muska, w sieci pojawiły się nagrania przedstawiające przeloty grupy satelitów. Wywołało to dyskusję głównie wśród astronomów, którzy obawiają się, że docelowa konstelacja mocno utrudni obserwacje nocnego nieba. SpaceX zapewnia, że pracuje nad wprowadzeniem poprawek, mających doprowadzić do zmniejszenia wpływu satelitów na astronomię. Podczas misji Starlink-3 na orbitę trafił zmodyfikowany satelita, tak zwany DarkSat, pokryty powłoką zmniejszającą ilość odbijanego światła. SpaceX planuje przetestowanie kolejnych zmian, w tym rozkładanej przysłony. Według Elona Muska docelowo wpływ konstelacji na obserwacje astronomiczne ma być zerowy.
Jak zobaczyć Starlink?
Przeloty satelitów Starlink są widoczne krótko po zachodzie słońca lub przed jego wschodem, gdy na Ziemi jest ciemno, ale na wysokości, na której znajdują się satelity, promienie słoneczne jeszcze je oświetlają. Jedną ze stron internetowych, na których można sprawdzić widoczność przelotów nad danym miejscem, jest Heavens Above. Po wejściu na stronę należy ustawić swoją lokalizację w prawym górnym rogu, a następnie kliknąć w link Przeloty wszystkich satelitów Starlink. Wtedy pojawi się tabela z najbliższymi przelotami widocznymi z lokalizacji ustawionej przez użytkownika.
Matrix na naszych oczach?
Widok pociągu Muska przypomina trochę opowieści science fiction o sztucznych światach, budowie Matrixa na naszych oczach. W zamyśle system ma służyć jedynie wyrównaniu dostępu całej ludzkości do systemu globalnej komunikacji. Jednak tylko Bóg jeden i Elon Musk raczą wiedzieć, co więcej potrafią wagony Starlink.
fot. spottedlublin.pl
Artykuł przeczytano 5957 razy
Last modified: 27 kwietnia, 2020



