sobota, 24 lutego 2024r.

Głowa jest od myślenia

Autor: |

Są ludzie, którzy ciągle są, a trochę jakby tylko już byli. Są też tacy, którzy są bez przerwy. Należy do nich Sławomir Celgrat. Były zawodnik bokserskiej pierwszoligowej sekcji Avii, dzisiaj kierownik sekcji bokserskiej MKS Avia,  trener i opiekun młodych pięściarzy, a także, wraz z Piotrem Kostianem, osoba, która trzyma w kupie całą grupę dawnego pięściarskiego wunderteamu FKS. Na pytanie czy boks to boks, czy też może pięściarstwo, odpowiada: Nazywanie boksu pięściarstwem, na siłę zakłada temu twardemu sportowi białe rękawiczki. Chyba niepotrzebnie.

– Nigdy nie byłem gwiazdą drużyny, ale też nie miałem takich ambicji. Największą satysfakcję i zaszczyt sprawiało mi przebywanie w gronie takich ludzi jak Ryszard Petek, Ryszard Sitkowski, Mieczysław Wółkiewicz, Waldemar Kowalski, Józef Radziewicz, Jerzy Wyszomirski, Zbigniew Stańko, Włodzimierz Sfenarek  i wielu innych, którzy przynosili Avii sławę na całą Polskę i Europę. Jako kolegę i sparingpartnera doceniałem szczególnie Andrzeja Andrachiewicza. Próbował przekazać młodszym swoje umiejętności bez udowadniania przewagi spuszczaniem lania – mówi Sławomir Celegrat.

W pierwszoligowej drużynie Avii zadebiutował w 1975 roku, w meczu z Gwardią Warszawa. Walczył z Markiem Kołeckim. Jak sam mówi skromnie, ten występ wyszedł mu dość dobrze i zagościł w pierwszym składzie na stałe.

Sławomir Celegrat walczył w szeregach Avii do 1983 roku. Przed meczem najczęściej nie wychodził na prezentację zespołów. Dlaczego? Ponieważ występował w najlżejszej wadze, papierowej. Kiedy koledzy przyjmowali powitalne oklaski widowni, on już rozgrzewał się do pojedynku. Nieraz wpadał do niego mistrz Europy, Ryszard Petek i mówił: Mały, pamiętaj. Jak ty zaczniesz, tak my dalej pojedziemy. Niby sport indywidualny, ale jednak, w jakimś sensie zespołowy.

– Dzisiaj jesteśmy w innych realiach niż pół wieku temu. Czasem tłumaczę to kolegom, którzy narzekają, że kiedyś było tak, jak teraz nie jest. Rzeczywistość nie dostosuje się do nas, my musimy dostosować się do niej.  O dawnych wynikach musimy na razie zapomnieć.  Na tym poziomie boksu amatorskiego trzeba pracować, zarabiać na życie i dopiero potem trenować. Najczęściej odbywa się to kosztem rodziny. Młodzi ludzie, którzy kończą szkoły, idą w dorosłe życie i zwykle sport odchodzi na dalszy plan. Najważniejsze teraz jest podtrzymanie klubowej tradycji – przekonuje Sł. Celegrat.

Jednak nie jest tak, że bokserzy Avii, wychowankowie klubu, nie osiągają dobrych wyników na ringach Polskich i europejskich. Weronika Bochen, walcząca obecnie w Berej Boxing Team Lublin, stawała na podium mistrzostw Europy juniorów. MKS Avia wychował też Julię Olszową brązową medalistkę mistrzostw Polski, Igora Włoszka, ćwierćfinalistę Mistrzostw Polski. Igor jest w sekcji postacią specjalną. Liderem, który pokazuje młodym, jak należy pracować i jaki efekt daje solidne podejście do treningu.

– Jeśli chodzi o treningi najmilej wspominam trenera Józefa Krużę. To był gość, który trochę mnie wypromował. Najpierw w narodowej kadrze juniorów, potem młodzieżowców i seniorów. Zawsze podkreślał, że w walce najważniejsza jest głowa, która nie służy do bicia, tylko do myślenia.  Miałem dwuletnią przerwę w treningach spowodowana kontują dłoni. Wróciłem jednak do ludzi, do których byłem przyzwyczajony, których lubiłem. Chodziłem na 7.00 do pracy. O 10.00 był trening, potem powrót do zakładu. Niektórzy pukali się w czoło, że wracam. Ale nie żałuję. Piotrek Kostian miał do mnie po latach trochę żal: mogłeś zrobić taką karierę. Miałeś umiejętności i wszystko co potrzeba, a olałeś boks. Powiedział mi to, kiedy nie było już FKS, tylko stowarzyszenie. Ja mówię: Piotruś. Ja boksu nie traktowałem jako sposobu na życie, tylko jako przygodę. Fajnie mi było z tym ludźmi, dobrze się z nimi czułem, ale poszedłem inna drogą. Przyznał mi rację.

Po długim epizodzie stowarzyszeniowym, jako Gminno-Powiatowe Towarzystwo Bokserskie Avia Świdnik, bokserzy byli trzecią sekcją sportową byłego FKS, którą przygarnął Miejski Klub Sportowy Avia. Dołączali do niego z podniesionymi głowami.

– Nie mieliśmy ani grosza długów. Wnieśliśmy do klubu aport w postaci nowego sprzętu – podkreśla Sławomir Celegrat.

Najlżejszy bokser złotego składu Avii utrzymuje stały kontakt z dawnymi kolegami. Składają sobie świąteczne życzenia, wspierają w trudnych momentach życia. Wraz z Piotrem Kostianem przywrócili pamięć o Ryszardzie Petku, mistrzu Europy, który zmarł w zapomnieniu. Daje świadectwo, że męska przyjaźń potrafi przetrwać upływ czasu.

Artykuł przeczytano 1205 razy

Last modified: 16 sierpnia, 2022

Registration

Zapomniałeś hasło?

Zmień język »