Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna rozstrzygnęła coroczny konkurs na najlepszego czytelnika minionego roku. Tym razem podium zdominowały panie. Najbardziej rozkochaną w książkach okazała się Elżbieta Kędracka.
– Jak każdego roku sprawdziliśmy, kto z czytelników najbardziej angażował się w życie biblioteki i wypożyczył najwięcej książek. Ocenialiśmy również skrupulatność czytelniczą, czyli terminowe oddawanie wypożyczanych pozycji oraz dbałość o wypożyczone książki. W tym roku udział w konkursie wzięło około 3446 czytelników w grupie wiekowej od 16 do 95 lat. Zwycięzcą okazała się Elżbieta Kędracka, która wypożyczyła w 2021 roku 285 książek. Kolejna, Halina Ciechomska, ma ich na koncie 275, a trzecia, Maria Barczak 264 lektury – mówił Piotr Jankowski, dyrektor biblioteki.
Laureatkę konkursu zapytaliśmy, jak to możliwe, żeby w ciągu całego roku przeczytać prawie jedną książkę dziennie?
– Trzeba być na emeryturze. Mawiają, że emeryci, wbrew pozorom są bardzo zajęci, ale ja jestem świeżą emerytką, więc na razie mam mnóstwo wolnego czasu.
– Czyli cieszy się Pani wolnością i wykorzystuje ją do czytania książek.
– Owszem. Obowiązki domowe, które miało się będąc jeszcze pracownikiem pozostają, ale jest też do zagospodarowania osiem godzin spędzanych wcześniej w pracy. W moim przypadku może nawet więcej, ponieważ często pracowałam jeszcze dłużej. Zawsze zresztą czytałam dosyć dużo i dosyć szybko.
– A zatem zamiłowanie do czytelnictwa nie jest odkryciem zmiany statusu na emerycki.
– Nie, czytałam wcześniej, tyle że mniej niż obecnie, z powodu mniejszej ilości wolnego czasu.
– Jakie gatunki literackie Pani preferuje?
– Książki obyczajowe, sagi, może być kryminał, byle nie zbyt krwawy. Poza tym akcja książki powinna dziać się w realiach zbliżonych do prawdopodobieństwa. No i nie lubię romansów, chyba już z nich wyrosłam.
– Może po prostu szkoda przelanych łez. A zdarzyło się Pani nie oddać książki w terminie?
– Pewnie tak, ale to było w okresie covidowym, kiedy właściwie wszystko było zamknięte. Jednak, na ogół, kiedy wiem, że nie zdążę czegoś przeczytać, korzystam z możliwości prolongaty terminu.
– Pewnie nie biega Pani do biblioteki codziennie, tylko wypożycza po kilka książek.
– Nie biegam codziennie, ale dosyć często, ponieważ mam zawsze dużo rezerwacji z katalogu, które przychodzą w różnym czasie. Chętnych do wypożyczania jest wielu, a nie lubię stać w kolejce, więc rezerwacja jest dobrym wyborem. Przeważnie przy odbiorze rezerwacji oddaje książki już przeczytane.
– Czy biblioteka ma wystarczająco książek w Pani typie?
– Tak. Czasem przypadnie mi do gustu nowy autor, więc szukam kolejnych pozycji jego pióra, czasem korzystam z podpowiedzi innych.
– Rodzina nie denerwuje się, że babcia, zamiast piec ciasta, albo gotować inne pyszne rzeczy, woli czytać książki?
– Babcia stara się wywiązywać ze swoich obowiązków. Gotuję obiady dla wnuków, które mieszkają dwa bloki dalej. Dyżur opiekuńczy nad najmłodszym pełnię w poniedziałki. Odbieram go z przedszkola, dlatego, że rodzice pracują do późna. Poza tymi zajęciami, jak już wspomniałam, mam na razie mnóstwo wolnego czasu, tym bardziej, że nie przepadam za sąsiedzkimi pogawędkami na ławce przed blokiem Może dlatego, że nigdy nie miałam na to czasu, a na nowym etapie życia nie zmieniam zwyczajów. W dodatku jestem nocnym Markiem, więc emerytura to dla mnie szczęśliwy okres – nie muszę wstawać rano.
– Czyli rzeczywiście doczekała się Pani zasłużonego wypoczynku.
– Przepracowałam czterdzieści lat w PZL-Świdnik. Najpierw chodziło się do pracy na godzinę 7.00, a ostatnio, ze względu na pandemię nawet na 6.00. To ostatecznie wygoniło mnie na emeryturę, chociaż z zakładu nikt mnie nie wyganiał.
jmr
Artykuł przeczytano 1582 razy
Last modified: 31 stycznia, 2022



