sobota, 24 lutego 2024r.

Czuliśmy, że wypełniamy misję

Autor: |

– Wychowałem się w bardzo usportowionej dzielnicy Świdnika, na Brzezinach w rejonie ulic Głogowej i Wiśniowej. Michał Hadała,  Tomek Bednaruk, który był potem krótko trenerem pierwszej drużyny Avii, Paweł Machnikowski – kolega z tego samego bloku, Tomek Giełzak, z którym bawiliśmy się w piłkę za blokiem… Po serii prób w różnych zespołach: Avii, Świdniczance, AZS Biała Podlaska, doszedłem jednak do wniosku, że raczej nie mam szans zostać wybitnym zawodnikiem. Ale zakochany w piłce nożnej, postanowiłem zostać trenerem. Z Avią jestem związany od równo 20 lat. W ówczesnym Gminno-Powiatowym Towarzystwie Sportowym, właśnie w  roli trenera klubowej młodzieży zatrudnił mnie prezes Roman Wnuczek – mówi Grzegorz Martyniuk.

Pracę trenerską zaczynał od zebrania grupy z rocznika 1992. Kilku z tych chłopaków grało potem w Avii. Niektórzy do tej pory kontynuują przygodę z piłką nożną, jak Karol Kowalski, reprezentujący obecnie barwy Świdniczanki. Do wyróżniających należeli Piotr Bednarek teraz  trener, Michał Sadło, Adrian Kalita, Patryk Mizura, Oskar Wróbel  czy Patryk Sikora z rocznika 1994, który był w tej drużynie a później trafił do Cracovii .

– Trenerów nie było wtedy na rynku bardzo wielu, a że związany byłem ze Świdnikiem, bardzo chciałem pracować dla żółto-niebieskich. W czasie studiów w AWF Biała Podlaska zdobyłem II klasą trenerską, obecnie posiadam już uprawnienia UEFA  A. Roczników chłopaków chcących grać w piłkę przewinęło się w ciągu minionych lat bardzo dużo. W moich grupach trenowali, między innymi, Paweł Uliczny, który miał potem przygodę ze Śląskiem Wrocław, Patryk Dobrowolski, który odszedł do Górnika Łęczna. Kamil Starok z powodzeniem grał w Avii, Alan Zakrzewski wyjechał do Hiszpanii i zagrał w grupach juniorskich Atletico Madryt. Niektórzy zmienili dyscyplinę tak jak Cezary Kostaniak, były zawodnik, a dzisiaj statystyk siatkarskiej Avii. Inni, jak Jakub Kędziora, z powodzeniem działają w biznesie – wylicza G. Martyniuk.

W pracy trenerskiej Grzegorzowi Martyniukowi towarzyszyło dziennikarstwo sportowe. Początkowo, jako reporter Telewizji Kablowej Świdnik relacjonował mecze piłkarzy Avii w szczęśliwym dla nich sezonie, kiedy powrócili z IV do III ligi. Miał okazję przeprowadzać wywiady z kolegami, z którymi dzielił budynek klubowy: Pawłem Pranagalem, Sebastianem Orzędowskim, Tomaszem Wojciechowskim ,Łukaszem Giereszem i Krystianem Zawadzkim oraz innymi.

– Nagrywaliśmy mecz na Motorze, w 80-lecie tego klubu. Avia wygrała go 1:0. Siedzieliśmy z operatorem Pawłem Iwaniukiem wśród  kibiców, którzy dorzucali nam z boku swoje komentarze. Potem Paweł wyciągał płytkę chodnikową z tylnej kanapy swojego auta, wracaliśmy z piłkarzami z tego meczu trzy godziny. Zwycięski pojedynek w Krakowie, na Suchych Stawach z Hutnikiem, nagrywaliśmy z dachu.  Było sporo takich historii – wspomina G. Martyniuk.

Praca w GPTS nie należała do najbardziej lukratywnych zajęć.

– Dostawaliśmy jakieś pieniądze, ale był to raczej dodatek do zarobku niż zarobek. Chodziło raczej o spełnienie marzeń o pracy w klubie, który kochałem. Wchodząc do takiego klubu, w którym byli Marek Maciejewski, Wiesław Kołodziej, Eugeniusz  Pawlikowski, Jacek Czerniakowski, miałem poczucie, że rozpoczyna się fajne, życiowe wyzwanie. Wtedy narodził się też pomysł, żeby zbudować grupę dzieciaków chętnych do trenowania. W ten sposób powstał rocznik 1992. Kolejnym fajnym pomysłem był organizacja pierwszej, wyłącznie męskiej klasy sportowej w SP5. Tak zabraliśmy rocznik 1997. Pojawiło się dwudziestu kilku chłopaków, z których wielu do tej pory ma kontakt z piłką. Kilku z nich skończyło AWF. Rafał Peret, Konrad Maziarczyk, wrócili do Avii i są trenerami. W pewnym momencie jednego roku miałem u siebie w szkole pięciu praktykantów, moich wychowanków z rocznika 1997, ludzi których pamiętam jako małe dzieci, a którzy, będą za chwilę trenerami, albo nauczycielami. Co ciekawe, trzymają się świdnickich korzeni, nawet stworzyli własny klub, KS Albatros Świdnik, który rozpoczął występy w rozgrywkach B klasy – wspomina trener.

Ze względu na kontuzję kolana, której doznał w listopadzie ubiegłego roku i planowaną operację Grzegorz Martyniuk zawiesił karierę trenerską. Jednak prowadził najpierw  fanpage Akademii Piłkarskiej  Avii, a następnie w roli komentatora, ligowe mecze siatkarskie oraz piłkarskie. Nie wyklucza, że wróci do trenerki, tym bardziej po zdobyciu uprawnień UEFA A.

– Będąc blisko związanym z klubem miałem okazję uczestniczyć w ważnych wydarzeniach: otwarciu stadionu i komentowaniu meczu inauguracyjnego z Widzewem, prowadzeniu turniejów międzynarodowych, organizacji zgrupowań dla młodzieży, w czasie których miała okazję oglądać mecze ekstraklasy i sprawdzać swoje umiejętności w pojedynkach z rówieśnikami z Lecha Poznań, Legii Warszawa, Jagiellonii Białystok, Arki Gdynia czy też Korony Kielce, wśród których byli późniejsi reprezentanci Polski. Nie zawsze systematycznie dostawaliśmy wypłatę, czasem trzeba było pracować społecznie przez kilka miesięcy, ale nie było to aż tak istotne. Było biednie, ale trzymaliśmy się razem, jak rodzina. Czuliśmy, że wypełniamy swoją misję. Pamiętam wyprawę w sezonie 2005/2006 do Rzeszowa na mecz trzecioligowy ze Stalą. Było to tuż przez Wielkanocą. Wszystkie restauracje pozamykane, nie było gdzie kupić czegoś na ząb przed meczem. Ale czujność zachowała mama Łukasza Misztala. Przygotowała dla wszystkich rosół, udka z kurczaków, czyli menu na bogato, którego przed meczami raczej się nie jada. Na postoju Tomek Wojciechowski śmiał się, że trzeba to nagrać. Ale zjedli udka i rosół, i wynik wtedy nie był dobry ale sezon jakże udany – 3 miejsce jako beniaminek. W trudnych dla Avii czasach, na różne sposoby starałem się pracować na rzecz szkolenia młodzieży. W SP nr 5 założyliśmy Uczniowski Fantastyczny Klub Sportowy. Wtedy z powodzeniem przygotowywał dzieci do rozpoczęcia treningów w klubie. Obecnie, w sytuacji, kiedy prężnie rozwija się Akademia Avii, mająca nawet umowę partnerską z Legią Warszawa, UFKS stracił swoje znaczenie. Przez lata pracy dla Avii spotkałem wielu ciekawych Ludzi. Trenerów, prezesów i działaczy, którym wypada mi podziękować za możliwość przebywania wśród nich i współpracy z nimi. Dzisiaj miło patrzeć, jak klub się rozwija, poziom szkolenia młodzieży jest coraz bardziej profesjonalny, a finansowanie wystarczające dla utrzymania stabilności. Mój związek z klubem trwa także poprzez to, że mój 10 letni syn Jaś trenuje tenis w sekcji w MKS Avia pod okiem ikony tenisa Avii Wiesława Księskiego – z czego jestem dumny. Spoglądając wstecz myślę, że mieliśmy wielu utalentowanych, młodych zawodników. Może, gdyby bardziej konsekwentnie pokierowali swoimi losami, doczekalibyśmy się nawet reprezentanta Polski – przekonuje Grzegorz Martyniuk.

Artykuł przeczytano 1328 razy

Last modified: 6 października, 2022

Registration

Zapomniałeś hasło?

Zmień język »