Dla niektórych pasja, dla innych sposób na życie. Jedni koncentrują się na przyrodzie, drudzy skupiają się na wydarzeniach, a jeszcze inni – na ludziach. Mowa o fotografii, której miłośnikiem jest Krzysztof Michałek, świdniczanin, którego najczęściej spotkać można z aparatem w ręku.
Fotografia autorstwa Krzysztofa wzięła udział w konkursie na żużlowe zdjęcie sezonu 2023 PGE Ekstraligi. Pracę docenili internauci, bowiem uplasowała się ona na trzecim miejscu.
– Fotografia to jedna z Twoich pasji. Opowiedz proszę, jak rozpocząłeś przygodę z aparatem.
KM: – Mieliśmy w domu starą lustrzankę. Mama zaproponowała, żebym spróbował swoich sił w fotografii. Jednak, gdy byłem młodszy, bardziej liczyła się dla mnie gra na komputerze. Pamiętam, że do zdjęć skłoniło mnie pływanie. Byłem na zawodach, kiedy spostrzegłem jak dziewczyna biega z aparatem i robi zdjęcia. Pomyślałem, że może dobrze byłoby spróbować. Niedługo później wybieraliśmy się z rodzicami na wakacje do Grecji, gdzie udałem się już z aparatem. Tam zacząłem próbować różnych sposobów fotografii z tego, co zobaczyłem w Internecie. Uwieczniłem zwierzęta, rośliny i widoki, jednak najbardziej upodobałem sobie motoryzację.
– Można zatem stwierdzić, że na początku wystarczy wyjść z aparatem i bacznie się rozglądać?
KM: – Nawet nie z aparatem. Najgorsze, co można zrobić w fotografii dopiero z nią zaczynając, to zainwestować duże pieniądze w sprzęt, którego nie będziemy potrafili obsługiwać. Przeładowanie nowoczesną technologią może wręcz zniechęcić. Najlepszym sposobem będzie raczej skorzystanie z tego, co mamy pod ręką, czyli z telefonu. Warto poszukać poradników na temat tego, jak ustawić właściwy tryb czy odpowiednio kadrować. Jeśli mamy w rodzinie stary aparat – wziąć go, poczytać o nim i poznać ustawienia. Ja zaczynałem na aparacie Sony, który obecnie wart jest z obiektywem maksymalnie 200 zł.
– Co fotografujesz?
KM: – Zająłem się głównie szeroko pojętą motoryzacją, w niej też chcę się póki co utrzymać. Sił próbuję także w sporcie. W Lublinie mam już powoli wybudowaną swoją markę, są osoby, które zgłaszają się do mnie po zdjęcia swojego pojazdu. Jeśli chodzi o sport – fotografuję głównie żużel. Moim celem jest też pójście np. w drift, wyścigi czy F1. Problematyczne w dostaniu się na tego typu wydarzenia jest to, że nie mam jeszcze prawa jazdy, w związku z czym przemieszczam się pociągami. Czasem też korzystam z pomocy rodziców. Kiedy odbywa się jakieś wydarzenie, jak choćby finał Drift Masters European Championship na PGE Narodowym, składam akredytację. Publikując później zdjęcia na swoim Instagramie, zdobywam zasięgi.
– Skąd pomysł na to, że to właśnie motoryzacja będzie głównym elementem Twoich zdjęć?
KM: – Od dziecka lubiłem samochody. Potem uciekło to nieco do komputerów, ale powróciłem do tej pasji. A wiadomo, że najlepiej fotografuje się to, co się lubi. Nigdy nie byłem miłośnikiem robienia zdjęć ludziom, zwierzętom czy naturze, uznałem, że to, co ma cztery koła i silnik pod maską, będzie moim wyborem.
– Wiem, że fotografia niesie za sobą też pewne trudności i wyzwania.
KM: – Myślę, że największym problemem było zastosowanie wiedzy teoretycznej, którą zdobywałem, w praktyce. Każdy ma swoje sposoby na naukę. Ja wychodzę z założenia, że kursy czy lekcje nie zrobią fotografa z osoby, która nie poświęci czasu na ćwiczenia. Trzeba być głodnym wiedzy. Ja korzystałem z wielu tutoriali na YouTubie czy Instagramie, a swoje prace ciągle udoskonalam. Mogę powiedzieć, że z sesji na sesję uczę się coraz więcej. Sam nie ukończyłem żadnego kursu, a ewentualne braki wiedzy ciągle uzupełniam, szukając filmów instruktażowych i rozmawiając z innymi fotografami.
– Czy swoje zdjęcia poddajesz obróbce graficznej?
KM: – Tak. Część osób może mi pewnie zarzucić, że jestem w związku z tym nie tyle fotografem, co grafikiem komputerowym, ale czasem nie da się tego procesu uniknąć. Nawet zdjęcia wygrywające konkursy choćby National Geographic są poddawane obróbce. Nie mówię tu o zmianie tła czy innych tego typu szerokich modyfikacjach, ale np. o poprawie koloru czy tonu. Generalnie każde zdjęcie, jakie widzimy w magazynach mody czy w Internecie, jest w jakiś sposób wyretuszowane. Takie są obecnie możliwości, dlatego ja sam również z nich korzystam.
– Opowiesz o swoich dotychczasowych wyróżnieniach?
KM: – Tak naprawdę moim pierwszym osiągnięciem jest uzyskanie trzeciego miejsca w konkursie organizowanym przez PGE Ekstraligę. Wyniki zostały opublikowane 6 grudnia, miałem więc miły prezent na mikołajki. Startowałem w tym konkursie po raz pierwszy, nie wiedziałem do końca czego mogę się spodziewać i na co mogę liczyć. Dużo zawdzięczam też osobom, które udostępniły zdjęcie. Dziękuję mojej szkole, I Liceum Ogólnokształcącemu, a także redakcjom za pomoc w nagłośnieniu konkursu – speedwaynews.pl oraz swidnik.pl. Oraz oczywiście wszystkim, którzy zagłosowali na moją fotografię. Samo zdjęcie wybrałem z tego powodu, że było w moim odczuciu unikatowe. Miało dobry moment z idealną kompozycją. Mogłem tylko zyskać.
– Na początku naszej rozmowy wspomniałeś o pływaniu. Jesteś również sportowcem?
KM: – Zajmuję się wieloma rzeczami naraz. Uczę się w trzeciej klasie liceum, jestem pływakiem w lubelskim klubie, a także gitarzystą i śpiewakiem w świdnickim Ognisku Muzycznym. Jeśli chodzi o sport, to powoli wygaszam tę karierę, pracuję jednak jako sędzia. A muzyka? Od dziecka. Moja mama, która jest po szkole muzycznej, zaprowadziła mnie do Ogniska, no i tak już zostało. Polubiłem występowanie, byłem w dzieciństwie kojarzony jako ten mały Krzyś z większą od siebie gitarą. Obecnie moim znakiem rozpoznawczym jest tzw. looper, czyli urządzenie do nagrywania ścieżek na żywo. Cieszę się, że mogę w tym temacie robić coś więcej, niż tylko „suche granie”.
– Jak znajdujesz czas na to wszystko?
KM: – Śmieję się, że moja doba ma 48 godzin. Ale tak naprawdę jest to rzecz, na którą nie mam wpływu. Po prostu udaje mi się to wszystko zorganizować. Fotografia sportu jest uzależniona od pory roku, po sezonie tracę możliwość robienia takich zdjęć, ale dzięki temu zwalnia mi się trochę czasu. To także kwestia tego, że nie lubię i nie potrafię usiedzieć dłużej w jednym miejscu.
– Jakie masz plany na przyszłość? Fotografia, czy niekoniecznie?
KM: – Chcę ukończyć szkołę i zdać maturę na zadowalającym poziomie. Jeśli chodzi o studia, chciałbym pójść w kierunku związanym z motoryzacją, jak np. mechatronika. Swoją przyszłą pracę wiążę właśnie z mechaniką, mógłbym też być inżynierem w zespołach w motorsporcie.
– Chciałbyś może dodać coś na koniec naszej rozmowy?
KM: – Jeśli mogę, to chciałbym udzielić kilku porad początkującym fotografom. Nie da się biernie stać przy zdjęciach, trzeba szukać czegoś nowego, uczyć się. A najlepszym sprzętem na start będzie to, co mamy pod ręką. Jeśli chcemy fotografować motoryzację, warto pójść na zlot, jako widz, by zrobić zdjęcia i rozwijać w ten sposób swoje social media. I ostatnia rzecz – nie wstydzić się pisać do fotografów, choćby na Instagramie, by zapytać np. o aparat czy dobór obiektywu bądź ustawień. Sam również dostaję takie pytania, na które zawsze staram się odpowiedzieć najlepiej, jak potrafię.
Piotr Ślęp
Zdjęcia wykonane przez Krzysztofa można znaleźć na jego Instagramie: @mich.graphy
Artykuł przeczytano 833 razy
Last modified: 29 grudnia, 2023



