Gdy w lipcu pisaliśmy o schronisku dla bezdomnych zwierząt w Krzesimowie, na adopcję czekało pięć ostatnich czworonożnych mieszkańców placówki. Wszystkie miały znaleźć nowych właścicieli w Niemczech. Dziś wiadomo, że grupa czekająca na wyjazd powiększyła się o trzy nowe zwierzęta. Świdnickie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt, prowadzące psi azyl, w ramach interwencji musiało udzielić pomocy kolejnym trzem psim sierotom.
To już ostatni akord działalności schroniska. Oficjalnie, z dniem 30 września, przestanie istnieć. Pierwotny termin zakładał zamknięcie placówki 30 czerwca. W związku z wybuchem pandemii koronawirusa i załamaniem się akcji adopcyjnych, Lasy Państwowe, gospodarz terenu, zgodziły się warunkowo przedłużyć umowę o trzy miesiące.
Podróż ostatnich podopiecznych schroniska za zachodnią granicę zaplanowano na 29 sierpnia. Tym razem los uśmiechnie się do: Pedra, Wtorka, Barego, Wezyra, Aresa, Lejdi, Arielki i Rafika. To dobra wiadomość, zarówno dla zwierząt, jak ich opiekunów. Ci, już wielokrotnie przekonali się, ze nasi sąsiedzi zza Odry potrafią zadbać o zwierzęta.
– Na przykład Wezyr jest schorowany i wyjedzie z pokaźną dokumentacją medyczną. Kondycja psa nie zniechęciła jego przyszłych właścicieli. Z kolei nasza Bryza, która dotarła do Niemiec nieco wcześniej, miała problemy ze stawami. Jej stan już się poprawia. Niemcy dbają o takie psy i są w stanie bez problemu zaakceptować dodatkowe obowiązki, które nakłada na nich ułomność zwierzęcia. Nasze pieski towarzyszą właścicielom w pracy i podczas wypoczynku. Ostatnio dostaliśmy zdjęcie naszego Luckiego, który razem ze swoim panem spędzał wakacje w Alpach – mówi Maria Ferens, prezes Stowarzyszenia i kierownik schroniska.
Wszystko wskazuje na to, że los będzie sprzyjał ostatnim podopiecznym schroniska w Krzesimowie. Sytuacja na granicy polsko-niemieckiej w związku z koronawirusem na razie nie podlega ograniczeniom. – Nawet gdyby się coś zmieniło, to mamy przewoźnika, którego nie obejmuje obowiązek kwarantanny. Już odliczamy dni do wyjazdu. Kamień z serca mi spadnie, gdy zobaczę nasze psy w samochodzie. Boję się każdego dnia, a najbardziej wiadomości o zamknięciu granic – dodaje szefowa schroniska.
Wyprowadzka psów nie oznacza bynajmniej końca kłopotów placówki. Na jej terenie nadal widoczny jest bezmiar pracy. Na utylizację czeka mnóstwo złomu, pochodzącego głównie z boksów, które wcześniej przytwierdzone zostały do betonowych elementów. Wolontariusze nie mają ani środków do oczyszczenia terenu, ani rąk do pracy. Sprzedaż pozostałych urządzeń i złomu to teraz jedyne źródło utrzymania schroniska.
Ostatnio pani Maria zwróciłą się o pomoc do Wojsk Obrony Terytorialnej. Przedstawiciel lubelskiej jednostki obiecał wysłanie żołnierzy, do wsparcia wolontariuszy. Teraz obie strony muszą zgrać w czasie terminy, żeby maksymalnie wykorzystać swój potencjał. Chodzi o usunięcie ciężkich konstrukcji boksów i ogrodzenia.
– Będziemy nadal działać jako stowarzyszenie, bo nie uciekniemy przed bezdomnością zwierząt. Mamy przecież duże doświadczenie w znajdywaniu tymczasowych domów dla naszych czworonożnych przyjaciół. To jednak kwestia przyszłości. Na razie musimy uporać się z likwidacją schroniska – podkreśla M. Ferens.
Możesz? Pomóż!
Wszyscy chcący wesprzeć finansowo schronisko w Krzesimowie mogą wpłacać datki. Pieniądze należy kierować na konto Świdnickiego Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami. Oto jego numer: 32 1240 5497 1111 0000 5006 4065. Można również pokryć koszt zabiegów weterynaryjnych, którym poddano psy z Krzesimowa w świdnickich gabinetach. Na ogromną wdzięczność mogą również liczyć osoby chcące pomóc przy demontażu schroniskowego wyposażenia.
słs
Artykuł przeczytano 1886 razy
Last modified: 23 sierpnia, 2020



