Radni Świdnika zdecydowali o zwiększeniu prowizji za pobór opłaty targowej z 30 do 45 procent. Radny Ireneusz Szutko zainteresował się powodami podwyżki, ponieważ, jak stwierdził, pamięta czasy, kiedy marża stanowiła zaledwie 15 proc. opłaty.
Kazimierz Bachanek odpowiedział, że od lat obserwuje aktywność handlujących i kupujących na targu, zarówno jako klient, jak i radny. Jego zdaniem ruch na targowisku systematycznie maleje:
– Wystarczy wstąpić do najbliższego marketu, żeby zauważyć, że ceny owoców i warzyw są tam niższe niż na targu. Jestem przekonany, że bezpośrednio od producentów na targowisku zaopatrują się tylko osoby chcące kupić zdrową żywność. Ekonomicznie jest to zupełnie nieuzasadnione.
Tę opinię zdają się potwierdzać dane przedstawione przez P.K. Pegimek, które zarządza placem. Jeszcze w 2015 roku wpływy z opłaty targowej wynosiły 146 tys. zł. Dwa lata później były to już tylko 124 tys. zł, a w roku ubiegłym 118,5 tys. zł. W sumie wpływy z działalności targowiska w 2018r. wyniosły 211 150 zł, koszty 250 700 zł. Wynika z tego, że Pegimek dołożył do interesu 39 500 zł.
– Zatrudniamy cztery osoby do obsługi targowiska. Dwie z nich są odpowiedzialne, między innymi, za pobór opłat targowych, ale w zakresie obowiązków mają również szereg innych czynności administracyjnych. Kolejne dwie utrzymują porządek na targowisku i na terenach przyległych. Ile zarabiają? Średnio 1 972 zł brutto miesięcznie. Inkasent bierze do ręki niewiele więcej – tłumaczy Jerzy Irsak, prezes spółki.
Analizując problem, radni przyjrzeli się wysokości prowizji za pobór opłat targowych w innych miejscowościach na Lubelszczyźnie. Okazało się, że tylko w Opolu Lubelskim jest ona niższa i wynosi 25 proc. W Poniatowej i Krasnymstawie marża wynosi już 50 proc., a w Puławach nawet 90 proc.
Ostatecznie radni przyjęli podwyżkę 19 głosami „za”, przy 2 wstrzymujących się. Pozostaje jednak zasadnicze pytanie o sens utrzymywania targowiska. Gdyby liczyć tylko pieniądze, nie ma to uzasadnienia. Nie zapominajmy jednak, że plac jest miejscem pracy dla kilkudziesięciu, a w soboty nawet kilkuset osób. Okolicznym rolnikom daje możliwość sprzedaży płodów rolnych. Dla osób żyjących ze sprzedaży innych produktów jest jednym z największych placów handlowych Lubelszczyzny.
jmr
Artykuł przeczytano 2822 razy
Last modified: 19 grudnia, 2019



