Ponad 2,2 mln odprawionych pasażerów, 99 mln euro przychodów pośrednich dla gospodarki regionu i nowe miejsca pracy. To efekt 7-leteniej działalności Portu Lotniczego Lublin.
17 grudnia 2012 roku, w pierwszy rejs na podlondyńskie lotnisko Stansted wystartował Boeing 737 irlandzkich linii Ryanair otwierając okno regionu na świat.
– Port Lotniczy Lublin na stałe wpisał się w krajobraz gospodarczy naszego województwa. Lotnisko otworzyło możliwości dla wielu firm produkcyjnych i handlowych w województwie lubelskim. Wpłynęło też znacząco na komfort podróżowania mieszkańców regionu – mówi Krzysztof Wójtowicz, prezes zarządu PLL.
Trudno nie zgodzić się ze zdaniem szefa portu. Lotnisko faktycznie jest źródłem wartości dodanej dla całej Lubelszczyzny. Oblicza się, że tylko wpływy z rosnącego ruchu turystycznego wyniosły 99 mln euro.
Port nie tylko nie tylko zapewnia regionowi komunikację ze światem, ściąga coraz liczniejszych turystów, ale również generuje nowe miejsca pracy. Sprawia bowiem, że okolice Lublina stają się coraz bardziej atrakcyjne dla inwestorów, czego przykładem jest Strefa Aktywności Gospodarczej powstająca w bezpośrednim sąsiedztwie portu.
Port Lotniczy Lublin zatrudnia obecnie 235 pracowników. Na terenie lotniska powstało również około 220 dodatkowych miejsc pracy związanych z działalnością operacyjną: straż graniczna, służba celna, pracownicy IMiGW, Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, handlingu, pracownicy dostarczający paliwo oraz catering, mechanicy, załogi, obsługa sklepów, gastronomii 2019 rok nie był dla portu najbardziej pomyślny.
Powrót do formy
– Siódmy rok naszej działalności kończymy wprawdzie spadkiem ilości odprawianych pasażerów. To konsekwencja podjętej dwa lata temu przez linie Wizz Air, decyzji o zamknięciu bazy operacyjnej w Lublinie. Już dzisiaj wiemy, że ilość miejsc w samolotach w przyszłym roku, nie tylko naszego głównego partnera, którym jest Wizz Air, ale też innych przewoźników, znacząco się zwiększy i powróci do wartości z poprzedniego roku – tłumaczył prezes K. Wójtowicz.
W 2020 roku planowane jest ponowne przekroczenie bariery 400 tys. obsłużonych podróżnych.
Warto dodać, że wprowadzone do siatki lotów połączenie przesiadkowe do Warszawy, realizowane przez linie lotnicze LOT, okazało się dużym sukcesem. Rejsy wpłynęły na zwiększenie dostępności komunikacyjnej z największymi ośrodkami miejskimi w Polsce, ale także Europy, USA i Dalekiego Wschodu.
Aktualnie samoloty naszego narodowego przewoźnika wykonują do stolicy 11 rejsów tygodniowo. Źródła branżowe donoszą jednak, że LOT wystąpił o dodatkowe slotu na letni sezon przyszłego roku. Dzięki temu, udało się zamienić ruch pasażerów, którzy do tej pory wybierali lotniska w Warszawie, na ruch wylatujący bezpośrednio z Lublina. Co ważne, mimo poprawy komunikacji drogowej do stolicy, połączenie cieszy się dużym zainteresowaniem.
Wakacyjny kop
– Na szczególną uwagę zasługują także powracające do siatki lotów połączenia czarterowe. W tej chwili w sprzedaży są już trzy trasy oferowane przez trzy biura podróży: dwa rejsy do Antalyi i jeden do Burgas. Istnieje szansa, że lista kierunków jeszcze się powiększy – dodaje K. Wójtowicz.
Port Lotniczy Lublin odbudowując ofertę lotów czarterowych, szacuje, że liczba pasażerów przewiezionych na trasach wakacyjnych w 2020 roku przekroczy 10 000.
Od połowy 2019 roku, pasażerowie korzystający z lotniska mają do dyspozycji większą poczekalnię i bogatszą część komercyjną, To efekt zakończonej w mijającym roku budowy nowej części terminala. Dzięki temu, zwiększyła się jego przepustowość, a port może obsługiwać jednocześnie pięć samolotów o pojemności od 180 do 230 pasażerów.
Pozostaje pytanie o przyszłość, na którą duży wpływ może mieć rozbudowa portu w Radomiu i bodowa Centralnego Portu Komunikacyjnego między Warszawą a Łodzią. Jednak , jak piszą autorzy Barometru Rynku Polskiego publikowanego przez portal pasażer.com: Jakby firma ARUP nie opisywała atutów lotniska w Radomiu, nie przekona żadnego przytomnego obserwatora, że korzystać będą z niego kilkudniowi turyści z Europy Zachodniej.
Tymczasem problemy w sezonach letnich, w największej, warszawskiej aglomeracji, będą narastały. Jeszcze dwa lata temu, wydawało się, że planowane wstępnie inwestycje w porcie Chopina podniosą znacząco jego przepustowość dzienną i godzinową. Równocześnie optymiści mieli nadzieję, że skończy się pat decyzyjny w Modlinie i zarówno linie czarterowe, jak i tanie będą miały gdzie się przenosić z Warszawy.
Teraz coraz bardziej prawdopodobne jest to, że aglomeracja warszawska będzie miała ogromne, rosnące problemy z zaspokojeniem popytu na transport lotniczy. Szczególnie, jeżeli chodzi o przeloty czarterowe oraz o indywidualny ruch wrażliwy cenowo, między innymi turystyczny przylotowy. W regionach sytuacja jest inna. To tam rozwijają swoją ofertę linie sieciowe, tanie i czarterowe.
jmr
Artykuł przeczytano 1614 razy
Last modified: 26 marca, 2020



