Miejski Klub Sportowy Avia Świdnik stworzył profil dedykowany obchodom jubileuszu 70-lecia powstania Avii. Znajdziecie na nim wiele ciekawostek związanych z historią żółto-niebieskich, archiwalne zdjęcia i pamiątki, a także informacje o planowanych wydarzeniach związanych jubileuszem. Do cyklicznych publikacji należą wizytówki osób związanych z klubem. Są wśród nich najwybitniejsi zawodnicy trenerzy i działacze. Dzisiaj profil przypomina Ryszarda Sitkowskiego, jednego z najwybitniejszych pięściarzy FKS Avia. Amatorom wiedzy o historii Avii polecamy link: https://business.facebook.com/70lecieAviiSwidnik/
Ryszard Sitkowski spędził w Avii 14 lat pięściarskiej kariery. Występował w wagach średniej i półciężkiej. Stoczył 226 walk. Przegrał 38, 8 zremisował. Dwa razy, w latach 1970 i 71 był wicemistrzem Polski, raz, w 1973 roku zdobył brązowy medal. 9 razy pod rząd sięgał po tytuł mistrza okręgu. 4-krotnie reprezentował Polskę w meczach międzynarodowych, 3 razy w pojedynkach z NRD, raz z RFN.
– W czasie występów w Avii prezentował zalety wybitnego, wszechstronnego pięściarza. Miał mocne uderzenie i był dobry technicznie. To moja osobista, subiektywna opinia, ale w klubowym rankingu stawiałbym go na drugim miejscu, za Ryszardem Petkiem. A przecież czasy jego kariery przypadały na złotą erę pięściarskiej sekcji FKS obfitującą w wiele wyróżniających się na arenie krajowej nazwisk. Podobnie jak Petek, Kowalski czy Wółkiewicz był pewniakiem w zdobywaniu ligowych punktów, ale też odnosił indywidualne sukcesy. Dwukrotnie zdobywał tytuły wicemistrza Polski, raz brązowy medal. Pod tym względem miał bodajże największe osiągnięcia. Oczywiście miał też, podobnie jak Petek Kuleja albo Kowalski Kasprzyka przeciwników, z którymi wygrywać przychodziło ciężko. W stylu walki najbardziej przypominał mi kolegę klubowego Mieczysława Wółkiewicza. Niewątpliwie wiele zawdzięczał znakomitej parze trenerskiej Jerzy Krasnożon – Zbigniew Cebulak, całkowicie oddanej pracy w klubie – wspomina Piotr Kostian, wieloletni kierownik pięściarskiej drużyny Avii.
– Pięć razy miałem okazję walki z mistrzami świata: Brauske, Donathem, Kokolewiczem, Klimanowem i Ryskijewem. Niestety żadnej z nich nie udało mi się wygrać. Wśród rywali na krajowych ringach, jako najtrudniejszych wspominam Janusza Gortata, ojca Marcina, słynnego koszykarza, a także Witolda Stachurskiego i Andrzeja Siodłę. W ligowym meczu z Legią w Warszawie stanąłem naprzeciwko utytułowanego Wiesława Rudkowskiego, który wyjątkowo wystąpił o jedną wagę wyżej. Natarliśmy na siebie i wpadliśmy w liny. Jedna z nich pękła. Przepis mówił, że jeśli nie zostanie naprawiona w ciągu trzech minut, gospodarz przegrywa pojedynek walkowerem. W ten sposób pokonałem wicemistrza olimpijskiego i mistrza Europy, ale mecz i tak przegraliśmy 9:11 – śmieje się Ryszard Sitkowski.
Artykuł przeczytano 1612 razy
Last modified: 28 czerwca, 2022



